poniedziałek, 5 września 2016

Zimowanie




Na wstępie zaznaczę, że moje podejście do zimowanych rodzin praktycznie co sezon uzupełniane jest o nowe wnioski i spostrzeżenia. Zimuje pszczoły w ulach z pojedynczej deski 25 mm na 2-3 korpusach w zależności od siły rodziny. Wysokość jednego korpusu to 20cm a więc 3 korpusy tworzy komin o przekroju 50x50 i wysokości 60 cm. Stojaki i palety ustawione mam dość nisko bo nie przekraczają wysokości 50 cm. Staram się zimować rodziny w średniej sile takie aby miały normalne szanse na przeżycie 2-3 mroźnych zimowych miesięcy. Młode rodziny zimuje w układzie 6x6, 7x7, 8x8 a czasami więcej w zależności od rozwiniętej siły, ilości odbudowanych plastrów itd. Rodziny starsze które rozwijają się od początku sezonu zimuje zazwyczaj na 2-3 korpusach na pełnym zestawie ramek lub na takiej ilości na jakiej bytowały w sezonie. W tym roku z racji odbudowy lub rozbudowy pasieki, rodziny które przeżyły w większości będą zimować na 2 korpusach z nie licznymi rodzinami na 3 korpusach. Chciałbym schematycznie przedstawić moje podejście do zimowania pszczół w ulu korpusowym o dość dużej kubaturze. 


Zacznę od tego, że w tym sezonie całkowicie pożegnałem się z kratami odgrodowymi. Już rok wcześnie nie pasowały do gospodarki jaką chciałbym móc w pełni realizować dlatego odstawiłem je na bok a używam sporadycznie przy hodowli matek pszczelich.


Dlaczego tak a nie inaczej? 

Krata tworzy barierę i w gospodarce towarowej jest bardzo pomocna i przydatna. W pasiece amatorskiej takiej jak moja, gdzie ilość zebranego miodu znajduje się na dalszym miejscu a przeżycie rodziny liczy się najbardziej krata przeszkadza w komunikacji , w zapewnieniu przestrzeni rodzinie pszczelej oraz w naturalnym procesie zagospodarowania przez pszczoły przestrzeni ulowej czyli tworzeniu gniazda. Oczywiście daje to stosunkowo mniej miodu, pozbawia nas możliwości odebrania mniejszych pożytków ale ułatwia naturalne procesy zachodzące w ulu a kiedy miód nie jest najważniejszy to i krata nie jest nam do niczego potrzebna. Do zalet należy jeszcze jedna dość ważna spraw. Praktycznie nie ma szans zostawić pszczoły głodne po odebraniu ramek z miodem...


Zimowanie młodych lub mniejszych rodzin które obsiadają jeden korpus. 

Zimowanie rodziny na jednym korpusie postawionym na dennicy uważam za słaby pomysł. Raz, że brakuje miejsca na uwiązanie kłębu, dwa wysokość 20 cm nie zapewnia dostatecznego komfortu rodzinie, trzy zmniejszona kubatura również może źle wpływać na zimowlę.Oczywiście nie będę upierał się, że tak się nie da i że taka rodzinka nie przetrwa zimy. Jednak biorąc pod uwagę moją lokalizację wolę zimować przynajmniej na 2 korpusach.
Rodziny które obsiadają  końcem lipca jeden korpus staram się ułożyć do zimy na dwóch korpusach. Według mnie stworzenie pszczołom wyższego gniazda sprzyja lepszej zimowli. Łatwiej im uwiązać kłąb zimowy. Mogą zgromadzić więcej pokarmu bezpośrednio nad kłębem itd. 



 
Na schemacie pokazana jest rodzina która zajmuje 12 ramek a gniazdo ułożone jest na zimną zabudowę. Rodzina obsiada 12 ramek, jest tam i czerw i zapasy czyli pierzga i miód. Po dwie skrajne ramki z każdej strony to zazwyczaj zapas węglowodanowy czyli miód albo pierzga zalana miodem. Taki stan rodziny to termin końcówki lipca. W tym czasie a jest to praktycznie ostatni dzwonek na wszelkiego rodzaju grzebanie, przestawianie czy zamiany, w gnieździe staram się stworzyć młodym rodzinom takie warunki o jakich pisałem wyżej. W tym terminie nie zwracam już uwagi na wielkość młodej rodziny tylko zastaną siłę układam tak jak jest. Poniżej schemat po ułożeniu na 2 korpusach. 



Rodzina ułożona na dwóch korpusach w układzie 8 ramek u góry i 8 ramek na dole czyli 8x8. Jak widać po kolorze zabrane zostały boczne ramki z pokarmem a centrum gniazda stanowi cały górny korpus. Do 4 ramek z pokarmem zostały dołożone ramki z suszem lub puste ramki z paskami suszu. W dolnym korpusie można ustawiać takie ramki nawet na przemian bo pszczoły mają jeszcze sporo czasu na zagospodarowanie dolnego korpusu po swojemu. Górny korpus to część gniazdowo która nie została naruszona a tylko wyniesiona do góry.  To właśnie tu  przez cały sierpień i wrzesień pszczoły będą układać gniazdo zimowe. Właśnie to gniazdo będzie zalewane pokarmem a matka z czerwieniem będzie się obniżać aż prawie zejdzie do dolnego korpusu. Ramki z pokarmem w dolnym korpusie zostaną wyczyszczone i przeniesione do góry. Spowoduje to również bodziec do rozwoju rodziny przed zimą co w okresie sierpnia jest pożądane.

