wtorek, 30 listopada 2021

Podsumowanie sezonu 2021

 





Podsumowanie sezonu 2021 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 7 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: Wiosna 2021 - pszczoły bez leczenia (7 sezon)

Wiosną 2021 w kwietniu moja pasieka liczyła16 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 22. Dało to przeżywalność na poziomie 72%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 14 rodzin. Dwie rodziny osłabły a zimny i mokry maj nie dał im szans na wyjście z dołka i prawidłowy rozwój.


Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: CarV, Witek, 3V/1, C, L2V/1, 16V/1, MacV/2, L2V/2, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, 16V, L2V/4


Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową:

3V-                 przypisana Amm x Buckfast

MacV-            przypisana Amm x Carnica

L2V/2-           przypisana Buckfast x Amm

16V-               przypisana Amm x Buckfast

CarV-             przypisana Amm

Witek-            przypisana Carnica

3V/1-             przypisana Amm

C-                   przypisana Amm

L2V/1-           przypisana Buckfast x Amm

16V/1-            przypisana Amm

MacV/2-         przypisana Amm x Carnica

L2V/3-            przypisana Amm

MacV/3-         przypisana Amm x Buckfast

L2V/4-            przypisana Amm x Buckfast


Jak widać w prawie każdej linii jest udział Amm. Rodzina Witek pochodząca z zewnątrz ma czyste geny Carnicy. Pojawiają się też geny Buckfast w niektórych rodzinach. Geny Macedonek zostały już całkowicie wyparte a przynajmniej nie pojawiają się w badanych skrzydełkach z rodzin oznaczonych jako Mac.


Opis przypisanych ras. Program „Identifly” na podstawie 19 punktów umiejscowionych na skrzydełku pszczelim w charakterystycznych miejscach czyli na przecięciach żyłek, zakończeniach itp. przypasowuje pszczołę do danej rasy odnosząc się do biblioteki zgromadzonych ras.


Moje przypasowania i przypisane przeze mnie rasy przedstawiam w następujący sposób. Rzadko zdarzy się że badana grupa skrzydełek załóżmy 12 szt. będzie w 100% zgodna z jedną rasą. Dlatego jeżeli na badanych 12 szt. skrzydełek 8-9 przynależy do danej rasy a pozostałe 4 są całkiem innych ras to pszczoły przypisuje do rasy dominującej. Jeżeli na badane 12 szt. skrzydełek mniej więcej połowa przynależy do jednej z ras a druga do innej rasy wtedy dana pszczoła przypisana jest jako krzyżówka np. Buckfast x Amm z tym że pierwsza wymieniona ras miała przewagę w ilości rozpoznanych skrzydełek pszczelich. Według mnie badanie przynależności rasowej warto sobie zrobić przynajmniej na rodzinach które przeżyły i przetrwały do okresu jesiennego… pokazuje to i będzie pokazywać w którą stronę będą przesuwać się pszczoły jeżeli chodzi o przynależność rasową w danym okresie czasu.


Przebadane rodziny i ich przynależność wygląda tak:


A.mellifera.mellifera - 36%

A.m.m.x Buckfast - 43%

A.m.m x A.m.car. - 14%

Carnica - 7%


Uwzględniając udział poszczególnych ras w krzyżówkach wyniki ilościowe domieszek w poszczególnych rodzinach będą przedstawiały się następująco. Zbadano 14 rodzin pszczelich które w większości stanowią mieszańce.


- w 13 rodzinach jest udział mellifera mellifera

- w 6 rodzinach jest udział buckfast

- w 3 rodzinach jest udział carnica


Daje to obraz całkowitego udział genotypów pszczół w rodzinach pszczelich na pasiece. Pokazuje to, że aż 93% rodzin ma dopływ krwi mellifera, 43% rodzin ma dopływ krwi buckfast, 21% rodzin ma dopływ krwi carnica.


Podział na pasieczyska


P0(4): CarV/2, Witek/2, TRC, TRJ

P1(9): L2V4/1, L2V3/1, MacV3/1, CarV/1, X2/2, X1/2, A0, 16V, MacV

P2(8): 3V, MacV/3, C, 16V/1/1, X1, X2, X2/1, X1/1

P3(11): MacV/2, Witek, C/1, L2V/1, L2V/3, CarV, TRC1, 3V/1, 16V/1, TRC2, L2V/4

P4(6): Witek/1, 3V1/2, L2V1/2, L2V/2, 3V1/1, L2V1/1

P5: brak rodzin

P6: brak rodzin

P7: brak rodzin


Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 38 rodzin pszczelich z czego 22 rodziny bazuje na genetyce nieleczonej od 7 lat plus 5 rodzin na genetyce nieleczonej 2 sezony. Nowa genetyka 10 rodzin (rodziny X i TR) – córki unasiennione u mnie na pasiekach oraz 1 rójka.


Nowa genetyka:

Pszczoły „X” - X1 i X2 dwie siostry buckfast pochodzące i unasiennione na trutowisku w Belgi. Cztery sezony nieleczone unasiennione 100% trutniami VSH. Udało mi się pociągnąć po nich po dwie córki: X1/1, X1/2, X2/1, X2/2 i unasiennić w lesie na mojej pasiece. Rozwój w trakcie sezonu dość dynamiczny jak to buckfast ma w zwyczaju. Końcem lata widocznie osłabły ale nie na tyle, żeby je łączyć czy likwidować. Rodziny macierzyste gęsto obsiadały cały mój 12 ramkowy korpus. Córki słabsze w średniej silę na 6-8 ramkach.


Pszczoły TR - TRC i TRJ dwie siostry pochodzące z pasieki Terje Rejnertsena. Genetyka zacna i dość dobrze udokumentowana jeżeli chodzi o przeżywalność bez leczenia. Ponad 25 lat bez zabiegów chemicznych. Matki z 2021 roku unasienniane na pasiece Terje w swego rodzaju centrum kopulacyjnym. Udało mi się pociągnąć i szczęśliwie unasiennić tylko dwie matki córki po TRC. Dwie siostry TRC1 i TRC2 zostały poddane jesienią do bardzo silnych rodzin. Niestety mała ilość matek-córek wynika z tego że oryginalne matki przyszły początkiem lipca. Miałem też spory problem aby skutecznie poddać je do nowych rodzin. Wersja pakietowa z dobrze osieroconymi pszczołami przetrzymanymi 48 h w piwnicy okazała się prawie zgubna ale dodatkowe zabiegi szczęśliwie skończyły przyjęcie prawdopodobnie obcych genetycznie matek. Okres w którym były poddawane też nie był szczęśliwy ponieważ wypadł na dziurę pożytkową i rabunki. Tak czy siak cieszę się, że udało się zabezpieczyć dość cenne geny dwoma córkami unasiennionymi u mnie na pasiece. Teoretycznie pszczoły te mają wszystko co potrzeba. Praktyka jednak i zderzenie z lokalnymi warunkami każe zakładać że z tych dwóch grup X i TR wiosną może się ostać niewielki procent.


Ogólnie staram się namnażać rodziny mniej licznie. Dawniej w początkowym etapie modelu ekspansji dzieliłem i namnażałem tyle ile się dało często po 4-6 nowych rodzin z rodziny wyjściowej. Od 2-3 sezonów ograniczam namnażanie i przeważnie powstają 1-2 młode rodziny z rodziny macierzystej. Często powstanie tylko jedna nowa rodzina. Wszystkie rójki które przyjdą do mnie na pasiekę lub zostaną złapane bezwzględnie miesiąc po osadzeniu dzielę i poddaje swoje matki. Matki z rójek zostawiam w mini odkładach i jeżeli dojdą z siłą i odpowiednim zdrowiem do okresu zakarmiania zimowego zakarmiam i normalnie zimuje. W tym roku tylko jedna rójka A0 nadawała się do zazimowania.


