środa, 18 maja 2022

Wiosna 2022 - pszczoły bez leczenia (8 sezon)

 



Tradycyjnie podsumowanie zimowli i tego co pozostało po bardzo zimnym kwietniu. Zimny kwiecień wykosił niemałą grupę słabych rodzinek które możliwe, że przy sprzyjającej pogodzie rozwinęłyby się w późniejszych miesiącach. Już czwarty sezon z rzędu z zimną wiosną... Tak bywa i można mieć nadzieję, że za rok wiosna będzie jednak ciepła... Maj przyniósł normalną dość stabilną pogodę i dzięki temu reszta rodzin ruszyła ze znacznym opóźnieniem. 


Pasieka P0

Stan rodzin jesienią: 4

Stan rodzin wiosną: 2

Rodziny: TRC; TRJ

Procent przeżywalności: 50% 


Pasieka P1

Stan rodzin jesienią: 9

Stan rodzin wiosną: 2

Rodziny: CarV/1; MacV3/1

Procent przeżywalności: 22% 


Pasieka P2

Stan rodzin jesienią: 8

Stan rodzin wiosną: 4

Rodziny: 3VMacV/3; 16V/1/1; X1

Procent przeżywalności: 50% 


Pasieka P3

Stan rodzin jesienią: 11

Stan rodzin wiosną: 6

Rodziny: L2V/1; L2V/3; CarV; TRC1; TRC2; L2V/4

Procent przeżywalności: 54% 


Pasieka P4

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 3

Rodziny: L2V/2; 3V1/1; L2V1/1

Procent przeżywalności: 50% 


Całość rodzin jesienią: 38

Całość rodzin wiosną: 17

Przeżywalność ogólna: 45% 


Co przeżyło z danych linii:

linia L2V : zimowało 8, przeżyło 5 - 63%

linia 16V : zimowało 3, przeżyło 1 - 33%

linia MacV: zimowało 4, przeżyło 2 - 50%

linia CarV: zimowało 3, przeżyło 2 - 67%

linia 3V: zimowało 4, przeżyło 2 - 50% 

Suma przeżywalności z tych wszystkich linii wynosi 56%

Jak widać trzon linii które selekcjonowane są od lat ma ogólnie lepszą przeżywalność niż cała pasieka. 

Reszta rodzin które nie zostały wymienione w liniach to rodziny przybyłe. 

Rodziny X czyli genetyka hodowlana buckfast z Belgii, selekcjonowana pod kątem radzenia sobie z warrozą, z cechami VSH niestety nie dała rady z miejscowymi warunkami i całym dobrodziejstwem. Ostała się jedna rodzina na oryginalnym materiale.

Co ciekawe w 100% przeżyły rodziny TR czyli genetyka od Terije Reinertsena. Co prawda były to dwie siostry unasiennione u niego i dwie siostry unasiennione u mnie w lecie. W sumie 4 rodziny. Można założyć, że te pszczoły mają swój potencjał. Będę w tym sezonie sprawdzał ich dalszą przydatność. 

Czas na krótkie wnioski.

Niestety przeżywalność pasieki na poziomie 45% jest dla mnie niezadowalająca. Wymusza zmianę planów dalszego postępowania. Stan rodzin które przetrwały też nie jest idealny. Większość rodzin to małe rodzinki które dopiero zaczynają rozwój. Jest grupka przodujących rodzin ale to ciągle nie taki efekt jaki chciałem uzyskać w tym sezonie po tej zimowli. 

Zatem zmieniam plany na ten sezon. Wracam do testowania rodzin. Prawdopodobnie będę wykonywał dwa testy. Test VSH i recapping. Ogólnie wykonując test VSH jestem w stanie przy okazji sprawdzić również recapping a przynajmniej jego uproszczoną wersję, która daje już jakiś obraz na temat danej rodziny. Chciałbym pierwsze testy wykonać do 20 czerwca tak aby jeszcze móc podjąć finalne decyzję odnośnie dalszego namnażania rodzin a bardziej w którą genetykę pójść. Będę też chciał wykonać drugą serię testów na przełomie sierpień/wrzesień aby już wstępnie ocenić rodziny całościowo z myślą o kolejnym sezonie. 

Jaki to będzie miało finalny wpływ na dobór genetyki. Z 17 rodzin które mam do dyspozycji będę chciał wybrać przynajmniej 5 wiodących i 5 o najgorszym wyniku. Środek który pozostał zostanie podzielony tylko na pół plus jako dawcy do planowanych odkładów. Znaczy się te 7 rodzin dostanie szanse wychować swoją nową matkę w macierzaku a stara matka pójdzie w odkład i rozwój do zimy. Z wiodącej genetyki będę chciał wyprowadzić młode matki do nowo tworzonych rodzin oraz do wymiany matek w tej najgorszej 5 rodzin. Wzorem Osterlunda stare matki z najgorszej piątki rodzin będę przewoził na wspólną pasiekę szpitalną w małych odkładach, zapewniając im odpowiedni pokarm itd., dam im po prostu szansę na przeżycie bo nie jestem zwolennikiem uśmiercania takich matek w palcach... 

Taki mam zarys na dalsze prowadzenie pszczół. Czy plan zostanie w 100% wykonany to się zobaczy. Kwestia czasu, dobrej pogody i fajnych pożytków. Zapomniałem napisać, oczywiście wszystko jak do tej pory bez leczenia... 



poniedziałek, 3 stycznia 2022

Czarne pszczoły z wyspy Groix plus propolisowy dodatek

 

Zespół Steeva Shepparda (USA), który przybył, aby odzyskać i chronić genetykę, a także zwiększyć różnorodność pszczół w USA, na zdjęciu prof Lionel Garnery (Francja) / Susan Cobey (USA) / Brandon Hopkins (USA) / Christian Bargain (Francja - prezydentstowarzysznia Asan-GX ) / Steeve Sheppard (USA).
Profesor Lionel Garnery jest naukowcem z Francji, który wspiera stowarzyszenie Asan-GX od bardzo dawna i to także dzięki niemu wciąż na wyspie znajdują się czyste czarne pszczoły.



Artykuł został opublikowany na stronie https://bractwopszczele.pl

Dziś już mało kto ma podstawy do tego, aby zaprzeczać zdolności pszczół miodnych do przetrwania bez leczenia w dzikich populacjach – takie znajdowane są praktyczne na całym świecie. Pojawiają się również pasieki które udowadniają, że pszczoły w ulach potrafią przeżyć bez chemii zwalczającej warrozę, a ich wyniki produkcyjne nierzadko nie odstają od pasiek komercyjnych. Dowodów na takie pszczelarstwo przybywa z każdym rokiem. Powstały liczne prace podsumowujące odkryte populacje, projekty selekcyjne i badania naukowe nad pszczołami, które wypracowały sposoby na życie w ulu razem z dręczem pszczelim. Jedno jest pewne: duża część rodzin pszczelich z tych zbadanych populacji potrafi ograniczać namnażanie dręcza pszczelego na różne sposoby, do takiego poziomu, który pozwala na wypracowanie równowagi i zachowanie zdrowia.


Jakiś czas temu na swoim blogu (www.llapka.blogspot.com) opisałem znaną i przebadaną populację pszczół miodnych z Norwegii, która dobrze sobie radzi z dręczem w komercyjnej pasiece... Chwilę później trafiłem na kolejne, podobne informacje – tym razem dowiedziałem się o tym, że na francuskiej wyspie przy minimalnej ingerencji ze strony pszczelarzy funkcjonuje bez stosowania leczenia populacja czystej genetycznie pszczoły zachodnioeuropejskiej (Apis mellifera mellifera – AMM). Występuje tam także dzika populacja pszczół licząca około 50 rodzin.