Poniżej na schemacie będzie przedstawiony układ jaki się stworzy po zawiązaniu kłębu zimowego. W zależności od pogody nastąpi to w połowie listopada/początkiem grudnia.  



Jak widać na schemacie pszczoły w górnym korpusie mają zgromadzony pokarm a kłąb uwiązuje się po środku dwóch korpusów. W zależności od ilości zapasów, wielkości rodziny kłąb może uwiązać się kilka cm wyżej albo kilka cm niżej ale zazwyczaj uwiązanie kłębu przypada na styku dwóch korpusów co przy zimowli w ulach korpusowych według mnie odgrywa bardzo ważną rolę. 

Uzupełnienie. Przedstawione przez mnie warianty schematycznej zimowli czasami mogą odbiegać od realnych sytuacji ale w 90% tak właśnie reagują pszczoły na zestawienie w „komin”. Wielkość tak zestawionych rodzin bywa różna ale staram się zestawiać tak ramki aby najmniejszy układ stanowił 5x5. Ja osobiście kieruje ramki do jednej z bocznych ścian ale z doświadczeń innych pszczelarzy układ ten można również wycentrować pozostawiając puste przestrzenie po bokach. Moje przesunięcie do jednej z bocznych ścian wiąże się z predyspozycją pszczół do uwiązywania kłębu blisko ściany południowej, południowo-wschodniej i wschodnie. Według mnie jest to jedna z zalet ula jednościennego. Możliwość odczuwania przez pszczoły bodźców zewnętrznych...


Widok z góry na korpus z zaznaczonymi kierunkami. Strzałka oznacza kierunek wylotka. Kłąb zazwyczaj uwiązuje się w taki sposób. Przy ściankach na które najdłużej padają promienie słoneczne.
 


Zimowanie rodzin starszych, produkcyjnych, bytujących w sezonie na 3 korpusach i więcej.

Na początku będę chciał przedstawić schemat jaki stosowałem przy rodzinach które, ul miały podzielony na część gniazdową i miodnie. Część gniazdowa to zazwyczaj dwa korpusy a miodnia w zależności od występującego pożytku to jeden lub dwa korpusy. Oczywiście w takim układzie przy rozróżnieniu miodni i gniazda pomiędzy gniazdem a miodnią była krata odgrodowa. 



Na schemacie pokazany stan rodziny w połowie lipca. Żółty kolor oznacza susz w którym może znajdować się pierzga. Kolor brązowy to obszar występowania czerwiu. Kolor pomarańczowy to pokarm czyli zapasy miodu. Jak widać na schemacie górny korpus zapełniony jest miodem który idzie do odwirowania. Korpus środkowy to zdecydowanie czerw i wianuszki miodu nad czerwiem. Dolny korpus to głównie magazyn pierzgi i świeżego nakropu który po odparowywaniu trafia do miodni. Tak wygląda sytuacja rodziny w połowie lipca przy układzie 2 korpusy na gniazdo, 1 korpus na miodnie i to wszystko oddzielone kratą odgrodową. Kolejny schemat będzie przedstawiał układ po odwirowaniu miodu z miodni i wróceniu korpusu do rodziny. 


Sytuacja po miodobraniu wygląda w taki sposób. Górny korpus jest już pusty a resztki pokarmu które pszczoły oczyszczają z miodni magazynują w gnieździe. W tym czasie ja kratę odgrodową wyjmuje z ula tak aby był swobodny przepływ pszczół. O ile taki układ przy bardzo obfitych pożytkach spadziowych się sprawdzi to przy umiarkowanym pożytku rozwojowym niestety pojawia się problem na który chciałbym zwrócić uwagę poniżej.



Pozostawiając dany układ ułożenia korpusów w sierpniu przy umiarkowanym pożytku mamy taki obraz. Pszczoły magazynują pokarm o tej porze roku głównie w gnieździe. W górnym korpusie mogą się zdarzyć niewielkie ilości miodu. Tak sytuacja robi się bardzo nie korzystna ponieważ nad gniazdem powstaje pusta przestrzeń nad którą jest jakaś część pokarmu ale w zimie droga od gniazda w którym uwiąże się kłąb do tej niedużej części pokarmu jest zbyt długa i pojawiają się problemy. Kolejny schemat pokazuje jak to wygląda po zawiązaniu kłębu i w późniejszym czasie w trakcie zimowli. 