Namnożenie rodzin:


3V

3V/1 → 3V1/1; 3V1/2;

MacV

MacV/2

MacV/3 → MacV3/1;

L2V/2

L2V/1 → L2V1/1; L2V1/2;

L2V/3 → L2V3/1;

L2V/4 → L2V4/1;

16V

16V/1 → 16V/1/1;

CarV → CarV/1; CarV/2;

Witek → Witek/1; Witek/2

C → C/1

X1 → X1/1; X1/2

X2 → X2/1; X2/2

TRC → TRC1; TRC2

TRJ

A0


Jak widać część rodzin nie została w ogóle namnożona są to: 3V; MacV; MacV/2; L2V/2; 16V. Są to rodziny które mają za sobą kilka sezonów bez leczenia. Mimo to nie namnażałem ich typowo genetycznie z przekazaniem bezpośrednio genów ale czerpałem z nich inne korzyści. Podbierałem ramki z czerwiem i pszczołami oraz stanowiły trzon produkcyjny.


Do zimy idzie więc sporo grupa pszczół bez leczenia. Wchodzą w 8 sezon. Jak zwykle zima oraz ostatnio chłodna wiosna zdecydują jak będzie wyglądał sezon 2022. Jest trochę nowości. Cztery obce genetycznie matki unasiennione poza moimi pasiekami ale o przetestowanej genetyce. Sześć córek po nich unasiennione na moich pasiekach w lipcu i sierpniu będą jakimś odniesieniem jak te pszczoły reagują na wszelkie zagrożenia lokalne na moim terenie.

Moje stare rodzin MacV, CarV, 16V czy 3V żyją u mnie już w ciągłości 6 i 7 lat bez leczenia. Są to rodziny które przeżywają różne załamania i dalej trwają. Na tą chwilę to one stanowią główny trzon przydatnej genetyki. Z obserwacji tych rodzin wynika, że w sezonie mają charakterystyczne wahania ilości pszczół w rodzinie. Wiosną rozwijają się powoli. W maju kiedy temperatura wzrasta i dopływ pożytku jest już zdecydowanie lepszy wybuchają i z główną siłą dochodzą na początek czerwca. Następnie cały czerwiec do pierwszej dekady lipca utrzymują dużą siłę po czym wyraźnie słabną aby znowu ruszyć z rozwojem w okolicach połowy sierpnia. Intensywne czerwienie kończą początkiem września. Resztki czerwiu wygryzą się do końca września. Rodziny do zimy zazwyczaj idą w średniej lub nie dużej sile. Potrafią przetrwać zimę w stosunkowo małych rodzinach. Gdy większość nowo powstałych rodzin tak reagował na warunki lokalne myślę, że przeżywalność pszczół na moich pasiekach byłaby dużo większa. Oczywiście jeśli nowe rodziny posiadają w genach przydatne cechy ograniczenia Varroa i są w miarę odporne na wirusy i nosemę.


Na marginesie

Ostatnio chciałem sobie przypomnieć filozofię buckfast którą raczej dobrze znam ale warto odświeżyć temat, zobaczyć czy jest coś nowego i czy Hodowla ruszyła w końcu w stronę pszczół radzących sobie z chorobami bez leczenia. Oczywiście nie znalazłem odpowiedzi na w/w pytania. Dowiedziałem się natomiast, że w Polsce mamy już 6 zarejestrowanych Hodowców pszczoły buckfast wchodzących w skład Europejskich Hodowców Buckfast... to są Ci z "papierami" ale nie o tym chciałem. Trafiłem na ciekawy artykuł o opactwie Buckfast i o zmianach jakie tam zaszły po śmierci brata Adama.

Ogólnie zredukowano drastycznie liczbę pni pszczelich do 30 szt. Wybrano podobno te najlepsze. Obecnie nie przekraczają ilości 40 rodzin pszczelich w sezonie. Działalność czysto produkcyjną i hodowlaną zamienili na typowo edukacyjną. Prowadzą liczne kursy i szkolenia. Nowa "właścicielka" pszczół w opactwie wyznaje zasadę bioróżnorodności lokalnej a więc skupia się na hodowli pszczół  przystosowanych do  lokalnych warunków. Czyż to nie jest zabawne? hehe... Los jednak lubi płatać figle i tak z intensywnej gospodarki gdzie było w szczycie 400 rodzin i pełne selekcyjne zarządzanie zostało 40. Nowa szefowa mówi, że ich obecne pszczoły tworzą mniejsze rodziny ale przez to nie są fabrykami roztoczy oraz potrafią być bardziej samowystarczalne w czasach niedostatku. Co więcej rodziny w opactwie nie mają numerków jako nazwy. Wszystkie nazywane są po imieniu np. Eleanor... hehe... bardzo mi się to spodobało i szczerze się zastanawiam czy na wiosnę sam nie ponazywam tak swoich rodzin np. Basia, Kasia czy Karolinka- mam nawet pod te nazwy krainki....

czwartek, 1 lipca 2021

Podziel się doświadczeniem na temat pszczół „odpornych” na dręcza pszczelego.

 

recapping w jednej z moich rodzin (charakterystyczna dziurka w pokrywie czerwiu)

Po pierwsze nie ma i chyba nigdy nie będzie całkowicie odpornych pszczół na warrozę. Jest to raczej fakt a nie opinia. Wszystkie znane mi populację pszczół radzących sobie bez leczenia wypracowały własne i często wspólne między poszczególnym populacjami mechanizmy radzenia sobie z dręczem pszczelim... Najbardziej znane to VSH, grooming, recapping czy skrócony okres zamkniętego czerwiu. Jak wiadomo wszystko co złe inicjuje warroza. Osłabione pszczoły łatwiej zapadają na choroby wirusowe jak i nosemy. Dodatkowo warroza jest świetnym przenosicielem wirusów. Od pewnego czasu sama obecność warrozy w rodzinach pszczelich na moich pasiekach nie stanowi zasadniczego problemu. O wiele gorsze są natomiast choroby wirusowe które praktycznie co jakiś czas ale nie w każdym sezonie dają o sobie znać. W sensie są widoczne gołym okiem, czyli w rodzinach pojawiają się pszczoły z widocznym oznakami tychże wirusów. Z nosemą apis praktycznie nigdy objawowo nie miałem do czynienia. Nosema cerana prawdopodobnie objawia się jesienią ale zazwyczaj w formie utajonej bo też nie widzę drastycznych spadków pszczół i wypszczeleń z tygodnia na tydzień. Rodziny umierają po cichu w zimie. Według moich obserwacji przyczyny śmierci rodzin pszczelich upatruję w wirusach i ogólnym osłabieniu poszczególnych rodzin. Jak temu zaradzić? No cóż trzeba skierować wzrok na warrozę... Mimo tego, że miałem do czynienia z rodzinami o dużym porażeniu i udanej zimowli tak jak i o marginalnym porażeniu i nieudanej zimowli to chyba czas najwyższy jeszcze raz zbadać ten problem i spróbować spojrzeć na to od innej strony. Żeby wszystko było jasne, swego czasu czyli w latach 2013-2016 wykonywałem różne testy dzięki którym byłem w stanie wytypować rodziny które:

  • mają najmniejszą ilość warrozy w okresie całego sezonu.