Czy słyszeliście o wyspie Groix? Nie? W takim razie zapraszam do przeczytania tej historii o ciekawym przypadku współistnienia ludzi i pszczół, a także o dużym zaangażowaniu całej społeczności, która ze zrozumieniem podchodzi do problemu ochrony lokalnych populacji Apis mellifera.


Groix to wyspa ulokowana u wybrzeży Francji w regionie historycznie nazywanym Bretanią. Na wyspie funkcjonuje całkiem spora populacja pszczoły miodnej – rodziny żyją zarówno dziko, jak i są zarządzane przez pszczelarzy w pasiekach. Wszystkie pszczoły na wyspie to rodzima czarna pszczoła środkowoeuropejska. Przebadana populacja jest czysta genetycznie - ma to ogromne znaczenie w dobie sprowadzania pszczół z różnych zakątków świata o całkowicie odmiennej genetyce. Lokalna społeczność podjęła decyzję, że na wyspie powstanie rezerwat czarnej pszczoły, a pszczelarze nie będą sprowadzać obcych genetycznie pszczół. Stowarzyszenie odpowiedzialne za ochronę miejscowych pszczół już od ponad 12 lat monitoruje przetrwanie dzikich rodzin pszczelich, które żyją w skalnych ścianach i formacjach z kamienia oraz w innych siedliskach, jakie mogą znaleźć pszczoły na wyspie. Populacja dziko żyjących pszczół jest stabilna i liczy około 50 rodzin pszczelich. Każdego roku zimę przeżywa nie mniej niż około 30 rodzin. Jak wiadomo dziko żyjące rodziny pszczele poddawane są ciągłej presji selekcyjnej ze strony różnych czynników. Towarzyszy im okresowy głód oraz choroby - w tym najgroźniejsza: warroza. Mimo wszystko wydaje się, że populacja pszczół na wyspie osiągnęła wystarczający poziom równowagi z dręczem pszczelim aby utrzymać długoletnią stabilność. Objawia się to tym, że zarówno dzikie rodziny pszczele, jak i te zarządzane przez pszczelarzy nie wykazują znaczących problemów zdrowotnych łączonych standardowo z osłabieniem wywołanym przez żerujące na owadach roztocza. Śmierć dzikich rodzin pszczelich najczęściej związana jest z prozaicznym czynnikiem: głodem. Jest to, zresztą, główna przyczyna śmiertelności pszczół na wyspie. Udokumentowano również, że populacja roztocza Varroa w wyspiarskich rodzinach pszczelich nie rozwija się dynamicznie w okresie późnego lata, co najczęściej jest przyczyną osłabienia pszczół idących do zimowli.

Jedna z dzikich rodzin pszczelich zajmuje charakterystyczną dla wyspy formacje skalną, nazywaną Dolmenem. Była to prehistoryczna budowla kamienna, wznoszona zazwyczaj jako starożytny grobowiec. Wydawać by się mogło, że takie warunki nie są korzystne dla pszczół - zimny kamień jako siedlisko na długie i wietrzne zimy, jakie występują na wyspie. Mimo to, czarne pszczoły tej populacji dają sobie radę nie tylko z takimi warunkami zimowli, ale są w stanie przetrwać także w starciu z nowym zagrożeniem w postaci dręcza pszczelego. Badacze którzy zainteresowali się adaptacją pszczół z wyspy Groix zastanawiają się co ma większy wpływ na przetrwanie tych lokalnych pszczół. Umiejętność przystosowania się do nowych warunków czy może izolacja przed czynnikami zewnętrznymi na jaką pozwala wyspa?


Dzika zabudowa w ramce


Od 2019 roku adaptacją czarnych pszczół z wyspy Groix zajmuje się Jeff Pettis. Krótkie jak na razie badania pokazują, że średnia śmiertelność nieleczonych pszczół na wyspie waha się w granicach od 15% do 20%. Jeff Pettis twierdzi, że współistnienie pszczoły i dręcza pszczelego możliwe jest dzięki kilku czynnikom. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć że na wyspie znajduje się najczystsza genetycznie populacja pszczół Apis mellifera mellifera, jaka została stwierdzona dotychczas na obszarze całej Francji. Wytrzymałość czarnych pszczół na trudne warunki jest powszechnie znana. Jest to pszczoła pierwotna na tych terenach, która nie raz musiała wykorzystywać swoje walory adaptacyjne. Wyspiarski charakter Groix również przyczynił się do izolacji pszczół dzikich jak i tych w pasiekach i ochronił je przed hybrydyzacją. W ten sposób pszczoły zachowały swoje zdolności odpornościowe jak i adaptacyjne - a trzeba zauważyć, że Varroa pierwszy raz pojawiła się na wyspie już w 1989 roku. Monitoring populacji potwierdził, że liczba dzikich rodzin rośnie – zdaniem badaczy świadczy to o ich dobrym zdrowiu i odporności. Duże znaczenie ma też podejście miejscowych pszczelarzy do pszczół w pasiekach. Ich gospodarka pasieczna ogranicza się do bardzo rzadkich wglądów do gniazda rodziny pszczelej. Praktykuje się sprawdzenie kondycji rodzin tuż przed okresem zimowli, a następnie z końcem zimy . Oprócz tego w ciągu sezonu pszczoły pozostawione są w spokoju. Oczywiście, nie praktykuje się jakichkolwiek zabiegów leczniczych jak i dokarmiania rodzin cukrem. Pszczelarze przybyli na wyspę dostosowują się do lokalnych zwyczajów i uprawianej tu gospodarki pasiecznej - ze zdziwieniem stwierdzają, że mają mniejsze straty pszczół, niż mieli wcześniej, często w dużych komercyjnych pasiekach standardowo leczonych zgodnie z wszelkimi zaleceniami.

Christian Bargain / Dr Joann Sy / Dr Jeff Pettis (Prezydent Apimondii)


Jeff Pettis monitoruje poziom porażenia warrozą w sześciu wyspiarskich pasiekach za pomocą flotacji cukrem pudrem. Co ciekawe poziom porażenia roztoczem często bywa zdecydowanie większy niż 5 osobników pasożyta na 100 pszczół, a mimo to rodziny nie wykazują żadnych niepokojących objawów. Taki poziom porażenia w komercyjnych pasiekach i przy wykorzystaniu nieodpornej populacji często oznacza, że śmierć rodziny pszczelej nastąpi w krótkim czasie. Koresponduje to również z obserwacjami moimi, jak i moich znajomych, że ilość dręcza pszczelego w rodzinie pszczelej nie jest decydującym wyznacznikiem przeżycia takich pszczół. Jeff Pettis podsumowuje to krótko: Jeśli damy pszczołom czas na przystosowanie się, to bez ingerencji człowieka zawsze nastąpi konieczna adaptacja. Autor badań kontynuuje swoją pracę i próbuje rozszyfrować tajemnicę zdolności pszczół z wyspy Groix. Mechanizmy odpowiedzialne za współistnienie tych pszczół z dręczem pszczelim są bardziej złożone niż się wydaje - prawdopodobnie pszczoły wykorzystują kilka metod ograniczania populacji roztocza. Wstępne badania potwierdzają obecność cechy recappingu (odsklepiania i zasklepiania komórek z czerwiem) oraz groomingu, czyli uszkadzania samic Varroa.


Warto również wspomnieć, że rodziny które żyją dziko lub ich obsługa w pasiece jest minimalna wykorzystują większe ilości propolisu, niż rodziny w pasiekach komercyjnych – zresztą, są one często w toku selekcji pozbawiane tej cechy w sposób celowy. Pszczoła środkowoeuropejska znana jest ze zdolności do intensywnego kitowania gniazda jak i całego wnętrza ula. Najnowsze badania [1] sugerują, że pszczoły mogą wykorzystywać propolis, jako naturalny pestycyd do zwalczania dręcza pszczelego! Nawet w tym kontekście warto zastanowić się nad problemem hybrydyzacji lokalnych populacji, bo ta może przyczynić się do osłabienia tej cechy. Czy aby nie stwarzamy sobie problemów za cenę kilku dodatkowych kilogramów miodu? Jest to jednak głębszy problem, o którym można by napisać osobny artykuł.