Na schemacie widać uwiązanie kłębu zimowego. Rodzina dostała odpowiednią ilość pokarmu który zmagazynowała głównie w gnieździe ale pewna część znajduje się w górnym korpusie. Co może wydarzyć się podczas dalszej zimowli pokazuje drugi schemat . Jak widać kłąb przesunął się do góry i wszedł na górny korpus. O ile temperatury pozwolą na swobodne przesuwanie się w ulu pszczół to nie mamy problemu ale jeżeli nagle przyjdą dość duże mrozy po ciepłych dniach co miało miejsc w roku poprzednim kiedy końcem grudnia temperatury dochodziły do 20 st. C w słońcu a początkiem stycznia było już około – 15 st. C to mamy gwarantowane osypanie rodziny z głodu. Jak można zabezpieczyć się przed takim problemem. Ktoś powie, przecież można dać pszczołom więcej pokarmu niech wypełnią i górnych korpus do pełna. Oczywiście to prawda tylko, że nie zawsze pszczoły chcą pobierać tak dużej ilości pokarmu a dawanie 25-30 kg gotowego pokarmu przy założeniach pasieki naturalnej mija się z celem. Do tego dochodzą jeszcze problemy z długim czerwieniem matek które nie rzadko kończą je dopiero w listopadzie a czerw musi być grzany jeszcze w grudniu. Wtedy gdy większość pszczół zostanie na czerwiu mamy bardzo podobną sytuację.  Problem tego górnego korpusu miodni można rozwiązać inaczej. Po miodobraniu w lipcu kiedy wiem, że może trafić się jeszcze spadź korpus miodowy do osuszenia kładę na dennice a dwa korpusy gniazdowe wynoszę do góry. Wtedy pszczoły mają bardzo dobrą sytuację w ulu i zbliżoną do naturalnego układu gniazda w sezonie. Gniazdo co prawda jest teraz przy samej górze ale z upływem dni, z pobieraniem pożytku będzie się obniżało a pszczoły będą zalewać od góry przeczerwione plastry suszu spychając matkę niżej. Według moich obserwacji, w drugiej połowie sezonu czyli sierpień, wrzesień zbierany nektar, spadź składowane są przede wszystkim w gnieździe. 


Jak podobna rodzina będzie funkcjonować w sezonie bez kraty na trzech korpusach.



Na schemacie widać rodzinę w sezonie, połowa lipca, początek sierpnia która zazwyczaj czerwi na styku dwóch korpusów a pokarm magazynuje bezpośrednio nad głową. W takim układzie bez kraty odgrodowej układ w gnieździe które teraz stanowi całość ula przedstawia się w prosty sposób. Układ trzech korpusów funkcjonuje od maja/czerwca co sprawia, że pszczoły w naturalny sposób układają zapasy, czerw i pierzgę.  Zawiązany kłąb po prawej stronie ma dłużą drogę pokarmową i pokarm skumulowany bezpośrednio nad głową oraz w najbliższym otoczeniu. Podobny obraz będziemy mieli w układzie z kratą gdy w połowie lipca po miodobraniu korpus miodni zrzucimy na dennice a dwa korpusy gniazdowe wyniesiemy do góry.

Przedstawione schematy są tylko schematami. Proszę nie traktować ich jako 100% odzwierciedlenie rzeczywistej sytuacji w ulu. Ich zadaniem jest tylko pokazanie różnych rozwiązań i mogących wystąpić problemów na które warto zwrócić uwagę lub zawczasu odpowiednio się zabezpieczyć. Opracowałem je według własnego doświadczenia i spotykanych problemów z którymi niektóre pszczoły nie potrafiły sobie poradzić. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że każdy układ jest zależny od danych pszczół. Długości i intensywności czerwienia matki jesienią, ilości zużywanego pokarmu itd. 
 

28 komentarzy:

  1. Najważniejsze dla mnie pytanie, to:
    Mam parę rodzin, które zazimuję w korpusach wysokości 22cm+dennica 9cm. Czy sensowne jest podstawienie im od dołu pustego korpusu (nie mam już dla nich innych ramek niż owęzowane)???

    No i jeszcze: jak wygląda u Ciebie schemat pożytków i czy występuje nawłoć? Czy nawłoć (która wciąż nektaruje) w jakiś istotny sposób wywraca pokazany przez Ciebie model?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście bym im podłożył korpus nawet pusty...
      Zimowałem tak chyba nie więcej jak 3-4 rodziny i z tego co widziałem uwiązywały się praktycznie na samym dole tak, że duża część kłębu znajdowała się w tym pustym korpusie...

      U mnie o tej porze występuje nawłoć ale głownie pospolita. Nie ma z tego miodu towarowego ale o dziwo w tym roku widzę, że są jakieś przybytki. W dodatku pojawia się i spadź...
      Dopływ pożytku nic nie wywraca przesuwa tylko kłąb w dół w zależności ile pokarmu pszczoły zgromadzą i jak go ułożą...

      Zasadnicze jest pytanie co masz na myśli mówiąc o pożytku z nawłoci? Czy będziesz ten pożytek odbierał? Czy masz miodnie nad gniazdem?

      Usuń
    2. U mnie z nawłoci jest pożytek towarowy. Prawią mi teraz, że to wcale nie tak częste u nasz w kraju...
      Akurat mam zgryz (ale niewielki) także z rodzinami na dwóch korpusach Dadanta: zlazły na dolny, zostawiając po parę ramek nawłoci w górnym. Zamierzam je zabrać, bo na dole mają już wianki z pokarmem i wciąż im przybywa (wczoraj w nocy padał deszcz, jutro znowu słońce). Ale parę rodzin spędziłem (pisałeś mi już, że nabałaganiłem...) na korpus o niższej ramce, który chcę mieć jako docelowy. Chciałbym, aby się zaopatrzyły już na tych ramkach, a korpus Dadanta chcę im odebrać, żeby już na niego nie wracały.

      Usuń
    3. Krzyśku ni pierona nie wiem o co Ci dokładnie chodzi... Jeśli o przesiadki to dla mnie o jakieś 2 miesiące za późno no ale jak mus to mus...

      Usuń
    4. Łukasz, dodaj jeszcze do tego wszystkiego zasadę, że "z pszczołami nigdy nic nie wiadomo" i będziesz miał najróżniejsze sytuacje typu jak kłąb w górnym korpusie, a pokarm pod spodem ;)

      im dłużej się w to wszystko bawię tym mniej mi pasuje ul korpusowy (zwłaszcza na zimę) - ale może to wynikać też z mojej pracy na małych rodzinach na tą chwilę. fakt, że te prężniejsze zajmujące pełne korpusy mają to wszystko bardziej "podręcznikowo" ułożone.