  • mają największe zdolności samoistnego się oczyszczania z warrozy cechy groomingu

  • mają genetyczne umiejętność wykrywania samic warrozy pod zasklepem cecha VSH

Wtedy mimo wytypowanych rodzin a było ich przeszło 60 selekcja negatywna zadziałała czyli rodziny pszczele najmniej „przystosowane” w danym momencie zakończyły żywot po zimie. Pierwsze większe sito które prawdopodobnie odsiało całkowicie nieprzydatne pszczoły... Dalsze sezony to już jest walka o równowagę i przywrócenie potencjału gospodarczego na pasiekach. Mamy obecnie 7 sezon pszczół bez leczenia na moich pasiekach i na sytuację zdrowotną czy gospodarczą nie mogę narzekać zważywszy na wydarzenia z poprzedniego roku ale jednak cały czas czuję, że można a nawet należy coś poprawić aby jeszcze lepiej to funkcjonowało. Entuzjazm pszczelarski a zwłaszcza dotyczący wyhodowania czy wyselekcjonowania pszczół „odpornych” na warrozę czyli radzących sobie z dręczem już dawno u mnie przeminął i przyjąłem postawę co ma być to będzie a pewne rzeczy wydarzą się same... jednak co jakiś czas pojawiają się nowe doniesienia ze świata pszczelarzy nieleczących pszczół czy świeże prace naukowe dotyczące tematu a to wystarczy żeby na nowo zmusić mnie do przekopania tych prac i wyciągnięcia czegoś dla siebie abym mógł to sprawdzić na pasiece lub ponownie zaplanować własne małe projekty... Tak się stało i tym razem po przeczytaniu bardzo motywującego chodź nie odkrywczego dla mnie artykułu Pani Oddie.

Osobiście cieszy mnie tendencja którą obserwuję, że ludzie zajmujący się pszczelarstwem bez leczenia, sprawdzający różne populację pszczół które przetrwały mimo warrozy z wielką otwartością i chęcią dzielą się swoją wiedzą i badaniami, które nie są przecież łatwe... I w tym artykule Mellisy można to łatwo dostrzec a główne przesłanie które ma pomóc pszczelarzom zawiera się w trzech hasłach: Policz roztocza, Wyhoduj własne matki pszczele i najważniejsze Podziel się doświadczeniem....

Zatem dzielę się doświadczeniem i z chęcią króciutko przedstawię o czym był ten artykuł który jednak sprawił, że postanowiłem zrobić wpis na blogu...

Spostrzeżenia z Norwegii:wykorzystanie naturalnej adaptacji do hodowli pszczół odpornych na warrozę.

Artykuł opisuje dobrze już zbadaną populacje pszczół Norweskich o potwierdzonych umiejętnościach radzenia sobie z warrozą. Mianowicie w Norwegi znajduje się pszczelarz, który nie leczy pszczół od 1997 roku. Nie jest to pszczelarz z opowieści anegdotycznych, z zasłyszanych historii o dziadku spod Nałęczowa który pszczół nie leczy od zawsze... Populacja Terjego Rejnertsena to nie jest małe stadko w dzikich ostępach Skandynawii... bez innych pszczół i pszczelarzy w okolicy... Pszczoły TR to około 400 rodzin pszczelich żyjących bez leczenia od 25 lat. Znajdują się rzut kamieniem od stolicy Norwegii... Kiedy warroza przybyła do Norwegi ichniejszy Urząd do spraw pszczelarstwa wydał zalecenia dotyczące zwalczania warrozy. TR uznał, że trzeba się do tego dostosować i rozpoczął leczenie swoich pszczół kwasami. Niestety mimo leczenia miał duże spadki. Wtedy podjął decyzję o zaprzestaniu leczenia. Dokupił rodziny pszczele z północnych rejonów Norwegii gdzie warroza jeszcze nie dotarła i rozpoczął swoją selekcję na odporność. Po kilku latach śmiertelność pszczół po zimowli wahała się między 5% a 15%. Oczywiście w pierwszych latach była znacznie większa ale z biegiem czasu wszystko się stabilizowało.  

Pszczoły TR stały się „odporne” na dręcza przy czym ich przydatność gospodarcza niczym nie odbiegała od innych lokalnych populacji które były leczone. W celu potwierdzenia ilościowej zawartości dręcza pszczelego w rodzinach TR, Mellisa przeprowadziła badanie porównawcze. Dwie grupy rodzin po 20 szt. były poddane zliczaniu spadłych samic warrozy przez okres od 19 maja do 18 sierpnia. Wyciągano średnią tygodniową z poszczególnych rodzin. Grupą kontrolną była grupa rodzin rasy Carnica które były regularnie leczone do jesieni 2018 roku. Dane badawcze zebrano w roku 2020. Na zamieszczonym wykresie widać jak w grupie kontrolnej przybywa warrozy wraz z upływem czasu a w grupie z pszczołami TR liczebność warrozy utrzymuje się na względnie jednolitym poziomie.



Co więc zatem sprawia, że pszczoły TR przeżywają bez leczenia i dalej są przydatne gospodarczo?

Ano większość populacji które stawiają czoła dręczowi bez leków posiada jakiś wachlarz cech przydatnych w ograniczaniu ilościowym dręcza w sposób pośredni lub bezpośredni. W populacji TR zauważono, że częstym zjawiskiem jest odsklepianie i ponowne zasklepianie komórek z czerwiem pszczelim w których znajduje się samica warrozy. Okazuje się, że takie otwory w komórkach można łatwo zdiagnozować i samemu zlokalizować. Wydaje się też raczej pewne, że zachowanie to jest w jakiś sposób powiązane z SMR. Rozprzestrzenienie się warrozy praktyczne po całym świecie sprawiło, że koncepcja równowagi pomiędzy pasożytem a żywicielce nie jest wcale pozbawiona sensu a nienaturalne zagęszczenia rodzin pszczelich i przenikanie się różnych pszczół jak i różnych dręczy pszczelich z czasem musi wygenerować procesy adaptacyjne co zresztą już się dzieje samoczynnie w rożnych miejscach na różnych populacjach. Na wykresie widzimy wskaźnik nieudanych reprodukcji samic dręcza pszczelego w czterech różnych populacjach. Wskaźniki nieudanej reprodukcji są wyższe w każdej populacji która przeżyła... 


Można sobie zadać pytanie jak to robią pszczoły które żyją bez leków? Jak ograniczają warrozę do bezpiecznego poziomu? Autorzy odpowiadają krótko: wciąż nie jesteśmy tego pewni... ale istnieje kilka sposobów aby pszczoły uruchomiły cechy składające się na SMR, są to właśnie zachowania które przyczyniają się do usuwani zainfekowanego czerwiu w którym znajduje się płodna samica dręcza pszczelego (VSH), kolejny to skrócony okres inkubacji czerwiu który również przyczynia się do SMR... bo krótszy czas żerowania samicy dręcza, to słabsze odżywienie, mniej jaj itd.? Można przedstawić różne dowody na postawione hipotezy ale jest jedna cecha która jest konsekwentnie obserwowana w populacjach które przeżyły. Jest to odsklepianie komórek pszczelich. Odsklepianie komórek jest naturalnym zachowaniem pszczół w procesie oceny stanu zdrowia przepoczwarzającego się czerwiu. Sygnały które to inicjują są prawdopodobnie dość liczne i powiązane ze sobą. Chodzi o to że pszczoły nie pozostawiają otwartych zdrowych komórek z czerwiem pszczelim. Każda ingerencji w czerw pszczeli musi mieć uzasadniony powód który wywoływany jest właśnie odpowiednim sygnałem czuciowym... Wiadome jest, że potomstwo dręcza pszczelego źle reaguje na zmiany wilgotności. Zaburzenie poprzez otwarcie komórki może być nawet tak stresujące dla samicy dręcza, że zaburza u niej składanie jaj lub zakłóca akt kojarzenia potomstwa. Odsklepianie i zasklepianie może wystąpić wielokrotnie na tej samej komórce. Pomijając teoretyczne rozważania, istnieją uderzające dowody na to, że ponowne zasklepianie komórek pszczelich jest zwiększone w rodzinach które przeżyły bez leczenia jak i w rodzinach które są ukierunkowane na cechy VSH.  