Badacze, którzy analizowali właściwości propolisu, postawili hipotezę, że propolis, który znajduje się wewnątrz komórek pszczelich na plastrze może oddziaływać na dręcza pszczelego. W tym celu wyekstrahowano propolis z plastrów pszczelich za pomocą różnych rozpuszczalników. Oszacowano, że wewnątrz komórek pszczelich znajduje się rozprowadzonych kilka miligramów żywicy. Analiza chemiczna potwierdziła obecność 30 związków. Najliczniej występującymi związkami w propolisie były fenole, w tym kaempferol który jest naturalnym flawonolem. Analiza wykazała, że pszczoły po wybudowaniu plastra nakładają na niego bogaty w fenol propolis. Aby zweryfikować, czy propolis wewnątrz komórki pszczelej wpływa na samice dręcza i ich płodność stworzono sztuczne komórki, z których część potraktowano ekstraktem etanolowym propolisu w obecności roztocza, inne pozostawiono bez takiego zabiegu. Ekstrakt nanoszony był pipetą do wnętrza komórek następnie przez 15 godzin trzymano takie komórki pod wyciągiem w celu odparowania etanolu. Analogicznie zrobiono z komórkami bez udziału propolisu. Nadmienić trzeba, że w tych sztucznych komórkach umieszczono larwy pszczoły miodnej, a potrzebną ilość ekstraktu dopasowano w toku wcześniejszych eksperymentów. Kolejną grupę, jako kontrolną, stanowiły komórki potraktowane ekstraktem propolisowym z larwami pszczół, ale bez roztoczy. Celem grupy kontrolnej było stwierdzenie, czy taki zabieg ma wpływ na zdrowotność przyszłych młodych pszczół. Wyniki potwierdziły wcześniejsze obserwacje naukowców: robotnice wykonywały dużo lotów po propolis w rodzinach, które były bardziej w danym momencie porażone roztoczem Varroa – te obserwacje, zresztą, były punktem wyjścia do wspomnianych badań nad właściwościami propolisu. Okazało się, że w komórkach, które były potraktowane ekstraktem śmierć roztoczy nastąpiła w 19%, a w komórkach bez ekstraktu tylko w 6%. Kolejnym krokiem było sprawdzenie zdolności reprodukcyjnych roztocza. Okazało się, że tylko 26% roztoczy, które miały kontakt z ekstraktem propolisowym wydało potomstwo, w stosunku do 46% roztoczy, które nie były poddane ekspozycji. Ekstrakt propolisu nie miał też wpływu na rozwój młodych pszczół. Wyniki te wskazują, że propolis podany do komórki czerwiu przed złożeniem jaj może w znaczący sposób wpływać na przeżywalność roztoczy oraz ich dalszą płodność. Naukowcy sugerują, że roztoczobójcze działanie propolisu opiera się na zakłóceniu transmisji neuronalnej pasożyta. Dodatkowym czynnikiem jest również to, że pszczoły wygryzione z komórek potraktowanych propolisem miały niższy ładunek DWV, w porównaniu z pszczołami, które wygryzły się z komórek nie traktowanych propolisem. Sugeruje to wpływ propolisu na zmniejszenie replikacji wirusa.

Badania sugerują też jeszcze jedną rzecz, którą uważam za istotną. Przenoszenie ramek z gniazda do miodni – co przez niektórych pszczelarzy uważane jest wręcz za zbrodnię - może przynieść więcej pożytku niż szkody. Będzie tak przynajmniej w pasiekach, w których pszczół się nie leczy (zapobiega to zagrożeniu przenikania substancji chemicznych wykorzystywanych do zwalczania pasożyta). Dzięki temu zabiegowi możemy wzbogacić miód o związki pochodzące z propolisu. Autorzy zakładają, że miód - ze względu na swoją polarność - będąc składowany w komórkach może zostać wzbogacony o pewne związki aktywne z propolisu. Z przytoczonego badania po raz kolejny widzimy jak błędne są założenia hodowców dotyczące selekcji pszczół. Ludzie od dekad selekcjonują pszczoły, które pozbawione są cechy kitowania – robią to, aby ułatwić sobie obsługę rodziny pszczelej. Tymczasem ograniczenie cechy propolisowania przyczynia się bezpośrednio do pogorszenia zdrowotności pszczół (propolis wpływa również na spory zgnilca jak i inne drobnoustroje).

Dziś okazuje się, że propolis pomaga też pszczołom w walce z dręczem pszczelim. Zatoczmy więc koło i wróćmy do populacji Apis mellifera mellifera, które, podobnie jak ta z wyspy Groix, nie były poddane intensywnej selekcji na cechy komercyjne, a w toku doboru naturalnego mogły swobodnie rozwijać te cechy, które są im potrzebne do przetrwania – m.in. cecha intensywnego wykorzystywania propolisu. Obawiam się, że dziś powrót do pszczół wysokopropolisujących będzie trudny, bo cecha ta została wyrugowana z wielu komercyjnych linii. Mimo to warto poszukać w swojej pasiecie pszczół, które mocno kitują i zadbać o nie w nadchodzącym sezonie. Znam jednak już sposób myślenia pszczelarzy. Mam w związku z tym pewne obawy czy pszczelarze nie będą raczej woleli opracować syntetyczny propolis, którym z zamiłowaniem będą opryskiwać ramki w ulu, zamiast pozwolić pszczołom propolisować na własną rękę, łapkę czy odnóże....

[1] Alberto Satta i in., Honeybees use propolis as a natural pesticide against their major ectoparasite, 2021. 

Źródło zdjęć: Christian Bargain (Francja - przedstawiciel stowarzysznia Asan.GXP)


wtorek, 30 listopada 2021

Podsumowanie sezonu 2021

 





Podsumowanie sezonu 2021 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 7 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: Wiosna 2021 - pszczoły bez leczenia (7 sezon)

Wiosną 2021 w kwietniu moja pasieka liczyła16 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 22. Dało to przeżywalność na poziomie 72%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 14 rodzin. Dwie rodziny osłabły a zimny i mokry maj nie dał im szans na wyjście z dołka i prawidłowy rozwój.


Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: CarV, Witek, 3V/1, C, L2V/1, 16V/1, MacV/2, L2V/2, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, 16V, L2V/4


Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową:

3V-                 przypisana Amm x Buckfast

MacV-            przypisana Amm x Carnica

L2V/2-           przypisana Buckfast x Amm

16V-               przypisana Amm x Buckfast

CarV-             przypisana Amm

Witek-            przypisana Carnica

3V/1-             przypisana Amm

C-                   przypisana Amm

L2V/1-           przypisana Buckfast x Amm

16V/1-            przypisana Amm

MacV/2-         przypisana Amm x Carnica

L2V/3-            przypisana Amm

MacV/3-         przypisana Amm x Buckfast

L2V/4-            przypisana Amm x Buckfast


Jak widać w prawie każdej linii jest udział Amm. Rodzina Witek pochodząca z zewnątrz ma czyste geny Carnicy. Pojawiają się też geny Buckfast w niektórych rodzinach. Geny Macedonek zostały już całkowicie wyparte a przynajmniej nie pojawiają się w badanych skrzydełkach z rodzin oznaczonych jako Mac.


Opis przypisanych ras. Program „Identifly” na podstawie 19 punktów umiejscowionych na skrzydełku pszczelim w charakterystycznych miejscach czyli na przecięciach żyłek, zakończeniach itp. przypasowuje pszczołę do danej rasy odnosząc się do biblioteki zgromadzonych ras.