      Usuń
    5. No wiesz to tylko pewne schematy a rzeczywistość czasami wygląda inaczej... zwłaszcza jak rodziny słabsze.

      Usuń
  2. A pro po zimowania w jednym korpusie.
    Wszędzie słyszę głosy że to niedobry pomysł,z czym zupełnie się nie zgadzam.
    Raz - zimuję w ten sposób rodzinki "zsypane" z młodą matką, utworzone z KOŃCEM lipca, na węzie, karmione syropem cukrowym w proporcji 3/2 (wstępnie dużymi dawkami). Aczkolwiek rozumiem, że kolega autor węzę, u "mordowanie"warrozy odłożył do lamusa…
    Dwa - w ten sposób spreparowane rodziny bezproblemowo, i z większym wigorem odbudowują wiosną czyste biologicznie gniazdo (siedmioletnia praktyka w takim systemie).

    Fakt, należy podstawić "głęboką"dennicę lub korpus,lub jak wspomina autor chociażby pusty korpus, dający pszczołom możliwość uwiązania się pod gniazdem. Stosuję siatkę w dennicy, aczkolwiek w przypadku zimowli w pojedynczym korpusie niezbędna jest wkładka, i odpowiednia wentylacja "na linii" wlot <<->> dach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zgadzam się z kolegą w 100%... tym bardziej, że jak kolega mówi ma to prze-praktykowane.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Rozumiem że z samego założenia PN, kolega stara się minimalizować przeglądy, czy z zabezpieczniem pokarmowym cukrem też są podobne obostrzenia? Czytałem sporo wypowiedzi na ten temat, i zdania są bardzo podzielone (cukier/nie cukier … o to jest pytanie), sam cukier (glukoza-dwucukier) przetworzony i wzbogacony (wydzielinami) przez pszczoły staje się de facto niekrystalizującą (temperatura w obrębie kłębu zimą) fruktozą(cukrem prostym) w ulu, to wg.badań naukowych. Czyli, tak realnie spracowane owady które tenże zapas przygotowały do końca września (teoretycznie), i tak (z założenia) nie przetrwają do grudnia. Siła koloni tkwi w młodych wygryzających się, które odżywiają się zapasem złożonym z białka (pierzga) i fruktozy (wcześniej, w większości glukozy, oraz fruktozy dostarczonej z nektaru kwiatowego).
    Posiadając tą podstawową wiedzę, jakie większe znaczenie, i sens, ma _niedokarmianie_ pszczół syropem cukrowym, w _miarę_możliwości_, i stosowane (ponoć) przez wielu pszczelarzy naturalistów?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzz,
      pokarm to nie tylko glukoza, fruktoza i inne -ozy. Pokarm to też związki mineralne, witaminy i inne związki o których wpływie na oraganizmy wiemy i o których wpływie nie wiemy. Te związki są w różnych nekatarach, a w pokarmach cukrowych ich nie ma.
      W założeniach "naturalistów" nie chodzi tylko o to czy pokarm skrystalizuje czy nie i czy będzie to fruktoza czy glukoza czy inna -oza.
      Chodzi o właściwe odżywienie wszystkich pokoleń owadów pełnowartościowym i naturalnym pokarmem. Zapewnienie kalorycznego pokarmu niekrystalizującego to za mało dla zachowania zdrowia pszczół. Badania wskazują nie tylko na to czy pokarm skrystalizuje. Badania wskazują również na to, że na cukrze pszczoły są bardziej skłonne do złapania różnych dolegliwości (grzybic, nosemozy, chorób bakteryjnych).

      Inną sprawą jest kwestia powrotu pewnych instynktów pszczół - im mniej dokarmiamy tym bardziej te instynkty pozwalają na dostosowanie cyklu biologicznego owadów do warunków zewnętrznych (czyli np. zaprzestania czerwienia na zimę - co chyba jest a przynajmniej powinno być w interesie i pszczelarzy i pszczół).
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie chodziło mi "zdolność" krystalizowania czy nie krystalizowania zapasów w gnieździe, ale tak zgadzam się z opinią odnośnie składów chemicznych (wszelkie -ozy) czy też związków mineralnych, o których nie wspominałem. Jednak dzięki poznaniu ich składu/ów możemy z większą pewnością (bezpieczeństwem) zabezpieczać owady pokarmowo, w przypadku gdy pszczoły nie są samodzielnie w stanie przygotować się do zimy, co dzieje się w większości terenów nie-tropikalnych. Tu mam troszeczkę odmienne zdanie jeżeli chodzi w wartość samego cukru, z prozaicznej przyczyny, mianowicie - owady w procesie przetwarzania/skałodowania zapasów (co jak można przyjąć trwa długo - aż do wygaśnięcia jesieni) "uszlachetniają" tenże, tak i pyłkiem jak i minerałami, wydzieliną, dzieje się to wielokrotnie aż do zasklepienia. Traktując rodziny pszczele indywidualnie można zaobserwować takie zjawisko jak poszywanie plastrów z zapasami w różnym terminie, dzieje się to też niezależnie od siły samych rodzin.