Te same populację co na wykresie wyżej zbadano pod względem odsklepiania i ponownego zasklepiania komórek pszczelich. Słupki na wykresie przedstawiają poziom komórek pszczelich ponownie zasklepionych. Interesujące jest to, że są to całkiem różne i odrębne geograficznie populację a mimo to wykształciły bardzo wysoki poziom recappingu. Oprócz tych czterech populacji recapping został udowodniony również u innych pszczół które przeżyły bez leczenia. Przeprowadzone badania na populacjach zachodnich pszczół w Niemczech, Chorwacji i Austrii potwierdziły że cecha recappingu skupia się na dręczu pszczelim i jest skorelowana z SMR. Teraz jest już trochę jaśniej i należy zadać pytanie. Co może zrobić pszczelarza aby wykorzystać te naturalne adaptację w swojej pasiece i czy istnieje jakiś przepis który można opracować na podstawie zdobytej wiedzy z tych badań?


Jaki jest więc przepis?

Zmienność cech i presja środowiska to narzędzia które mogą uwypuklać pewne cechy. Terije przyjął zasadę, że nie pozwala rozmnażać się pszczołą które są według niego słabe. Nie musi likwidować rodzin. On po prostu wymienia im matkę na nową która pochodzi od najlepszych rodzin z roku poprzedniego. Terije każdego roku znajduje 10% najlepszych rodzin na swoich pasiekach i z tych rodzin hoduje matki aby zastąpić nimi stare matki w 30% najgorszych rodzin. Definicja słowa „najlepsze” w stosunku do pszczół Terijego to sprawa dość złożona. Oczywiście chodzi tu o najlepsze według Ciebie na własnej pasiecie. Każdy może wprowadzić własne kryteria. Terije dodaje, że warroza nie jest przedmiotem zainteresowania, jest zmienną. Dlatego, każdy wybór musi być dokonany w sposób odpowiedzialny bo w większości przypadków dotyczących dręcza pszczelego mamy do czynienia z systemem który nie osiągnął jeszcze naturalnej równowagi i nie wiadomo czy osiągnie. Wiąże się z tym odpowiedzialna hodowla i kontrola roztoczy tak aby rodziny które mają nadmiar dręcza nie stanowiły zagrożenia dla innych rodzin na pasiece jak i sąsiednich pasiek.  


Co może zrobić pszczelarz ze swoimi pszczołami?

Przede wszystkim pszczelarze muszą sobie uświadomić, że pszczoły to zwierzęta wyjątkowe i nie dotyczą ich żadne ograniczenia a interakcja ze środowiskiem naturalnym jest wpisana w ich biologię. Dlatego interakcja z innymi pszczołami jest nieunikniona i w interesie nas wszystkich ważne jest aby utrzymywać swoje pszczoły w zdrowiu. Co do hodowli pszczół radzących sobie z dręczem pszczelim autorzy opracowali trzy zasadnicze sugestię. Nie są to twarde zasady a raczej pomoc w uzyskaniu pszczół które będą w stanie poradzić sobie z dręczem.

Policz roztocza

Pierwsze co możesz zrobić to policz roztocza w rodzinie pszczelej. Tu autorzy sugeruja aby korzystać z flotacji lub mniej inwazyjnych narzędzi jak zliczanie martwych roztoczy na dennicy. Najlepiej zliczać wiosną, latem i jesienią aby uzyskać obraz wzrostu populacji warrozy w rodzinie pszczelej. Warto też wykonywać takie testy częściej bo ilość warrozy zależna jest od ilości czerwiu w rodzinie jak i jej siły. Podejmując decyzję o leczeniu czy dalszej reprodukcji warto znać lokalny próg zagrożenia warroza w danej rodzinie pszczelej.

Wyhoduj własne matki pszczele

Jest to dość oczywiste. Własne matki to lokalne pszczoły. To lepsza adaptacja a lokalna adaptacja odgrywa znaczącą rolę w zdrowiu rodziny pszczelej. Staraj się utrzymywać szeroką pule genetyczną w lokalnym kontekście czyli nie hoduj matek po jednej wybranej królowej ale przyjmij przynajmniej 10% próg selekcyjny. Pamiętaj, że nie musisz uśmiercać rodzin które walczą lub słabo wyglądają. Możesz po prostu wymienić im matkę.

Podziel się doświadczeniem

Ten krok jest najważniejszy. Podziel się doświadczeniem i wiedzą którą nabyłeś podczas prób dostosowania pszczół do panujących lokalnych warunków i dręcza pszczelego. Szukaj pomocy u bardziej doświadczonych pszczelarzy i jeśli masz małe zasoby nawiąż współpracę z sąsiadami pszczelarskimi. W miarę możliwości wszystko notuj i zapisuj abyś mógł się tym później podzielić.

Wnioski.

Z czasem może być tylko lepiej. Będą pojawiać się nowe badania i będziemy dowiadywać się coraz więcej o zachowaniach pszczół które żyją w równowadze z dręczem pszczelim. Nie będzie superpszczoły która wszystko rozwiąże... Będą natomiast poszczególni pszczelarze, stowarzyszenia i naukowcy którzy razem pomogą rozwiązać problem warrozy.  

Napisałem luźne streszczenie artykułu, trafi się też mój komentarz. Oczywiście zachęcam do przeczytania oryginału bo niektóre tematy pominąłem lub nie do końca w pełni rozwinąłem. Raczej przekazałem to co mnie najbardziej interesowało i uważałem za istotne.