Moje przypasowania i przypisane przeze mnie rasy przedstawiam w następujący sposób. Rzadko zdarzy się że badana grupa skrzydełek załóżmy 12 szt. będzie w 100% zgodna z jedną rasą. Dlatego jeżeli na badanych 12 szt. skrzydełek 8-9 przynależy do danej rasy a pozostałe 4 są całkiem innych ras to pszczoły przypisuje do rasy dominującej. Jeżeli na badane 12 szt. skrzydełek mniej więcej połowa przynależy do jednej z ras a druga do innej rasy wtedy dana pszczoła przypisana jest jako krzyżówka np. Buckfast x Amm z tym że pierwsza wymieniona ras miała przewagę w ilości rozpoznanych skrzydełek pszczelich. Według mnie badanie przynależności rasowej warto sobie zrobić przynajmniej na rodzinach które przeżyły i przetrwały do okresu jesiennego… pokazuje to i będzie pokazywać w którą stronę będą przesuwać się pszczoły jeżeli chodzi o przynależność rasową w danym okresie czasu.


Przebadane rodziny i ich przynależność wygląda tak:


A.mellifera.mellifera - 36%

A.m.m.x Buckfast - 43%

A.m.m x A.m.car. - 14%

Carnica - 7%


Uwzględniając udział poszczególnych ras w krzyżówkach wyniki ilościowe domieszek w poszczególnych rodzinach będą przedstawiały się następująco. Zbadano 14 rodzin pszczelich które w większości stanowią mieszańce.


- w 13 rodzinach jest udział mellifera mellifera

- w 6 rodzinach jest udział buckfast

- w 3 rodzinach jest udział carnica


Daje to obraz całkowitego udział genotypów pszczół w rodzinach pszczelich na pasiece. Pokazuje to, że aż 93% rodzin ma dopływ krwi mellifera, 43% rodzin ma dopływ krwi buckfast, 21% rodzin ma dopływ krwi carnica.


Podział na pasieczyska


P0(4): CarV/2, Witek/2, TRC, TRJ

P1(9): L2V4/1, L2V3/1, MacV3/1, CarV/1, X2/2, X1/2, A0, 16V, MacV

P2(8): 3V, MacV/3, C, 16V/1/1, X1, X2, X2/1, X1/1

P3(11): MacV/2, Witek, C/1, L2V/1, L2V/3, CarV, TRC1, 3V/1, 16V/1, TRC2, L2V/4

P4(6): Witek/1, 3V1/2, L2V1/2, L2V/2, 3V1/1, L2V1/1

P5: brak rodzin

P6: brak rodzin

P7: brak rodzin


Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 38 rodzin pszczelich z czego 22 rodziny bazuje na genetyce nieleczonej od 7 lat plus 5 rodzin na genetyce nieleczonej 2 sezony. Nowa genetyka 10 rodzin (rodziny X i TR) – córki unasiennione u mnie na pasiekach oraz 1 rójka.


Nowa genetyka:

Pszczoły „X” - X1 i X2 dwie siostry buckfast pochodzące i unasiennione na trutowisku w Belgi. Cztery sezony nieleczone unasiennione 100% trutniami VSH. Udało mi się pociągnąć po nich po dwie córki: X1/1, X1/2, X2/1, X2/2 i unasiennić w lesie na mojej pasiece. Rozwój w trakcie sezonu dość dynamiczny jak to buckfast ma w zwyczaju. Końcem lata widocznie osłabły ale nie na tyle, żeby je łączyć czy likwidować. Rodziny macierzyste gęsto obsiadały cały mój 12 ramkowy korpus. Córki słabsze w średniej silę na 6-8 ramkach.


Pszczoły TR - TRC i TRJ dwie siostry pochodzące z pasieki Terje Rejnertsena. Genetyka zacna i dość dobrze udokumentowana jeżeli chodzi o przeżywalność bez leczenia. Ponad 25 lat bez zabiegów chemicznych. Matki z 2021 roku unasienniane na pasiece Terje w swego rodzaju centrum kopulacyjnym. Udało mi się pociągnąć i szczęśliwie unasiennić tylko dwie matki córki po TRC. Dwie siostry TRC1 i TRC2 zostały poddane jesienią do bardzo silnych rodzin. Niestety mała ilość matek-córek wynika z tego że oryginalne matki przyszły początkiem lipca. Miałem też spory problem aby skutecznie poddać je do nowych rodzin. Wersja pakietowa z dobrze osieroconymi pszczołami przetrzymanymi 48 h w piwnicy okazała się prawie zgubna ale dodatkowe zabiegi szczęśliwie skończyły przyjęcie prawdopodobnie obcych genetycznie matek. Okres w którym były poddawane też nie był szczęśliwy ponieważ wypadł na dziurę pożytkową i rabunki. Tak czy siak cieszę się, że udało się zabezpieczyć dość cenne geny dwoma córkami unasiennionymi u mnie na pasiece. Teoretycznie pszczoły te mają wszystko co potrzeba. Praktyka jednak i zderzenie z lokalnymi warunkami każe zakładać że z tych dwóch grup X i TR wiosną może się ostać niewielki procent.


Ogólnie staram się namnażać rodziny mniej licznie. Dawniej w początkowym etapie modelu ekspansji dzieliłem i namnażałem tyle ile się dało często po 4-6 nowych rodzin z rodziny wyjściowej. Od 2-3 sezonów ograniczam namnażanie i przeważnie powstają 1-2 młode rodziny z rodziny macierzystej. Często powstanie tylko jedna nowa rodzina. Wszystkie rójki które przyjdą do mnie na pasiekę lub zostaną złapane bezwzględnie miesiąc po osadzeniu dzielę i poddaje swoje matki. Matki z rójek zostawiam w mini odkładach i jeżeli dojdą z siłą i odpowiednim zdrowiem do okresu zakarmiania zimowego zakarmiam i normalnie zimuje. W tym roku tylko jedna rójka A0 nadawała się do zazimowania.


Namnożenie rodzin:


3V

3V/1 → 3V1/1; 3V1/2;

MacV

MacV/2

MacV/3 → MacV3/1;

L2V/2

L2V/1 → L2V1/1; L2V1/2;

L2V/3 → L2V3/1;

L2V/4 → L2V4/1;

16V

16V/1 → 16V/1/1;

CarV → CarV/1; CarV/2;

Witek → Witek/1; Witek/2

C → C/1

X1 → X1/1; X1/2

X2 → X2/1; X2/2

TRC → TRC1; TRC2

TRJ

A0


Jak widać część rodzin nie została w ogóle namnożona są to: 3V; MacV; MacV/2; L2V/2; 16V. Są to rodziny które mają za sobą kilka sezonów bez leczenia. Mimo to nie namnażałem ich typowo genetycznie z przekazaniem bezpośrednio genów ale czerpałem z nich inne korzyści. Podbierałem ramki z czerwiem i pszczołami oraz stanowiły trzon produkcyjny.


Do zimy idzie więc sporo grupa pszczół bez leczenia. Wchodzą w 8 sezon. Jak zwykle zima oraz ostatnio chłodna wiosna zdecydują jak będzie wyglądał sezon 2022. Jest trochę nowości. Cztery obce genetycznie matki unasiennione poza moimi pasiekami ale o przetestowanej genetyce. Sześć córek po nich unasiennione na moich pasiekach w lipcu i sierpniu będą jakimś odniesieniem jak te pszczoły reagują na wszelkie zagrożenia lokalne na moim terenie.