      Uważam róœnież, iż na _stan_zapasów_ (nie licząc zapasów bezpośrednio podawanych owadom), mamy bardzo pośredni wpływ, można oczywiście zająć się wzbogacaniem terenu na którym żyjemy, dosadzając/siejąc kolejne rośliny, jednak to jest _ewentualna_ przyszłość.

      A to co mamy teraz (ubogie zasoby roślinne nie tylko jesienią), to stan zastały.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Co do przeglądów to w sezonie głównie wtedy kiedy trzeba dzielić rodziny... później to już nie ma po co robić przeglądów no chyba, że miód wylewa się z ula.
      Co zimowania na miodzie to w tym roku większość rodzin będzie miała pokarm w stosunku 60% miodu 40% cukru a sporo część blisko 100% miodu... Dzisiaj pierwsza pasieka dostanie po 2 kg cukru na pień bo w okolicy są już braki pożytkowe...

      Ogólnie z tego co widzę, większość rodzin nie zasklepia jeszcze pokarmu mimo zgromadzonej dużej ilości w ramkach... chyba zima się odwlecze...

      Usuń
    4. "Tu mam troszeczkę odmienne zdanie jeżeli chodzi w wartość samego cukru, z prozaicznej przyczyny, mianowicie - owady w procesie przetwarzania/skałodowania zapasów (co jak można przyjąć trwa długo - aż do wygaśnięcia jesieni) "uszlachetniają" tenże, tak i pyłkiem jak i minerałami, wydzieliną, dzieje się to wielokrotnie aż do zasklepienia."

      odnośnie tego cytatu.
      skoro uszlachetniają i masz inne zdanie, to rozumiem, że uważasz taki pokarm za równie wartościowy jak miód? a skoro tak, to co zostanie wiosną będzie odwirowane na miodek??? smacznego :)

      Jeżeli nie, to zakładam, że uważasz to za mniej wartościowe niż miód. (ja mam świadomość, że w pewien sposób to "uszlachetnione" jest, ale tylko do pewnego momentu). A skoro tak - idąc dalej - to nawet to "uszlachetnianie" nie do końca wystarczy aby ten pokarm był w pełni wartościowy. Skoro jest mniej szlachetny i wartościowy dla Ciebie (bo zakładam, że jednak tego nie wirujesz), to również i dla pszczół.

      w przypadku braków pożytkowych jest jasne że trzeba uzupełnić - i mówi się trudno, że jest to mniej wartościowe. Ale jeżeli można "naturaliści" po prostu zostawiają ile mogą miodu pszczołom - tak, aby jak największy procent pełnowartościowego miodu był w pokarmie zimowym. to cała filozofia.

      Usuń
    5. do Bartka

      "skoro uszlachetniają i masz inne zdanie, to rozumiem, że uważasz taki pokarm za równie wartościowy jak miód?" - mówiąc wprost - oczywiście, jest to wartościowy zapas dla pszczół na zimę i rozwój wiosenny.

      Zwróć uwagę na to, iż wiosną pszczoły do terminu późno-kwietniowego, odsklepiają zapasy i to jest głównym motorem niepowstrzymanego (przez niesprzyjające warunki atmosferyczne) rozwoju. Ten "miodek" jak powiadasz nie dotrwa do maja, inną sprawą jest sama siła przezimowanych pszczół, i zapotrzebowanie na zapasy wiosną, są to banalne sprawy, myślę że znane wszystkim pszczelarzom, i to bez względu na podejście.
      Ramki takie wykorzystuje się do np. uzupełniania zapasów, w przypadku tworzenia odkładów, co też dzieje się w mojej pasiece.
      Prosty przykład - wiosną, przy hodowli matek pszczelich rodzinka w uliku weselnym, licząca +- 500 pszczół (filiżanka) zużywa na odbudowę 3 niewielkich snóz blisko 0,5 kg ciasta cukrowo-miodowego. Pozostaje sobie logicznie wyobrazić jakie zapotrzebowanie może wystąpić w miesiącu kwietniu, kiedy to na samym jego początku przybywa realnie pszczół. Z aurą bywa różnie.
      Lub odwróćmy sytuację, koniec kwietnia na 10 dni pojawia się chłód, i sporadyczny grad lądujący na kwiatach rzepaku,jabłoni, grusz etc. To akurat przykład z tego roku.

      Zwróć uwagę na jeszcze jedną sprawę, ta "walka" czy jak by to inaczej nazwać… o samodzielne zabezpieczanie pokarmowe pszczół wydaje mi się czymś (delikatnie mówiąc) zaskakującym. Środowisko zmienia się wszędzie na Ziemi, i to jest fakt. Hodowca pszczół z Antypodów stwierdzi, moje pszczoły przetrwały okres posuchy na miodzie eukaliptusowym, bardzo "naturalnym" i a pro po. Kanadyjczyk też będzie miał coś tu do powiedzenia, i tak dalej i tak dalej.
      Chcę tylko przez to powiedzieć że wraz z zmieniającym się środowiskiem, same pszczoły też ewoluują, w Europie karmimy je od kilku setek lat, tym czym akurat ekonomia nas uraczy. Myślę że "powroty do natury" to taka troszkę praca na "siłę", kto kogo przechytrzy.
      … nie mniej - darz bór.