Co do samego Terje to napiszę jeszcze kilka zdań na jego temat bo wydaje mi się na tyle interesujący, że warto go trochę lepiej poznać. Otóż TR nigdy nie stosował systemowych rozwiązań dotyczących szacowania warrozy w rodzinach. On skupia się na cechach widzialnych gołym okiem. Czyli rodziny które wybiera do dalszej reprodukcji to pszczoły które bardzo dobrze czerwią a czerw wygląda zdrowo, są łagodne, nie dążą nadmiernie do rojenia oraz są bardziej żółte czyli fenotypowo bardziej odpowiadają mu pszczoły u żółtym ubarwieniu. Co ciekawe rodziny utrzymuje na komórce 4,9 mm a węzę produkuje sam ze swojego wosku... a więc to też może mieć jakiś wpływ na ujawnienie pożądanych cech w jego rodzinach. Jak dodaje Juhani Lunden po wizycie u TR pszczoły na komórce 4,9 mm podobno mają lepsze wyniki miodowe ale poziom warrozy podobny jak u innych na standardowych komórkach... Mellisa udowodniła w badaniach, że pszczoły TR końcem sezonu potrafią ograniczyć namnażanie warrozy a to według mnie jest kluczowe aby wirusy pszczele nie zdominowały rodzin tuż przed zimą. Pszczoły nieobciążone warrozą i wirusami z oczywistych powodów będą lepiej zimować. Ule na których gospodaruje TR to styropiany a więc zwolennicy drewna mogą być tu zawiedzeni. Jednak jak widać ul nie stanowi o tym czy dana populacja będzie żyć bez leków... a tysiące rożnych teorii odnoszących się do tego jaki ul jest najlepszy do gospodarki z pszczołami bez leczenia można wsadzić wiadomo gdzie. Terje po prostu robi swoje. Najzwyczajniej w świecie uprawia gospodarkę pszczelarską nastawioną na zysk. Jeszcze jest jeden kluczowy element który wpływa na jego pszczoły i całą okolice. Otóż TR intensywnie działa i współpracuje z lokalną społecznością pszczelarzy. Tam większość pszczelarzy od kilku lat pszczół nie leczy. Z tego co można wyczytać nie lubi się niepotrzebnie narobić a więc wszelkiego rodzaju testy i badania zostawia naukowcom. Pewnie za jakiś czas przeczytamy kolejne naukowe opracowania na temat pszczół TR...  

P.S. - pszczoły TR to mieszańce powstałe z dużej części populacji buckfast oraz druga niezależna populacja przeniesiona dalej powstała na pszczole Carnicy z udziałem pszczół miejscowych 







sobota, 8 maja 2021

Wiosna 2021- Pszczoły bez leczenia (7 sezon)

 



Kolejne podsumowanie przezimowanych rodzin. W tym roku podsumowanie dość późno. Spowodowane jest to chłodną wiosną która opóźnia ocenę rodzin pszczelich. Na tą chwilę tylko 3 rodziny miały wykonany tzw. główny przegląd wiosenny... Nie pamiętam abym kiedykolwiek miał tak duże opóźnienie. Jest to spowodowane tylko i wyłącznie pogodą. Przez cały kwiecień trafiły się raptem 2 dni kiedy pogoda pozwoliła aby swobodnie otworzyć ul przy temp. min. 15 st. C i słonecznym lotnym dniu. 


Pasieka P0 

Stan rodzin jesienią: 4

Stan rodzin wiosną: 3

Rodziny: A, CarV, Witek 

Procent przeżywalności: 75%


Pasieka P2

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 4

Rodziny: 3V/1, C, L2V/1, 16V/1 

Procent przeżywalności: 66%


Pasieka P3

Stan rodzin jesienią: 12

Stan rodzin wiosną: 9

Rodziny: MacV/2, L2V/2, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, L2V, 16V, L2V/4 

Procent przeżywalności: 75%


Całość rodzin na jesieni: 22

Całość rodzin na wiosnę: 16 

Przeżywalność ogólna: 72%

Rodziny z linii pochodzących od L2V przeżyły w liczbie 5 na 5 - 100%

Rodziny z linii pochodzących od 16V przeżyły w liczbie 2 na 3 - 66%

Rodziny z linii pochodzących od MacV przeżyły w liczbie 3 na 5 - 60%

Rodziny z linii pochodzących od CarV przeżyły w liczbie 1 na 1 - 100%

Rodziny z linii pochodzących od 3V przeżyły w liczbie 2 na 3 - 66%

Przeżywalność głównego trzonu linii na których opieram pasiekę z pominięciem rojów i rodziny przybyłych wynosi 13 na 17 a więc 76%. 


Wynik przeżywalności oceniam na zadowalający chodź trzeba brać pod uwagę ogólnie małą liczbę rodzin na pasiekach jak i duże straty rok wcześniej. Nie chcę oceniać wyniku przeżywalności jako dobry prognostyk na nadchodzące kolejne sezony bo jak praktyka pokazuje bywa z tym całkiem różnie. Bazując na opiniach i doświadczeniach innych pszczelarzy którzy pszczół nie leczą jestem na etapie tzw. "Ozdrowienia" czyli stanu pasieki która jest już po dwóch dużych załamaniach tzw. "wąskich gardłach" i zmierza ku oczekiwanej stabilizacji. Jeżeli obecny sezon i przyszła zimowla utrzymają przeżywalność na poziomie 60% dalej będę realizował plan pasiek bez leczenia w obecnym kształcie. Przeżywalność poniżej 50% uznam za porażkę metody i prawdopodobnie będę musiał stanąć przed wyborem zmiany sposobu dalszego prowadzanie pasieki tak aby przeżywalność wachała się w granicach 70-80%. Na tą chwilę rozważam dwa scenariusze. 

Pierwszy scenariusz zakłada utworzenie dodatkowej pasieki komercyjnej tzw. "zarabiającej" nie większej niż 16-20 rodzin, która byłaby obsługiwana podobnie z tym, że wprowadziłbym element leczenia pszczół jakimś sposobem organicznym plus ustawił taśmę pożytkową co wiązałoby się z wywózkami. Reszta rodzin prowadzona jak dotychczas bez leczenia stanowiłaby bazę materiału genetycznego do pasieki komercyjnej. 

Drugi scenariusz zakłada dopuszczenie leczenia interwencyjnego na wzór Osterlunda. Leczę tylko 20% najbardziej porażonych rodzin w pasiece jednocześnie wymieniając matki pochodzące od rodzin które mają najmniejsze porażenie.Wybór testu na którym opierałbym decyzję o wyborze danej rodziny do leczenia jest prosty: flotacja alkoholowa plus beescaning. 

Co przyniesie sezon już wkrótce zobaczymy. Dla mnie opóźnienie w rozwoju rodzin to normalna sprawa bo już nie raz miałem takie opóźnienia. Jeżeli pogoda się ustabilizuje i pożytki będą ładnie się układać jeszcze możemy jesienią bardzo dobrze wspominać ten sezon  a więc do jesieni i udanych podziałów rodzin. 



wtorek, 10 listopada 2020

Podsumowanie sezonu 2020

Podsumowanie sezonu 2020 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 6 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: Wiosna 2020 - pszczoły bez leczenia 

Wiosną 2020 w kwietniu moja pasieka liczyła 8 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 68. Dało to przeżywalność na poziomie 12%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 5 rodzin. Liczba ta niestety uległa zmianie na skutek kradzieży 3 rodzin które mogły przyczynić się do jeszcze lepszego rozwoju pasieki. 

Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: 3V, MacV, L2V, 16V, CarV 
Skradzione rodziny to: Car4V, 3/4V, B1V

Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową:

3V-             przypisana Amm x Buckfast
MacV-        przypisana Amac x Amm
L2V-           przypisana Buckfast x Amm
16V-           przypisana Amm x Buckfast
CarV-         przypisana Amm


Jak widać w każdej linii jest udział Amm. Jest też i buckfast oraz cześć genów Amac. 
Rasowo więc rodziny głównie przedstawiają mieszańce. 

Podział na pasieczyska

P0(4): A, CarV, B, Witek 
P1: brak rodzin
P2(6): 3V/1, MacV/1, C, L2V/1, 3V/2, 16V/1
P3(12): MacV/2, L2V/2, D, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, L2V, MacV/4, 16V/2, 16V, L2V/4 
P4: brak rodzin 
P5: brak rodzin 
P6: brak rodzin
P7: brak rodzin 

P0 - nowe pasieczysko tylko na okres zimowli i wczesnej wiosny

Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 22 rodziny pszczele z czego 17 rodzin bazuje na genetyce nieleczonej od 6 lat a 4 rodziny to tegoroczne rójki. Dwie rójki przyszły samoistnie a dwie rójki zostały złapane. Jedna rodzina obce pochodzenie z wymiany, genetyka nie znana. 