Moje stare rodzin MacV, CarV, 16V czy 3V żyją u mnie już w ciągłości 6 i 7 lat bez leczenia. Są to rodziny które przeżywają różne załamania i dalej trwają. Na tą chwilę to one stanowią główny trzon przydatnej genetyki. Z obserwacji tych rodzin wynika, że w sezonie mają charakterystyczne wahania ilości pszczół w rodzinie. Wiosną rozwijają się powoli. W maju kiedy temperatura wzrasta i dopływ pożytku jest już zdecydowanie lepszy wybuchają i z główną siłą dochodzą na początek czerwca. Następnie cały czerwiec do pierwszej dekady lipca utrzymują dużą siłę po czym wyraźnie słabną aby znowu ruszyć z rozwojem w okolicach połowy sierpnia. Intensywne czerwienie kończą początkiem września. Resztki czerwiu wygryzą się do końca września. Rodziny do zimy zazwyczaj idą w średniej lub nie dużej sile. Potrafią przetrwać zimę w stosunkowo małych rodzinach. Gdy większość nowo powstałych rodzin tak reagował na warunki lokalne myślę, że przeżywalność pszczół na moich pasiekach byłaby dużo większa. Oczywiście jeśli nowe rodziny posiadają w genach przydatne cechy ograniczenia Varroa i są w miarę odporne na wirusy i nosemę.


Na marginesie

Ostatnio chciałem sobie przypomnieć filozofię buckfast którą raczej dobrze znam ale warto odświeżyć temat, zobaczyć czy jest coś nowego i czy Hodowla ruszyła w końcu w stronę pszczół radzących sobie z chorobami bez leczenia. Oczywiście nie znalazłem odpowiedzi na w/w pytania. Dowiedziałem się natomiast, że w Polsce mamy już 6 zarejestrowanych Hodowców pszczoły buckfast wchodzących w skład Europejskich Hodowców Buckfast... to są Ci z "papierami" ale nie o tym chciałem. Trafiłem na ciekawy artykuł o opactwie Buckfast i o zmianach jakie tam zaszły po śmierci brata Adama.

Ogólnie zredukowano drastycznie liczbę pni pszczelich do 30 szt. Wybrano podobno te najlepsze. Obecnie nie przekraczają ilości 40 rodzin pszczelich w sezonie. Działalność czysto produkcyjną i hodowlaną zamienili na typowo edukacyjną. Prowadzą liczne kursy i szkolenia. Nowa "właścicielka" pszczół w opactwie wyznaje zasadę bioróżnorodności lokalnej a więc skupia się na hodowli pszczół  przystosowanych do  lokalnych warunków. Czyż to nie jest zabawne? hehe... Los jednak lubi płatać figle i tak z intensywnej gospodarki gdzie było w szczycie 400 rodzin i pełne selekcyjne zarządzanie zostało 40. Nowa szefowa mówi, że ich obecne pszczoły tworzą mniejsze rodziny ale przez to nie są fabrykami roztoczy oraz potrafią być bardziej samowystarczalne w czasach niedostatku. Co więcej rodziny w opactwie nie mają numerków jako nazwy. Wszystkie nazywane są po imieniu np. Eleanor... hehe... bardzo mi się to spodobało i szczerze się zastanawiam czy na wiosnę sam nie ponazywam tak swoich rodzin np. Basia, Kasia czy Karolinka- mam nawet pod te nazwy krainki....

czwartek, 1 lipca 2021

Podziel się doświadczeniem na temat pszczół „odpornych” na dręcza pszczelego.

 

recapping w jednej z moich rodzin (charakterystyczna dziurka w pokrywie czerwiu)

Po pierwsze nie ma i chyba nigdy nie będzie całkowicie odpornych pszczół na warrozę. Jest to raczej fakt a nie opinia. Wszystkie znane mi populację pszczół radzących sobie bez leczenia wypracowały własne i często wspólne między poszczególnym populacjami mechanizmy radzenia sobie z dręczem pszczelim... Najbardziej znane to VSH, grooming, recapping czy skrócony okres zamkniętego czerwiu. Jak wiadomo wszystko co złe inicjuje warroza. Osłabione pszczoły łatwiej zapadają na choroby wirusowe jak i nosemy. Dodatkowo warroza jest świetnym przenosicielem wirusów. Od pewnego czasu sama obecność warrozy w rodzinach pszczelich na moich pasiekach nie stanowi zasadniczego problemu. O wiele gorsze są natomiast choroby wirusowe które praktycznie co jakiś czas ale nie w każdym sezonie dają o sobie znać. W sensie są widoczne gołym okiem, czyli w rodzinach pojawiają się pszczoły z widocznym oznakami tychże wirusów. Z nosemą apis praktycznie nigdy objawowo nie miałem do czynienia. Nosema cerana prawdopodobnie objawia się jesienią ale zazwyczaj w formie utajonej bo też nie widzę drastycznych spadków pszczół i wypszczeleń z tygodnia na tydzień. Rodziny umierają po cichu w zimie. Według moich obserwacji przyczyny śmierci rodzin pszczelich upatruję w wirusach i ogólnym osłabieniu poszczególnych rodzin. Jak temu zaradzić? No cóż trzeba skierować wzrok na warrozę... Mimo tego, że miałem do czynienia z rodzinami o dużym porażeniu i udanej zimowli tak jak i o marginalnym porażeniu i nieudanej zimowli to chyba czas najwyższy jeszcze raz zbadać ten problem i spróbować spojrzeć na to od innej strony. Żeby wszystko było jasne, swego czasu czyli w latach 2013-2016 wykonywałem różne testy dzięki którym byłem w stanie wytypować rodziny które:

  • mają najmniejszą ilość warrozy w okresie całego sezonu.

  • mają największe zdolności samoistnego się oczyszczania z warrozy cechy groomingu

  • mają genetyczne umiejętność wykrywania samic warrozy pod zasklepem cecha VSH

Wtedy mimo wytypowanych rodzin a było ich przeszło 60 selekcja negatywna zadziałała czyli rodziny pszczele najmniej „przystosowane” w danym momencie zakończyły żywot po zimie. Pierwsze większe sito które prawdopodobnie odsiało całkowicie nieprzydatne pszczoły... Dalsze sezony to już jest walka o równowagę i przywrócenie potencjału gospodarczego na pasiekach. Mamy obecnie 7 sezon pszczół bez leczenia na moich pasiekach i na sytuację zdrowotną czy gospodarczą nie mogę narzekać zważywszy na wydarzenia z poprzedniego roku ale jednak cały czas czuję, że można a nawet należy coś poprawić aby jeszcze lepiej to funkcjonowało. Entuzjazm pszczelarski a zwłaszcza dotyczący wyhodowania czy wyselekcjonowania pszczół „odpornych” na warrozę czyli radzących sobie z dręczem już dawno u mnie przeminął i przyjąłem postawę co ma być to będzie a pewne rzeczy wydarzą się same... jednak co jakiś czas pojawiają się nowe doniesienia ze świata pszczelarzy nieleczących pszczół czy świeże prace naukowe dotyczące tematu a to wystarczy żeby na nowo zmusić mnie do przekopania tych prac i wyciągnięcia czegoś dla siebie abym mógł to sprawdzić na pasiece lub ponownie zaplanować własne małe projekty... Tak się stało i tym razem po przeczytaniu bardzo motywującego chodź nie odkrywczego dla mnie artykułu Pani Oddie.

Osobiście cieszy mnie tendencja którą obserwuję, że ludzie zajmujący się pszczelarstwem bez leczenia, sprawdzający różne populację pszczół które przetrwały mimo warrozy z wielką otwartością i chęcią dzielą się swoją wiedzą i badaniami, które nie są przecież łatwe... I w tym artykule Mellisy można to łatwo dostrzec a główne przesłanie które ma pomóc pszczelarzom zawiera się w trzech hasłach: Policz roztocza, Wyhoduj własne matki pszczele i najważniejsze Podziel się doświadczeniem....