      Usuń
    6. Trzeba stwierdzić, że nie co roku i nie w każdej lokalizacji będzie możliwe samo-zakarmienie się pszczół. Oczywiście trzeba brać pod uwagę rabunki pszczelarza, genetykę, pewne zmiany które na pszczołach zaszły itd. ale obserwując ten sezon i widząc co niektóre rodziny potrafią robić w sprawie ograniczenia czerwienia i uzupełnienia zapasów to patrzę na to wszystko z dużym optymizmem i nadzieją, że kolejne sezony pod tym względem mądrości pszczół w gromadzeniu zapasów będą takie same albo jeszcze lepsze...
      Całościowo puszczenie pszczół w tryb blisko naturalny uruchamia pewne ich możliwości o których nigdy nie mieliśmy pojęcie dlatego z sezonu na sezon te umiejętności powinny albo się utrwalać albo przepadać w drodze naturalnej selekcji.

      Usuń
    7. Bzz, ale co chcesz napisać do mnie?
      Jeżeli chciałeś udowodnić, że całe pokolenie pszczół późno jesiennych i wczesno-wiosennych może być niedożywione (choć kalorie będą mieć zapewnione) to Ci się udało :)
      takie pszczoły mogą być podatne na różne infekcje wiosną. To też może wpłynąć bardzo negatywnie na kolejne pokolenia. Na zdolności do trawienia czy na układ immunologiczny.

      Ja nie twierdzę, że to jest zawsze i wszędzie możliwe (sam w tym roku karmiłem cukrem więcej niżbym chciał - ale pożytku jesiennego im nie ruszam, należy do nich) - mówię tylko do czego należy dążyć jeżeli chcemy mieć zdrowe pszczoły. A chyba tymi przykładami ciastach cukrowych nie chcesz mi chyba pokazać, że mają zastąpić naturalny pokarm? Przerzuć się od dziś na dietę z "Maka" albo "KFC" i zrób sobie za miesiąc czy dwa badania krwi. Zobaczysz ile różnych mikroelementów będzie Ci brakować - a prawdopodobnie zapewnisz sobie kaloryczne posiłki :) odżywianie to nie tylko zjadanie kalorii.

      Usuń
    8. Ja tylko dopiszę, że Bzz trochę mija się z prawdą.
      Cukier nie może być enzymatycznie rozkładany do tylko fruktozy. Musi być do fruktozy i glukozy 50/50 bo to dwucukier sacharoza właśnie się z nich składa. To, ze pszczoły odżywiają się białkiem (pyłkiem) i fruktozą to straszne uproszczenie.
      Wyjaśniam w sposób skrócony na ile zdążyłem się co nieco dowiedzieć:

      1. Pszczoły odżywiają się pierzgą. To zmyślne stworzenia które ewoluując o mięsożernych błonkoskrzydłych wraz z rozwojem roślin okrytonasiennych potrafią "zamieniać" sobie pokarm roślinny w tym białko roślinne w pokarm bakteryjno-zwierzęcy (białko bakteryjno-zwierzęce. Pszczoły nie byłyby w stanie strawić samego pyłku surowego bo nawet roślinożercy wyspecjalizowani w 4 przedżołądki z trudem je trawią. Ze względu na twardą okrywę podwójną z celulozy i sporopoleniny. W skrócie zwierzęta się bronią ucieczką i walką a roślino chemicznie. I chodzi o to kto kogo przechytrzy.

      2. Pszczoły nie żywią się tylko tymi makroskładnikami co wymieniłeś. W pierzdze są również kwasy tłuszczowy w postaci fosfolipidów. Dorosłe pszczoły robotnice węglowodany głównie zużywają do latania choć troszeczkę zawsze się zużywa nawet w stanie spoczynku. Po za tym używają jeszcze go do zmagazynowania energii w postaci ciała tłuszczowego.

      3. To co napisał kolega to prawda. Po za makroskładnikami jest szereg mikroskładników które są nie mniej ważne do zachowania zdrowia. Jedyny sposób w jaki sposób pszczoła miałaby to uszlachetnić to pozbywając się ze swojego ciała co ją zasadniczo eksploatowałoby szybciej i podupadałaby by na zdrowiu. Nie wierzę jednak, ze jest w stanie zamienić czysty cukier w produkt równie wartościowy co miód. Jeśli byś w to wierzył kolego to faktycznie powinno się równie chętnie produkować uszlachetniony cukier przez pszczoły na równi z miodem bo co to za różnica. Skoro przerobiony syrop nie jest dla Ciebie miodem tzn. że różnica musi być.

      4. Nie przemawia do mnie teoria, ze to dobrze, że pszczoły szybko padną z kłębu te które żarły cukier. Rodzina to całość eusocjalna i nie ma w niej nic przypadkowego i niepotrzebnego.
      Skoro pszczoły mogłyby trochę dłużej pożyć to wychodzę z założenia, że widocznie byłoby to korzystne. Bo jakby nie było to same z siebie by padały wcześniej. Tak je stworzyła natura, że na naturalnym pokarmie żyją najdłużej.

      Usuń
    9. Żeby było jasne. Piszę czy to dobrze czy źle w kontekście zintegrowanej rodziny pszczelej. Bo dla pszczelarze wybranie więcej miodu i zakarmienie cukrem wiadomo, że może być korzystne. Daleko jednak byłbym w dorabianiu teorii, ze to nie przeszkadza pszczołom a nawet, ze to jest dla nich korzystne bo część wcześniej padnie.

      Usuń
    10. " Przerzuć się od dziś na dietę z "Maka" albo "KFC" i zrób sobie za miesiąc czy dwa badania krwi. Zobaczysz ile różnych mikroelementów będzie Ci brakować - a prawdopodobnie zapewnisz sobie kaloryczne posiłki :) odżywianie to nie tylko zjadanie kalorii."

