środa, 26 grudnia 2018

Podsumowanie sezonu 2018 - pszczoły bez leczenia




Podsumowanie sezonu 2018 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 4 roku bez leczenia rodzin pszczelich.
Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: podsumowanie-3-zimy-tf

Wiosenne przypomnienie


Wiosną 2018 w kwietniu moja pasieka liczyła 22 rodziny pszczele które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 55. Dało to przeżywalność na poziomie 40%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 21 rodzin. Jedna rodzina prawdopodobnie padła jeszcze przed końcem kwietnia w wyniku działań albo człowieka albo jakiegoś zwierzęcia. Została pozbawiona daszka a od ostatniej wizyty kiedy wszystko było w porządku minęło jakieś 3 tygodnie. Zastałem rodzinę w momencie całkowitego upadku i masowego rabunku resztek pokarmu i martwych pszczół przez mrówki rudnice... ot w lesie nic się nie zmarnuje... Reszta rodzin dotrwała praktycznie do końca sezonu poza jedną która końcem września zesłabła i została przeze mnie zlikwidowana.

Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: B1(F), L2/7, Mac1, Mac5, 16.1/5, 3, L2/5, B7, Car1, 16.1/1, L2/1, L2.1/1, L2/2, 16.1/2, L2(F), 16/4=L5(F), L2/4, 5, 16.1/3, OB

Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową


[3] B1(F) -                    przypisana Carnica x Buckfast

[2] L2/7 -                      przypisana Amm x Buckfast

[3] Mac1 -                     przypisana Amac x Amm

[3] Mac5 -                     przypisana Amac x Amm

[2] 16.1/5 -                    przypisana Amm

[4] 3 -                             przypisana Amm x Buckfast

[3] L2/5 -                       przypisana Buckfast x Amm

[2] B7 -                          przypisana Amm x Carnica

[4] Car1(m) -                 przypisana Amm

[3] 16.1/1(m) -              przypisana Amm x Buckfast

[3] L2/1 -                       przypisana Buckfast x Amm

[2] L2.1/1 -                    przypisana Carnica x Buckfast

[2] L2/2 -                       przypisana Carnica x Buckfast

[2] 16.1/2 -                    przypisana Buckfast x Amm

[5] L2(F) -                     przypisana Buckfast x Amm

[4] 16/4(m)=L5(F) -      przypisana Amm

[2] L2/4 -                       przypisana Carnica x Buckfast

[4] 5 -                            przypisana Amm

[2] 16.1/3 -                    przypisana Buckfast

[2] OB -                        przypisana Amm x Buckfast



Opis przypisanych ras. Program „Identifly” na podstawie 19 punktów umiejscowionych na skrzydełku pszczelim w charakterystycznych miejscach czyli na przecięciach żyłek, zakończeniach itp. przypasowuje pszczołę do danej rasy dnosząc się do biblioteki zgromadzonych ras.



Moje przypasowania i przypisane przeze mnie rasy przedstawiam w następujący sposób. Rzadko zdarzy się że badana grupa skrzydełek załóżmy 12 szt. będzie w 100% zgodna z jedną rasą. Dlatego jeżeli na badanych 12 szt. skrzydełek 8-9 przynależy do danej rasy a pozostałe 4 są całkiem innych ras to pszczoły przypisuje do rasy dominującej. Jeżeli na badane 12 szt. skrzydełek mniej więcej połowa przynależy do jednej z ras a druga do innej rasy wtedy dana pszczoła przypisana jest jako krzyżówka np. Buckfast x Amm z tym że pierwsza wymieniona ras miała przewagę w ilości rozpoznanych skrzydełek pszczelich. Według mnie badanie przynależności rasowej warto sobie zrobić przynajmniej na rodzinach które przeżyły i przetrwały do okresu jesiennego… pokazuje to i będzie pokazywać w którą stronę będą przesuwać się pszczoły jeżeli chodzi o przynależność rasową w danym okresie czasu.



Przebadane rodziny i ich przynależność wygląda tak:



A.mellifera.mellifera -                                20%

Buckfast x A.m.m. -                                 40%

A.melifera.macedonica x A.m.m. -            10%

A.melifera.carnica x Buckfast -                 20%

A.m.m x A.m.car. -                                  10%

Buckfast -                                                 5%






Uwzględniając udział poszczególnych ras w krzyżówkach wyniki ilościowe domieszek w poszczególnych rodzinach będą przedstawiały się następująco. Zbadano 20 rodzin pszczelich które w większości stanowią mieszańce.