Zatem dzielę się doświadczeniem i z chęcią króciutko przedstawię o czym był ten artykuł który jednak sprawił, że postanowiłem zrobić wpis na blogu...

Spostrzeżenia z Norwegii:wykorzystanie naturalnej adaptacji do hodowli pszczół odpornych na warrozę.

Artykuł opisuje dobrze już zbadaną populacje pszczół Norweskich o potwierdzonych umiejętnościach radzenia sobie z warrozą. Mianowicie w Norwegi znajduje się pszczelarz, który nie leczy pszczół od 1997 roku. Nie jest to pszczelarz z opowieści anegdotycznych, z zasłyszanych historii o dziadku spod Nałęczowa który pszczół nie leczy od zawsze... Populacja Terjego Rejnertsena to nie jest małe stadko w dzikich ostępach Skandynawii... bez innych pszczół i pszczelarzy w okolicy... Pszczoły TR to około 400 rodzin pszczelich żyjących bez leczenia od 25 lat. Znajdują się rzut kamieniem od stolicy Norwegii... Kiedy warroza przybyła do Norwegi ichniejszy Urząd do spraw pszczelarstwa wydał zalecenia dotyczące zwalczania warrozy. TR uznał, że trzeba się do tego dostosować i rozpoczął leczenie swoich pszczół kwasami. Niestety mimo leczenia miał duże spadki. Wtedy podjął decyzję o zaprzestaniu leczenia. Dokupił rodziny pszczele z północnych rejonów Norwegii gdzie warroza jeszcze nie dotarła i rozpoczął swoją selekcję na odporność. Po kilku latach śmiertelność pszczół po zimowli wahała się między 5% a 15%. Oczywiście w pierwszych latach była znacznie większa ale z biegiem czasu wszystko się stabilizowało.  

Pszczoły TR stały się „odporne” na dręcza przy czym ich przydatność gospodarcza niczym nie odbiegała od innych lokalnych populacji które były leczone. W celu potwierdzenia ilościowej zawartości dręcza pszczelego w rodzinach TR, Mellisa przeprowadziła badanie porównawcze. Dwie grupy rodzin po 20 szt. były poddane zliczaniu spadłych samic warrozy przez okres od 19 maja do 18 sierpnia. Wyciągano średnią tygodniową z poszczególnych rodzin. Grupą kontrolną była grupa rodzin rasy Carnica które były regularnie leczone do jesieni 2018 roku. Dane badawcze zebrano w roku 2020. Na zamieszczonym wykresie widać jak w grupie kontrolnej przybywa warrozy wraz z upływem czasu a w grupie z pszczołami TR liczebność warrozy utrzymuje się na względnie jednolitym poziomie.



Co więc zatem sprawia, że pszczoły TR przeżywają bez leczenia i dalej są przydatne gospodarczo?

Ano większość populacji które stawiają czoła dręczowi bez leków posiada jakiś wachlarz cech przydatnych w ograniczaniu ilościowym dręcza w sposób pośredni lub bezpośredni. W populacji TR zauważono, że częstym zjawiskiem jest odsklepianie i ponowne zasklepianie komórek z czerwiem pszczelim w których znajduje się samica warrozy. Okazuje się, że takie otwory w komórkach można łatwo zdiagnozować i samemu zlokalizować. Wydaje się też raczej pewne, że zachowanie to jest w jakiś sposób powiązane z SMR. Rozprzestrzenienie się warrozy praktyczne po całym świecie sprawiło, że koncepcja równowagi pomiędzy pasożytem a żywicielce nie jest wcale pozbawiona sensu a nienaturalne zagęszczenia rodzin pszczelich i przenikanie się różnych pszczół jak i różnych dręczy pszczelich z czasem musi wygenerować procesy adaptacyjne co zresztą już się dzieje samoczynnie w rożnych miejscach na różnych populacjach. Na wykresie widzimy wskaźnik nieudanych reprodukcji samic dręcza pszczelego w czterech różnych populacjach. Wskaźniki nieudanej reprodukcji są wyższe w każdej populacji która przeżyła... 


Można sobie zadać pytanie jak to robią pszczoły które żyją bez leków? Jak ograniczają warrozę do bezpiecznego poziomu? Autorzy odpowiadają krótko: wciąż nie jesteśmy tego pewni... ale istnieje kilka sposobów aby pszczoły uruchomiły cechy składające się na SMR, są to właśnie zachowania które przyczyniają się do usuwani zainfekowanego czerwiu w którym znajduje się płodna samica dręcza pszczelego (VSH), kolejny to skrócony okres inkubacji czerwiu który również przyczynia się do SMR... bo krótszy czas żerowania samicy dręcza, to słabsze odżywienie, mniej jaj itd.? Można przedstawić różne dowody na postawione hipotezy ale jest jedna cecha która jest konsekwentnie obserwowana w populacjach które przeżyły. Jest to odsklepianie komórek pszczelich. Odsklepianie komórek jest naturalnym zachowaniem pszczół w procesie oceny stanu zdrowia przepoczwarzającego się czerwiu. Sygnały które to inicjują są prawdopodobnie dość liczne i powiązane ze sobą. Chodzi o to że pszczoły nie pozostawiają otwartych zdrowych komórek z czerwiem pszczelim. Każda ingerencji w czerw pszczeli musi mieć uzasadniony powód który wywoływany jest właśnie odpowiednim sygnałem czuciowym... Wiadome jest, że potomstwo dręcza pszczelego źle reaguje na zmiany wilgotności. Zaburzenie poprzez otwarcie komórki może być nawet tak stresujące dla samicy dręcza, że zaburza u niej składanie jaj lub zakłóca akt kojarzenia potomstwa. Odsklepianie i zasklepianie może wystąpić wielokrotnie na tej samej komórce. Pomijając teoretyczne rozważania, istnieją uderzające dowody na to, że ponowne zasklepianie komórek pszczelich jest zwiększone w rodzinach które przeżyły bez leczenia jak i w rodzinach które są ukierunkowane na cechy VSH.  

Te same populację co na wykresie wyżej zbadano pod względem odsklepiania i ponownego zasklepiania komórek pszczelich. Słupki na wykresie przedstawiają poziom komórek pszczelich ponownie zasklepionych. Interesujące jest to, że są to całkiem różne i odrębne geograficznie populację a mimo to wykształciły bardzo wysoki poziom recappingu. Oprócz tych czterech populacji recapping został udowodniony również u innych pszczół które przeżyły bez leczenia. Przeprowadzone badania na populacjach zachodnich pszczół w Niemczech, Chorwacji i Austrii potwierdziły że cecha recappingu skupia się na dręczu pszczelim i jest skorelowana z SMR. Teraz jest już trochę jaśniej i należy zadać pytanie. Co może zrobić pszczelarza aby wykorzystać te naturalne adaptację w swojej pasiece i czy istnieje jakiś przepis który można opracować na podstawie zdobytej wiedzy z tych badań?


Jaki jest więc przepis?

Zmienność cech i presja środowiska to narzędzia które mogą uwypuklać pewne cechy. Terije przyjął zasadę, że nie pozwala rozmnażać się pszczołą które są według niego słabe. Nie musi likwidować rodzin. On po prostu wymienia im matkę na nową która pochodzi od najlepszych rodzin z roku poprzedniego. Terije każdego roku znajduje 10% najlepszych rodzin na swoich pasiekach i z tych rodzin hoduje matki aby zastąpić nimi stare matki w 30% najgorszych rodzin. Definicja słowa „najlepsze” w stosunku do pszczół Terijego to sprawa dość złożona. Oczywiście chodzi tu o najlepsze według Ciebie na własnej pasiecie. Każdy może wprowadzić własne kryteria. Terije dodaje, że warroza nie jest przedmiotem zainteresowania, jest zmienną. Dlatego, każdy wybór musi być dokonany w sposób odpowiedzialny bo w większości przypadków dotyczących dręcza pszczelego mamy do czynienia z systemem który nie osiągnął jeszcze naturalnej równowagi i nie wiadomo czy osiągnie. Wiąże się z tym odpowiedzialna hodowla i kontrola roztoczy tak aby rodziny które mają nadmiar dręcza nie stanowiły zagrożenia dla innych rodzin na pasiece jak i sąsiednich pasiek.  