      Taki eksperyment już była i trwał miesiąc. Powstał na ten temat film. Facet sobie codzienni zamawiał największe zestawy. :D

      Usuń
    11. do Pasieka Warroza

      Odnośnie wstępu – to się nazywa izomeryzacją
      .
      Punkt 1. porównujesz pszczoły do zwierząt (a od siebie dodam i człowieka) który trawi pyłek w minimalnym stopniu (dla nas to zaledwie 30 procent). Brawo, pozostaje tylko wyjaśnić znikanie zapasów pierzgi, handlem wymiennym zimą.


      Punkt2. Wg Ukraińskiej teorii (Małychin) młode pszczoły nabierają „ciała tłuszczowego” już w okresie rozwoju larwalnego, dorosłe pszczoły, zużywają go znacznie mniej szczególnie gdy nie muszą karmić larw (wytwarzać mleczka), teza oparta jest na podstawi eksperymentów z izolatorem: po więcej odsyłam do literatury, i szeroko pojętego internetu.

      Punkt3. Pszczoła letnia żyje krócej, fakt. Karmiąc latem (lipiec, sierpień, wrzesień) eksplolatujemy – wiem brzydkie słowo – owady które (jak wyżej wspominałem) gromadzą w ten czy inny sposób zapasy. Dlatego kolego gdy usłyszysz „za późno na karmienie” w październiku, to nie bez przyczyny. Poważne osłabienie rodziny i „redukcja” karmicielek. … tu włącz „the end” The Doors … w celu pełnego zrozumienia tematu.

      Punkt4. Że się górnolotnie wyrażę - wszechświat jest jedną wielką chemią. - to nie ja, to nauka tak mówi: dla przykładu polecam podstawę zrozumiałą absolutnie dla każdego laika. „Gaja” - James Lovelock.

      Pozdrawiam serdecznie, bzz

      Usuń
    12. ad. 1 Szczerze mówiąc nie zrozumiałem. Nie porównuje pszczoły do zwierząt tylko traktuje jak zwierzęta. To chyba oczywiste. Konkretnie oddychające tlenem a więc biochemicznie polegające w dużej mierze na cyklu kwasu cytrynowego do produkcji paliwa dla komórek (ATP).
      Dalej też nie rozumiem. Nie pisałem co i jak trawi człowiek tylko, że pszczoła żywi się pierzgą a nie pyłkiem (który nie jest tylko białkiem) czym poprawiłem kolegi daleko idące uproszczenie.

      ad. 2
      Otóż nie. Nie wdając się w szczegóły pszczoła korzysta z ciała tłuszczowego non-stop bo musi. Inaczej jest to niemożliwe. Po to pobiera tlen właśnie m.in. Intensyfikuje zużycie zapasu też w innych przypadkach np. wtedy kiedy oszczędza energię w zimie lub kiedy rodzina przechodzi w stan przetrwalnikowy np. w okresie posuchy. Karmiąc pszczoły uszkadza kolega im ten mechanizm.

      ad. 3. Znów nie zrozumiałem. Waść nie odnosi się bezpośrednio do moich argumentów. Czy we wrześniu, w październiku czy listopadzie cały czas pszczoła karmiona miodem żyje dłużej niż cukrem. Nie ma to znaczenia kiedy jest karmiona dla zdrowia i długowieczności pojedynczej pszczoły a za pewne jej życie na tyle długie na ile pozwala naturalny pokarm jest najlepsze dla rodziny. Ja wychodzę z takiego założenia.

      Natomiast co do kolegi spojrzenia na karmiene w październiku to na pewno padną to niekoniecznie bo autor bloga podawał przykład kolegi który zakarmił przez zaniechanie pszczoły w listopadzie i przeżyły.

      ad. 4. Argument kolegi wskazuje, że kolega nie zrozumiał dalej o czym pisaliśmy. Jasne, że poszczególne substancje z których zbudowane jest życie i naturalne życiodajne pokarmy składają się z substancji chemicznych to nie znaczy, ze karmiąc zwierzęta ich wycinkiem w nienaturalnych nieprawidlowych połączeniach osiągnie się to samo co odwrotnie.

      Usuń
    13. hehe ;)
      aż mi się spodobała ta dyskusja ;)

      ad 1.
      kolega bzz nie rozróżnia pyłku od pierzgi. Do przekształcenia pyłku w pierzgę (aby była strawna dla larw) potrzebne są pewne zabiegi "chemiczne", o których istnieniu najwidoczniej kolega bzz nie wie.

      ad 2.
      nieważne czy nabiorą ich wcześniej, czy będą musiały uzupełnić. Dieta oparta na cukrze jeżeli nawet nie zaburzy życia owadów dorosłych, to zuboży młode pokolenie - w tym wypadku sporą część pokolenia zimowego i prawie całe pokolenie zimowe i przedwiosenne. Na tym cukrze przecież pszczoły będą wychowywać czerw od stycznia/lutego (czy nawet od grudnia jak będzie "dobra nowoczesna pszczoła").

      ad 3.
      kolega bzz nie patrzy na długość życia poszczególnej pszczoły, "bo i po co"? to się nazywa krótkowzroczność.
      "pszczoła letnia", "pszczoła zimowa" - a to już nic nie wpływa na długość życia pszczoły letniej czy pszczoły zimowej?? (patrz: zła dieta)

      ad 4.
      czy w "Gai" jest napisane, że skoro świat jest jedną wielką chemią to karmcie pszczoły uboższym pokarmem? bo nie załapałem ;)
      jak dla mnie im dłużej pszczoła letnia będzie żyć w kłębie tym bardziej oszczędzi pracy (chociażby przy grzaniu kłębu) pszczołę zimową.