Namnożenie rodzin:

MacV → MacV/1, MacV/2, MacV/3, MacV/4
L2V → L2V/1, L2V/2, L2V/3, L2V/4
16V → 16V/1, 16V/2 
3V → 3V/1, 3V/2 
CarV 
Witek
A
B
C
D

W wrześniu postanowiłem przebadać wybrane rodziny aplikacją do rozpoznawania ilość V na pszczołach poprzez zdjęcia. Aplikacja beescaning. Aplikacja działa tak, że zlicza ilość V. na pszczołach, następnie mnoży tą ilość przez określony współczynnik odpowiadający za resztę ukrytej warrozy w czerwiu i dzieli przez ilość wszystkich pszczół na zdjęciach. Pszczoły zostają sfotografowane na ramkach. Można wykonać 30 zdjęć z różnych części ramek. Dana rodzina po zeskanowaniu wszystkich zdjęć otrzymuje stopień porażenia w procentach z zaleceniem czy warta jest obserwacji w sezonie. Sprawdzając przydatność aplikacji wykonałem flotację alkoholem na 3 rodzinach i porównałem stopień porażenia ze stopniem uzyskanym za pomocą aplikacji... W dwóch przypadkach stopień porażenia z aplikacji wyszedł nieznacznie większy niż w metodzie alkoholowej. Co prawda ilości warrozy były bardzo nie duże rzędu kilku samic V. 

Tak czy siak porażenie wygląda następująco (tylko wybrane rodziny):

CarV:      0,99 %
Witek:     0,70 %
B:            0,47 %
MacV:     1,2 %
L2V:        0,85 %
16V:         1,34 %
3V:           1,55 %
A:            1,66 %

Wnioski:

Sezon chyba dość trudny pożytkowo, mała ilość rodzin dawała spokój i można było bez pośpiechu wykonać wszystkie zaplanowane zadania. Rodziny które idą do zimy w większości wyglądają bardzo dobrze. Na pierwszy rzut oka nie widać oznak chorób. Wykonane pomiary stopnia porażenia nie wykazały dużych inwazji dręcza. Badałem głównie rodziny starsze i rójki które były warte  zbadania. Tak jak widać stopień porażenia znikomy. Co przyniesie zima i przedwiośnie okaże się za parę miesięcy. Do tego czasu prawdopodobnie do pszczół już nie będę zaglądał. Pierwszy wgląd planuje na przełomie stycznia/lutego na zasadzie uniesienia daszka czy delikatnego opukania ula. Plany na nadchodzący sezon to utworzenie grupy rodzin typowo wyjazdowej nastawionej na miód i grupy rodzin typowo hodowlanej przeznaczonej tylko na podziały i ochronę wypracowanej genetyki. 

Zdjęcia wstępnych kłębów zimujących rodzin z całości pasiek:

3

3V/1

3V/2

16V/1

16V/2

16V

A

B

C

CarV

D

L2V/1

L2V/2

L2V/3

L2V/4

L2V

MacV/1

MacV/2

MacV/3

MacV/4


Witek 


MacV



 








środa, 30 września 2020

Jak zimuję pszczoły w ulach jednościennych

 



Zimowanie pszczół w pasiece w której jest olbrzymia presja ze strony warrozy i innych chorób praktycznie niczym się nie różni od pasiek tradycyjnych-leczących. Może warto by było doszukać się jakichś różnić? Może ktoś wypracował zadowalający sposób zimowania rodzin pszczelich i chce się nim podzielić (oczywiście w pasiekach gdzie pszczół się nie leczy)?

W 2016 roku stworzyłem wpis o zimowaniu rodzin pszczelich - Zimowanie. W obecnej chwili chciałbym zrobić małą aktualizację i ewentualnie dopisać co przez ten czas czyli 5 lat zmieniłem w podejściu do zimowania pszczół...

Część wpisu będzie typowym kopiuj wklej podlinkowanego wyżej linku z aktualnym uzupełnieniem. Robię tak ponieważ co chwilę pojawiają się pytania o zimowanie pszczół w ulach z pojedynczej deski. Dodatkowo zimowanie to odbywa się na pszczołach nieleczonych. Zaznaczam, że są to tylko i wyłącznie moje obserwacje i wypracowane praktyki. Mogą a nawet różnią się od innych przyjętych standardów pszczelarskich. Proszę więc traktować ten wpis jako moja opinia w sprawie zimowania pszczół. 

Zimuje pszczoły w ulach z pojedynczej deski 25 mm na 2-3 korpusach w zależności od siły rodziny. Wysokość jednego korpusu to 20cm a więc 3 korpusy tworzy komin o przekroju 50x50 i wysokości 60 cm. Stojaki i palety ustawione mam dość nisko bo nie przekraczają wysokości 50 cm. Staram się zimować rodziny w średniej sile takie aby miały normalne szanse na przeżycie 2-3 mroźnych zimowych miesięcy. Młode rodziny zimuje w układzie 6x6, 7x7, 8x8 a czasami więcej w zależności od rozwiniętej siły, ilości odbudowanych plastrów itd. Rodziny starsze które rozwijają się od początku sezonu zimuje zazwyczaj na 2-3 korpusach na pełnym zestawie ramek lub na takiej ilości na jakiej bytowały w sezonie. W tym roku z racji odbudowy lub rozbudowy pasieki, rodziny które przeżyły w większości będą zimować na 2 korpusach z nie licznymi rodzinami na 3 korpusach. Chciałbym schematycznie przedstawić moje podejście do zimowania pszczół w ulu korpusowym o dość dużej kubaturze. 

Zaznaczę, że jestem zwolennikiem nie używania krat odgrodowych. Ma to dużo plusów jak i również sporo minusów ale myślę też, że dzięki temu pszczoły mogą przez cały sezon budować gniazdo tak aby do zimy było gotowe bez pomocy pszczelarza lub z niewielką korektą. Krat oczywiście używam w sytuacjach które tego wymagają a są to zazwyczaj ustawienia rodziny pod hodowle matek czy jakieś pojedyncze przypadki w których muszę wymienić plastry lub przebudować całość gniazda rodziny pszczelej. 

Zimowanie młodych lub mniejszych rodzin które obsiadają jeden korpus. 

Zimowanie rodziny na jednym korpusie postawionym na dennicy uważam za słaby pomysł. Raz, że brakuje miejsca na uwiązanie kłębu, dwa wysokość 20 cm nie zapewnia dostatecznego komfortu rodzinie, trzy zmniejszona kubatura również może źle wpływać na zimowlę. Oczywiście nie będę upierał się, że tak się nie da i że taka rodzinka nie przetrwa zimy. Jednak biorąc pod uwagę moją lokalizację wolę zimować przynajmniej na 2 korpusach.
Rodziny które obsiadają  końcem lipca jeden korpus staram się ułożyć do zimy na dwóch korpusach. Według mnie stworzenie pszczołom wyższego gniazda sprzyja lepszej zimowli. Łatwiej im uwiązać kłąb zimowy. Mogą zgromadzić więcej pokarmu bezpośrednio nad kłębem itd. 