Co może zrobić pszczelarz ze swoimi pszczołami?

Przede wszystkim pszczelarze muszą sobie uświadomić, że pszczoły to zwierzęta wyjątkowe i nie dotyczą ich żadne ograniczenia a interakcja ze środowiskiem naturalnym jest wpisana w ich biologię. Dlatego interakcja z innymi pszczołami jest nieunikniona i w interesie nas wszystkich ważne jest aby utrzymywać swoje pszczoły w zdrowiu. Co do hodowli pszczół radzących sobie z dręczem pszczelim autorzy opracowali trzy zasadnicze sugestię. Nie są to twarde zasady a raczej pomoc w uzyskaniu pszczół które będą w stanie poradzić sobie z dręczem.

Policz roztocza

Pierwsze co możesz zrobić to policz roztocza w rodzinie pszczelej. Tu autorzy sugeruja aby korzystać z flotacji lub mniej inwazyjnych narzędzi jak zliczanie martwych roztoczy na dennicy. Najlepiej zliczać wiosną, latem i jesienią aby uzyskać obraz wzrostu populacji warrozy w rodzinie pszczelej. Warto też wykonywać takie testy częściej bo ilość warrozy zależna jest od ilości czerwiu w rodzinie jak i jej siły. Podejmując decyzję o leczeniu czy dalszej reprodukcji warto znać lokalny próg zagrożenia warroza w danej rodzinie pszczelej.

Wyhoduj własne matki pszczele

Jest to dość oczywiste. Własne matki to lokalne pszczoły. To lepsza adaptacja a lokalna adaptacja odgrywa znaczącą rolę w zdrowiu rodziny pszczelej. Staraj się utrzymywać szeroką pule genetyczną w lokalnym kontekście czyli nie hoduj matek po jednej wybranej królowej ale przyjmij przynajmniej 10% próg selekcyjny. Pamiętaj, że nie musisz uśmiercać rodzin które walczą lub słabo wyglądają. Możesz po prostu wymienić im matkę.

Podziel się doświadczeniem

Ten krok jest najważniejszy. Podziel się doświadczeniem i wiedzą którą nabyłeś podczas prób dostosowania pszczół do panujących lokalnych warunków i dręcza pszczelego. Szukaj pomocy u bardziej doświadczonych pszczelarzy i jeśli masz małe zasoby nawiąż współpracę z sąsiadami pszczelarskimi. W miarę możliwości wszystko notuj i zapisuj abyś mógł się tym później podzielić.

Wnioski.

Z czasem może być tylko lepiej. Będą pojawiać się nowe badania i będziemy dowiadywać się coraz więcej o zachowaniach pszczół które żyją w równowadze z dręczem pszczelim. Nie będzie superpszczoły która wszystko rozwiąże... Będą natomiast poszczególni pszczelarze, stowarzyszenia i naukowcy którzy razem pomogą rozwiązać problem warrozy.  

Napisałem luźne streszczenie artykułu, trafi się też mój komentarz. Oczywiście zachęcam do przeczytania oryginału bo niektóre tematy pominąłem lub nie do końca w pełni rozwinąłem. Raczej przekazałem to co mnie najbardziej interesowało i uważałem za istotne.

Co do samego Terje to napiszę jeszcze kilka zdań na jego temat bo wydaje mi się na tyle interesujący, że warto go trochę lepiej poznać. Otóż TR nigdy nie stosował systemowych rozwiązań dotyczących szacowania warrozy w rodzinach. On skupia się na cechach widzialnych gołym okiem. Czyli rodziny które wybiera do dalszej reprodukcji to pszczoły które bardzo dobrze czerwią a czerw wygląda zdrowo, są łagodne, nie dążą nadmiernie do rojenia oraz są bardziej żółte czyli fenotypowo bardziej odpowiadają mu pszczoły u żółtym ubarwieniu. Co ciekawe rodziny utrzymuje na komórce 4,9 mm a węzę produkuje sam ze swojego wosku... a więc to też może mieć jakiś wpływ na ujawnienie pożądanych cech w jego rodzinach. Jak dodaje Juhani Lunden po wizycie u TR pszczoły na komórce 4,9 mm podobno mają lepsze wyniki miodowe ale poziom warrozy podobny jak u innych na standardowych komórkach... Mellisa udowodniła w badaniach, że pszczoły TR końcem sezonu potrafią ograniczyć namnażanie warrozy a to według mnie jest kluczowe aby wirusy pszczele nie zdominowały rodzin tuż przed zimą. Pszczoły nieobciążone warrozą i wirusami z oczywistych powodów będą lepiej zimować. Ule na których gospodaruje TR to styropiany a więc zwolennicy drewna mogą być tu zawiedzeni. Jednak jak widać ul nie stanowi o tym czy dana populacja będzie żyć bez leków... a tysiące rożnych teorii odnoszących się do tego jaki ul jest najlepszy do gospodarki z pszczołami bez leczenia można wsadzić wiadomo gdzie. Terje po prostu robi swoje. Najzwyczajniej w świecie uprawia gospodarkę pszczelarską nastawioną na zysk. Jeszcze jest jeden kluczowy element który wpływa na jego pszczoły i całą okolice. Otóż TR intensywnie działa i współpracuje z lokalną społecznością pszczelarzy. Tam większość pszczelarzy od kilku lat pszczół nie leczy. Z tego co można wyczytać nie lubi się niepotrzebnie narobić a więc wszelkiego rodzaju testy i badania zostawia naukowcom. Pewnie za jakiś czas przeczytamy kolejne naukowe opracowania na temat pszczół TR...  

P.S. - pszczoły TR to mieszańce powstałe z dużej części populacji buckfast oraz druga niezależna populacja przeniesiona dalej powstała na pszczole Carnicy z udziałem pszczół miejscowych 







sobota, 8 maja 2021

Wiosna 2021- Pszczoły bez leczenia (7 sezon)

 



Kolejne podsumowanie przezimowanych rodzin. W tym roku podsumowanie dość późno. Spowodowane jest to chłodną wiosną która opóźnia ocenę rodzin pszczelich. Na tą chwilę tylko 3 rodziny miały wykonany tzw. główny przegląd wiosenny... Nie pamiętam abym kiedykolwiek miał tak duże opóźnienie. Jest to spowodowane tylko i wyłącznie pogodą. Przez cały kwiecień trafiły się raptem 2 dni kiedy pogoda pozwoliła aby swobodnie otworzyć ul przy temp. min. 15 st. C i słonecznym lotnym dniu. 


Pasieka P0 

Stan rodzin jesienią: 4

Stan rodzin wiosną: 3

Rodziny: A, CarV, Witek 

Procent przeżywalności: 75%


Pasieka P2

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 4

Rodziny: 3V/1, C, L2V/1, 16V/1 

Procent przeżywalności: 66%


Pasieka P3

Stan rodzin jesienią: 12

Stan rodzin wiosną: 9

Rodziny: MacV/2, L2V/2, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, L2V, 16V, L2V/4 

Procent przeżywalności: 75%


Całość rodzin na jesieni: 22

Całość rodzin na wiosnę: 16 

Przeżywalność ogólna: 72%

Rodziny z linii pochodzących od L2V przeżyły w liczbie 5 na 5 - 100%

Rodziny z linii pochodzących od 16V przeżyły w liczbie 2 na 3 - 66%

Rodziny z linii pochodzących od MacV przeżyły w liczbie 3 na 5 - 60%

Rodziny z linii pochodzących od CarV przeżyły w liczbie 1 na 1 - 100%

Rodziny z linii pochodzących od 3V przeżyły w liczbie 2 na 3 - 66%

Przeżywalność głównego trzonu linii na których opieram pasiekę z pominięciem rojów i rodziny przybyłych wynosi 13 na 17 a więc 76%. 