      ad ... 5?
      to pszczelarstwo jest nie na moje nerwy... nie daję rady czytać takich rzeczy. Muszę wprowadzić sobie "kontrolę rodzicielską" i odciąć się od internetu dla zachowania zdrowia... ;)

      Usuń
  4. do Bartka,
    na szczęście mieszkam w terenie "nie zarośniętym" przez "naturalną "zdobycz" naszych czasów jak "kfc", ale pszczoły zapewne z wigorem skorzystały z co słodszych zapasów bez utraty na zdrowiu. Bez obaw o zdrowie pszczół;)

    ale mam wrażenie że tłumaczysz sobie, zapasy (cukrowe - podawane jako syrop) w typowy ludzki sposób… cóż, bywa.
    Do wiosny…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie spraw jest prosta i prościej się nie da.
      Miód > Miód+cukier > cukier

      Jakie będę proporcję w zimowym składzie pokarmu w głównej mierze będzie zależeć od pożytku, pszczelarza i samych pszczół... Wypadałoby nie schodzi poniżej 50% miodu.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie sprawa jest jeszcze prostsza. Krata pomaga oddzielić miód towarowy. Ale po ostatnim pożytku pozwala oddać rodzinie zupełnie nowe nieprzeczerwione gniazdo. Testowałem i praktykuje tak, więc nikt mi już nie wmówi odwrotnie. Całe to układanie i selekcjonowanie ramek do zimy to pycha ludzka, która twierdzi, że wie lepiej niż pszczoły. Pszczoły karmi się wtedy wiaderkiem (ja zimnym syropem), który przetestowało dokładnie setki tysięcy pszczelarzy przez ostatnie 100 lat. Silne przeleczone od warozy minimalną dawką leku bezproblemowo donoszą pyłku jesienią a ich rozwój wiosną jest prawidłowy. Całkowite zabranie starego gniazda można porównać do zabiegu higienicznego. W naturze to rójka stwarza możliwość tego zabiegu. Więc mechanizm odnowy gniazda jest naturalnym. Roje w naturze wychodzą i w lipcu/ sierpniu nawet. Kiedyś główne pożytki były później niż obecnie. Więc te roje miały szansę na przeżycie. Stare plastry się wywirowuje (pierzgę odzyskuje) i topi. Rodzina pozbywa się balastu patogenów. We wrześniu można również bez problemu przełożyć pszczoły na węzę. W naturze też to się dzieje, mowa o rojach nędzakach. Jednak taki rój na węzę bezwzględnie potrzebuje pomocy pszczelarza. Na yt na moim kanale są filmy gdzie można zobaczyć samemu. Zimuje zawsze na pełnym komplecie ramek na 1, 2 bądź 3 korpusach zależnie od siły, systemu ula. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie używam krat więc nie ma co oddzielać. Ramek nie układam no chyba, że mam młode rodzinki co siedzą na 8-10 ramkach i muszę im zrobić komin. Rodziny które wyszły z zimy i są zazwyczaj na 2-3 korpusach robię tak jak pisałem. Pychą ludzką nazwałbym leczenie pszczół i inne dziwne zabiegi komercyjne. To jest dopiero pycha i zakłamanie a wszystko dla "dobra pszczół". Karmienie pszczół każdy robi jak chce... i 100 lat temu stosowali podkarmiaczki powałkowe ale wątpię aby wtedy już mieli wiaderka plastikowe... o powałkowych przeczytasz i u Webera i u Brata Adama i w starszych książkach. W moim przypadku zabranie starego gniazda nie ma najmniejszego sensu. Odkąd przestałem kupować węzę i robiłem ją sam a obecenie od 3 sezonów pszczoły budują tylko swoją zabudowę to nie widzę podstaw do tego aby rujnować im ułożenie gniazda co rocznym zrzucaniem na nowe plastry do odbudowy. Uważam to za szkodliwe i głupie działanie... Jeżeli chcesz porównać takie działania do natury to pisz prawdę... bo rójka która wyjdzie jasne, że odbuduje nowe gniazdo ale na tym odbudownym gnieździe spokojnie będzie żyła 5-6 lat a może i dużej z częściowym sezonowym powiększaniem więc gdzie tu mowa o corocznej odbudowie gniazda na danym stanowisku... oczywiście co roku mogą wychodzić nowe roje ale przecież w macierzaku też coś zostanie i według mnie w naturze roje nie będą też wychodzić co roku bo takich silnych rok w rok rodzin nie tworzą. W pszczelarstwie komercyjnym wymiana gniazda co roku ma uzasadnienie tylko dlatego, że w suszu jest syf który podaje się pszczołom poprzez leczenie i jego kumulacja może osłabiać rodzinę... w pszczelarstwie naturalnym bez leczenie ja nie widzę sensu w corocznej wymianie plastrów tak jak i pszczoły w naturze też tego sensu nie widzą. Strat czasu i zasobów energii. Dlatego można sobie robić wszystko z pszczołami przerzucać je nawet w październiku na syfiastom węzę, tylko należy sobie zadać pytanie po co?

      Usuń
  7. http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/artykuly/2005_18/artykul_2005_18.html

    OdpowiedzUsuń