Obecnie dalej nie stosuje zimowania pszczół na jednym korpusie położonym na dennicy. Mając do dyspozycji dużą ilość korpusów warto położyć drugi korpus na dennice pod gniazdo które jest na jednym korpusie. Można przy tym nic już nie mieszać czyli zostawić górny korpus w spokoju a dolny całkowicie pusty... Pszczoły uwiążą kłąb zimowy u dołu ramek tak że wierzchołek kłębu zimowego będzie wpuszczony pomiędzy ramki górnego korpusu. 

SCHEMAT I - przed ułożeniem gniazda


Na schemacie pokazana jest rodzina która zajmuje 12 ramek a gniazdo ułożone jest na zimną zabudowę. Rodzina obsiada 12 ramek, jest tam i czerw i zapasy czyli pierzga i miód. Po dwie skrajne ramki z każdej strony to zazwyczaj zapas węglowodanowy czyli miód albo pierzga zalana miodem. Taki stan rodziny to termin końcówki lipca. W tym czasie a jest to praktycznie ostatni dzwonek na wszelkiego rodzaju grzebanie, przestawianie czy zamiany, w gnieździe staram się stworzyć młodym rodzinom takie warunki o jakich pisałem wyżej. W tym terminie nie zwracam już uwagi na wielkość młodej rodziny tylko zastaną siłę układam tak jak jest. Poniżej schemat po ułożeniu na 2 korpusach. 
Z doświadczenia minionych sezonów wiem, że można takie ułożenie gniazda przesunąć nawet do końca sierpnia i nie będzie z tego powodu dużego zamieszania. Cały wrzesień przy coraz cieplejszej pogodzie sprzyja jeszcze czerwieniu a więc cały czas odbywa się przerzucanie pokarmu. Dodatkowo trzeba również pamiętać o tym żeby skontrolować stopień wykarmienia rodzin końcem września początkiem października. 

SCHEMAT II - po ułożeniu gniazda 



Rodzina ułożona na dwóch korpusach w układzie 8 ramek u góry i 8 ramek na dole czyli 8x8. Jak widać po kolorze zabrane zostały boczne ramki z pokarmem a centrum gniazda stanowi cały górny korpus. Do 4 ramek z pokarmem zostały dołożone ramki z suszem lub puste ramki z paskami suszu. W dolnym korpusie można ustawiać takie ramki nawet na przemian bo pszczoły mają jeszcze sporo czasu na zagospodarowanie dolnego korpusu po swojemu. Górny korpus to część gniazdowo która nie została naruszona a tylko wyniesiona do góry.  To właśnie tu  przez cały sierpień i wrzesień pszczoły będą układać gniazdo zimowe. Właśnie to gniazdo będzie zalewane pokarmem a matka z czerwieniem będzie się obniżać aż prawie zejdzie do dolnego korpusu. Ramki z pokarmem w dolnym korpusie zostaną wyczyszczone i przeniesione do góry. Spowoduje to również bodziec do rozwoju rodziny przed zimą co w okresie sierpnia jest pożądane.

Jak widać na schemacie gniazdo przesunięte jest do jednego z boków ula. W zależności w którą stronę ustawiony mamy ul i jego wylot można przesunąć gniazdo w stronę cieplejszej ścianki ula czyli tej bardziej ogrzewanej zimą przez słońce. Będzie to głównie ścianka południowa, ewentualnie jakieś przesunięcia w bok czy to na wschód czy na zachód. Oczywiście można również wycentrować gniazdo i ustawić je symetrycznie na środku. Moje obserwację wskazują na to że pszczoły dążą do przesuwania się w kierunku cieplejszych ścianek czyli przy wycentrowanym gnieździe również będą ustawiać się bliżej cieplejszych ścianek. 

SCHEMAT III - układ po zawiązaniu kłębu zimowego listopad/grudzień 


Jak widać na schemacie pszczoły w górnym korpusie mają zgromadzony pokarm a kłąb uwiązuje się po środku dwóch korpusów. W zależności od ilości zapasów, wielkości rodziny kłąb może uwiązać się kilka cm wyżej albo kilka cm niżej ale zazwyczaj uwiązanie kłębu przypada na styku dwóch korpusów co przy zimowli w ulach korpusowych według mnie odgrywa bardzo ważną rolę. 

Przedstawione przez mnie warianty schematycznej zimowli czasami mogą odbiegać od realnych sytuacji ale w 90% tak właśnie reagują pszczoły na zestawienie w „komin”. Wielkość tak zestawionych rodzin bywa różna ale staram się zestawiać tak ramki aby najmniejszy układ stanowił 5x5.

Mając już ułożone gniazdo i zakarmione rodziny czyli zazwyczaj będzie to październik/listopad ja robię nie we wszystkich rodzinach i nie we wszystkie lata jeszcze jedną operację na ramkach. Odsuwam jedną góra dwie ramki od gniazda i ustawiam je przy bocznej ściance ula. Uważam, że w racie ciepłej jesieni i jakichś zawirowań pokarmowych ta odstawiona ramka przyczyni się do tego, że pszczoły przeniosą z niej pokarm i ulokują w puste miejsca po czerwiu w centralnej części gniazda. Nie zdarzyło się u mnie w pasiekach aby taka ramka nie zostało odsklepiona w okresie jesiennym i cały pokarm przeniesiony bądź zjedzony. 

Widok z góry na korpus z zaznaczonymi kierunkami. Strzałka oznacza kierunek wylotka. Kłąb zazwyczaj uwiązuje się w taki sposób. Przy ściankach na które najdłużej padają promienie słoneczne.






Zimowanie rodzin starszych, produkcyjnych, bytujących w sezonie na 3 korpusach i więcej.

Na początku będę chciał przedstawić schemat jaki stosowałem przy rodzinach które, ul miały podzielony na część gniazdową i miodnie. Część gniazdowa to zazwyczaj dwa korpusy a miodnia w zależności od występującego pożytku to jeden lub dwa korpusy. Oczywiście w takim układzie przy rozróżnieniu miodni i gniazda pomiędzy gniazdem a miodnią była krata odgrodowa. 

Gdy nie stosuje się kraty odgrodowej pszczoły i tak tworzą podobny układ, zwłaszcza gdy jest duży pożytek. Wtedy wyraźnie widać odcięcie gniazda od miodni. 

SCHEMAT I - stan rodziny w lipcu przed miodobraniem


Na schemacie pokazany stan rodziny w połowie lipca. Żółty kolor oznacza susz w którym może znajdować się pierzga. Kolor brązowy to obszar występowania czerwiu. Kolor pomarańczowy to pokarm czyli zapasy miodu. Jak widać na schemacie górny korpus zapełniony jest miodem który idzie do odwirowania. Korpus środkowy to zdecydowanie czerw i wianuszki miodu nad czerwiem. Dolny korpus to głównie magazyn pierzgi i świeżego nakropu który po odparowywaniu trafia do miodni. Tak wygląda sytuacja rodziny w połowie lipca przy układzie 2 korpusy na gniazdo, 1 korpus na miodnie i to wszystko oddzielone kratą odgrodową. Kolejny schemat będzie przedstawiał układ po odwirowaniu miodu z miodni i wróceniu korpusu do rodziny. 