Wynik przeżywalności oceniam na zadowalający chodź trzeba brać pod uwagę ogólnie małą liczbę rodzin na pasiekach jak i duże straty rok wcześniej. Nie chcę oceniać wyniku przeżywalności jako dobry prognostyk na nadchodzące kolejne sezony bo jak praktyka pokazuje bywa z tym całkiem różnie. Bazując na opiniach i doświadczeniach innych pszczelarzy którzy pszczół nie leczą jestem na etapie tzw. "Ozdrowienia" czyli stanu pasieki która jest już po dwóch dużych załamaniach tzw. "wąskich gardłach" i zmierza ku oczekiwanej stabilizacji. Jeżeli obecny sezon i przyszła zimowla utrzymają przeżywalność na poziomie 60% dalej będę realizował plan pasiek bez leczenia w obecnym kształcie. Przeżywalność poniżej 50% uznam za porażkę metody i prawdopodobnie będę musiał stanąć przed wyborem zmiany sposobu dalszego prowadzanie pasieki tak aby przeżywalność wachała się w granicach 70-80%. Na tą chwilę rozważam dwa scenariusze. 

Pierwszy scenariusz zakłada utworzenie dodatkowej pasieki komercyjnej tzw. "zarabiającej" nie większej niż 16-20 rodzin, która byłaby obsługiwana podobnie z tym, że wprowadziłbym element leczenia pszczół jakimś sposobem organicznym plus ustawił taśmę pożytkową co wiązałoby się z wywózkami. Reszta rodzin prowadzona jak dotychczas bez leczenia stanowiłaby bazę materiału genetycznego do pasieki komercyjnej. 

Drugi scenariusz zakłada dopuszczenie leczenia interwencyjnego na wzór Osterlunda. Leczę tylko 20% najbardziej porażonych rodzin w pasiece jednocześnie wymieniając matki pochodzące od rodzin które mają najmniejsze porażenie.Wybór testu na którym opierałbym decyzję o wyborze danej rodziny do leczenia jest prosty: flotacja alkoholowa plus beescaning. 

Co przyniesie sezon już wkrótce zobaczymy. Dla mnie opóźnienie w rozwoju rodzin to normalna sprawa bo już nie raz miałem takie opóźnienia. Jeżeli pogoda się ustabilizuje i pożytki będą ładnie się układać jeszcze możemy jesienią bardzo dobrze wspominać ten sezon  a więc do jesieni i udanych podziałów rodzin. 



wtorek, 10 listopada 2020

Podsumowanie sezonu 2020

Podsumowanie sezonu 2020 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 6 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: Wiosna 2020 - pszczoły bez leczenia 

Wiosną 2020 w kwietniu moja pasieka liczyła 8 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 68. Dało to przeżywalność na poziomie 12%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 5 rodzin. Liczba ta niestety uległa zmianie na skutek kradzieży 3 rodzin które mogły przyczynić się do jeszcze lepszego rozwoju pasieki. 

Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: 3V, MacV, L2V, 16V, CarV 
Skradzione rodziny to: Car4V, 3/4V, B1V

Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową:

3V-             przypisana Amm x Buckfast
MacV-        przypisana Amac x Amm
L2V-           przypisana Buckfast x Amm
16V-           przypisana Amm x Buckfast
CarV-         przypisana Amm


Jak widać w każdej linii jest udział Amm. Jest też i buckfast oraz cześć genów Amac. 
Rasowo więc rodziny głównie przedstawiają mieszańce. 

Podział na pasieczyska

P0(4): A, CarV, B, Witek 
P1: brak rodzin
P2(6): 3V/1, MacV/1, C, L2V/1, 3V/2, 16V/1
P3(12): MacV/2, L2V/2, D, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, L2V, MacV/4, 16V/2, 16V, L2V/4 
P4: brak rodzin 
P5: brak rodzin 
P6: brak rodzin
P7: brak rodzin 

P0 - nowe pasieczysko tylko na okres zimowli i wczesnej wiosny

Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 22 rodziny pszczele z czego 17 rodzin bazuje na genetyce nieleczonej od 6 lat a 4 rodziny to tegoroczne rójki. Dwie rójki przyszły samoistnie a dwie rójki zostały złapane. Jedna rodzina obce pochodzenie z wymiany, genetyka nie znana. 

Namnożenie rodzin:

MacV → MacV/1, MacV/2, MacV/3, MacV/4
L2V → L2V/1, L2V/2, L2V/3, L2V/4
16V → 16V/1, 16V/2 
3V → 3V/1, 3V/2 
CarV 
Witek
A
B
C
D

W wrześniu postanowiłem przebadać wybrane rodziny aplikacją do rozpoznawania ilość V na pszczołach poprzez zdjęcia. Aplikacja beescaning. Aplikacja działa tak, że zlicza ilość V. na pszczołach, następnie mnoży tą ilość przez określony współczynnik odpowiadający za resztę ukrytej warrozy w czerwiu i dzieli przez ilość wszystkich pszczół na zdjęciach. Pszczoły zostają sfotografowane na ramkach. Można wykonać 30 zdjęć z różnych części ramek. Dana rodzina po zeskanowaniu wszystkich zdjęć otrzymuje stopień porażenia w procentach z zaleceniem czy warta jest obserwacji w sezonie. Sprawdzając przydatność aplikacji wykonałem flotację alkoholem na 3 rodzinach i porównałem stopień porażenia ze stopniem uzyskanym za pomocą aplikacji... W dwóch przypadkach stopień porażenia z aplikacji wyszedł nieznacznie większy niż w metodzie alkoholowej. Co prawda ilości warrozy były bardzo nie duże rzędu kilku samic V. 

Tak czy siak porażenie wygląda następująco (tylko wybrane rodziny):

CarV:      0,99 %
Witek:     0,70 %
B:            0,47 %
MacV:     1,2 %
L2V:        0,85 %
16V:         1,34 %
3V:           1,55 %
A:            1,66 %

Wnioski:

Sezon chyba dość trudny pożytkowo, mała ilość rodzin dawała spokój i można było bez pośpiechu wykonać wszystkie zaplanowane zadania. Rodziny które idą do zimy w większości wyglądają bardzo dobrze. Na pierwszy rzut oka nie widać oznak chorób. Wykonane pomiary stopnia porażenia nie wykazały dużych inwazji dręcza. Badałem głównie rodziny starsze i rójki które były warte  zbadania. Tak jak widać stopień porażenia znikomy. Co przyniesie zima i przedwiośnie okaże się za parę miesięcy. Do tego czasu prawdopodobnie do pszczół już nie będę zaglądał. Pierwszy wgląd planuje na przełomie stycznia/lutego na zasadzie uniesienia daszka czy delikatnego opukania ula. Plany na nadchodzący sezon to utworzenie grupy rodzin typowo wyjazdowej nastawionej na miód i grupy rodzin typowo hodowlanej przeznaczonej tylko na podziały i ochronę wypracowanej genetyki. 

Zdjęcia wstępnych kłębów zimujących rodzin z całości pasiek:

3

3V/1

3V/2

16V/1

16V/2

16V

A

B

C

CarV

D

L2V/1

L2V/2

L2V/3

L2V/4

L2V

MacV/1

MacV/2

MacV/3

MacV/4


Witek 


MacV