SCHEMAT II - stan rodziny po miodobraniu



Sytuacja po miodobraniu wygląda w taki sposób. Górny korpus jest już pusty a resztki pokarmu które pszczoły oczyszczają z miodni magazynują w gnieździe. W tym czasie ja kratę odgrodową wyjmuje z ula tak aby był swobodny przepływ pszczół. O ile taki układ przy bardzo obfitych pożytkach spadziowych się sprawdzi to przy umiarkowanym pożytku rozwojowym niestety pojawia się problem na który chciałbym zwrócić uwagę poniżej. 

SCHEMAT III - problem przy słabym pożytku w lipcu 


Pozostawiając dany układ ułożenia korpusów w sierpniu przy umiarkowanym pożytku mamy taki obraz. Pszczoły magazynują pokarm o tej porze roku głównie w gnieździe. W górnym korpusie mogą się zdarzyć niewielkie ilości miodu. Tak sytuacja robi się bardzo nie korzystna ponieważ nad gniazdem powstaje pusta przestrzeń nad którą jest jakaś część pokarmu ale w zimie droga od gniazda w którym uwiąże się kłąb do tej niedużej części pokarmu jest zbyt długa i pojawiają się problemy. Kolejny schemat pokazuje jak to wygląda po zawiązaniu kłębu i w późniejszym czasie w trakcie zimowli. 

SCHEMAT IV - zawiązanie kłębu przy pozostawionej miodni 
Na schemacie widać uwiązanie kłębu zimowego. Rodzina dostała odpowiednią ilość pokarmu który zmagazynowała głównie w gnieździe ale pewna część znajduje się w górnym korpusie. Co może wydarzyć się podczas dalszej zimowli pokazuje grafika po prawej . Jak widać kłąb przesunął się do góry i wszedł na górny korpus. O ile temperatury pozwolą na swobodne przesuwanie się w ulu pszczół to nie mamy problemu ale jeżeli nagle przyjdą dość duże mrozy po ciepłych dniach to mamy gwarantowane osypanie rodziny z głodu. Jak można zabezpieczyć się przed takim problemem. Ktoś powie, przecież można dać pszczołom więcej pokarmu niech wypełnią i górnych korpus do pełna. Oczywiście to prawda tylko, że nie zawsze pszczoły chcą pobierać tak dużej ilości pokarmu a dawanie 25-30 kg gotowego pokarmu przy założeniach pasieki naturalnej mija się z celem. Do tego dochodzą jeszcze problemy z długim czerwieniem matek które nie rzadko kończą je dopiero w listopadzie a czerw musi być grzany jeszcze w grudniu. Wtedy gdy większość pszczół zostanie na czerwiu mamy bardzo podobną sytuację.  Problem tego górnego korpusu miodni można rozwiązać inaczej. Po miodobraniu w lipcu kiedy wiem, że może trafić się jeszcze spadź korpus miodowy do osuszenia kładę na dennice a dwa korpusy gniazdowe wynoszę do góry. Wtedy pszczoły mają bardzo dobrą sytuację w ulu i zbliżoną do naturalnego układu gniazda w sezonie. Gniazdo co prawda jest teraz przy samej górze ale z upływem dni, z pobieraniem pożytku będzie się obniżało a pszczoły będą zalewać od góry przeczerwione plastry suszu spychając matkę niżej. Według moich obserwacji, w drugiej połowie sezonu czyli sierpień, wrzesień zbierany nektar, spadź składowane są przede wszystkim w gnieździe. 

Obserwacje w różnych sezonach pokazały, że nie myliłem się co do powyższego opisu mogących powstać problemów. Dalej uważam, że jest to istotny problem i warto zwrócić na niego uwagę i odpowiednio zadziałać aby zminimalizować upadki rodzin z głodu w zimie przy dużej ilości pokarmu. Odszedłem też od minimalizowania ilości podawanego pokarmu pszczołom. Uważam, że warto oceniać wszystko indywidualnie i nie starać się na siłę przypisywać ogólną ilość pokarmu dla wszystkich rodzin. Praktyka pokazuje, że rodziny różnią się w tym zakresie i nie każda potrafi odpowiednio magazynować podany pokarm. Dodatkowo część rodzin może ulegać cichym rabunkom i przez to mieć problem z odpowiednim stanem pokarmu. Oczywiście można przyjąć założenie, że to co nie radzi sobie z odpowiednim gromadzeniem pokarmu najzwyczajniej powinno paść w zimie i nie zawracać głowy. Jednak wpływ różnych czynników jest tak duży, że ja wyleczyłem się z myślenia życzeniowego, że każda rodzina pszczela jest już idealnie przystosowana do panujących warunków... Niestety tak nie jest i ten element selekcji który długofalowo jest słuszny trzeba odłożyć na kolejne lata bo mając ograniczone zasoby a często dość cenne jednak genetycznie rodziny które wykazują się w innych aspektach pszczelarstwa bez leczenia muszą być odpowiednio zaopatrzone nawet jeżeli nie pasuje nam to do lokalnych obserwacji na innych rodzinach... Sprawa jest prosta wybieram to co na daną chwilę bardziej nam się przyda w kolejnych sezonach przy selekcji pszczół bez leczenia... 

Jak podobna rodzina będzie funkcjonować w sezonie bez kraty na trzech korpusach.



Na schemacie widać rodzinę w sezonie, połowa lipca, początek sierpnia która zazwyczaj czerwi na styku dwóch korpusów a pokarm magazynuje bezpośrednio nad głową. W takim układzie bez kraty odgrodowej układ w gnieździe które teraz stanowi całość ula przedstawia się w prosty sposób. Układ trzech korpusów funkcjonuje od maja/czerwca co sprawia, że pszczoły w naturalny sposób układają zapasy, czerw i pierzgę.  Zawiązany kłąb po prawej stronie ma dłużą drogę pokarmową i pokarm skumulowany bezpośrednio nad głową oraz w najbliższym otoczeniu. Podobny obraz będziemy mieli w układzie z kratą gdy w połowie lipca po miodobraniu korpus miodni zrzucimy na dennice a dwa korpusy gniazdowe wyniesiemy do góry.

Przedstawione schematy są tylko schematami. Proszę nie traktować ich jako 100% odzwierciedlenie rzeczywistej sytuacji w ulu. Ich zadaniem jest tylko pokazanie różnych rozwiązań i mogących wystąpić problemów na które warto zwrócić uwagę lub zawczasu odpowiednio się zabezpieczyć. Opracowałem je według własnego doświadczenia i spotykanych problemów z którymi niektóre pszczoły nie potrafiły sobie poradzić. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że każdy układ jest zależny od danych pszczół. Długości i intensywności czerwienia matki jesienią, ilości zużywanego pokarmu itd. 
 
Dodatkowo aby dopiąć temat zimowy trzeba również pamiętać o tym aby kratować wylotki przed myszami. W pasiekach leśnych koniecznie trzeba osiatkowane dennice zabezpieczyć grubszą siatką którą nie przegryzie kuna czy borsuk. Zimowla w lesie jest trudna bo zwierzyna chce dostać się do środka uli a więc czasami potrafi wejść od góry przez podkarmiaczkę zrzucając daszek. Warto więc zastanowić się też nad ściągnięciem uli pasami lub wywiezieniem pszczół z lasu do innej bardziej bezpiecznej pasieki. 
Moje rodziny zimują na osiatkowanych dennicach z głuchym zamknięciem od góry. Zazwyczaj jest to folia i daszek lub podkarmiaczka powałkowa, na to folia i daszek. 

Jeżeli ktoś wypracował inne ciekawe rozwiązania, ma swoje spostrzeżenia warto podzielić się nimi aby lepiej przygotować pszczoły do zimowli.