- w 15 rodzinach jest udział mellifera mellifera

- w 13 rodzinach jest udział buckfast

- w 5 rodzinach jest udział carnica

- w 2 rodzinach jest udział macednonica



Daje to obraz całkowitego udział genotypów pszczół w rodzinach pszczelich na pasiece. Pokazuje to, że aż 75% rodzin ma dopływ krwi mellifera, 65% rodzin ma dopływ krwi buckfast, 25% rodzin ma dopływ krwi carnica i 10% rodzin ma dopływ krwi macedonica.



W sezonie 2018 realizowałem dalszą część modelu ekspansji z bardziej celowym doborem grupy rodzin do dalszego namnożenia. Udało się zrealizować w dużym stopniu zakładane plany w głównej mierze dzięki bardzo dobrej pogodzie oraz kondycji zdrowotnej poszczególnych rodzin pszczelich.



Całość rodzin na 5 pasiekach w których zimują pszczoły:



Podział na pasieczyska



P1(21): Mac 1/1, Mac 1/2; 3/2; Mac 5/1; L2.7/1; L2.7/2; OB1; Mac 1;

           skrzynki: L2/s1; L2/s2; L2/s3; L2/s4; L2/s5; L2/s6; L2/s7; 3/s1; B7/s1; B7/s2; Mac1/s1

           dla Bartka: Mac1/B; L2/B

P2(10): L2/7; B7/4; B7/5; Mac5; A8; B5(F); 3/1(m); 16.1/5; L2.1.1/1; A8/1

P3(13): 16.1.3/1; B7/3; 16.1.3/2; L2/5; 3; B1(F); 16.1.3/3; L2/A; 5/1; L2.5/1; L2/C; Mac1/5; Car1

P4(29): B1/1; B1/2; B1/3; L2.1/1; L2/1; 16.1/1(m); B7/1; OB2; L2/2; 16.1/2; L2.1/2; B1/4; L2.1/3;

             B7; Car1/1; Mac1/3; 3/3; 3/4; J1(F); 16.1/3; 5; L2/4; L2/D; B7/2; 16/4(m)=L5(F); L2(F);
             Mac1/4; L2.7/3; 3/5

             4 uliki weselne matki po 16

P5: brak rodzin

P6(1): OB

P7: brak rodzin



Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 74 rodziny pszczele + 4 uliki.



Namnożenie rodzin



L2(F) → L2/s1; L2/s2; L2/s3; L2/s4; L2/s5; L2/s6; L2/s7; L2/B; L2/A; L2/C; L2/D

Mac1 → Mac 1/1; Mac 1/2; Mac1/s1; Mac1/B; Mac1/5; Mac1/3; Mac1/4

B7 → B7/s1; B7/s2; B7/3; B7/2; B7/1; B7/4; B7/5

3 → 3/2; 3/1(m); 3/3; 3/4; 3/5; 3/s1

B1(F) → B1/1; B1/2; B1/3; B1/4

L2/7 → L2.7/1; L2.7/2; L2.7/3

16.1/3 → 16.1.3/1; 16.1.3/2; 16.1.3/3

L2/1 → L2.1/2; L2.1/3

OB → OB1; OB2

Car1 → Car1/1

Mac5 → Mac 5/1

5 → 5/1

A8 → A8/1

L2.1/1 → L2.1.1/1

L2/5 → L2.5/1

16/4(F)→ 4 uliki weselne

16.1/5

16.1/1

L2/2

L2/4

16.1/2

J1(F)

B5(F)



Tak jak w poprzednich sezonach w dużej liczbie namnożyłem rodziny pochodzące z lini L2. Dodatkowo Mac 1 oraz B7, 3 i B1 które również zostały namnożone w większej ilości. Linia 16 była mniej namnażana głównie dlatego, że służyła bardziej do pozyskiwania miodu niż tworzenia nowych rodzin. Linia L2 i pochodzące od niej rodziny stanowią prawie 34% wszystkich rodzin u mnie na pasiekach. Macedonki które w poprzednim sezonie zwalczył kryzys a w tym pięknie się rozwijały, zostały dość dobrze namnożone, razem stanowią około 13% wszystkich rodzin. Rodziny wywodzące się z linii 16 stanowią około 10% wszystkich rodzin więc w przyszłym sezonie będę chciał namnożyć ich większą ilość. Dodatkowo w tym roku namnożyłem rójkę z 2017 – B7, która bardzo ładnie się rozwijała. Rodziny pochodzące od pszczół “przedowjennych” czyli 3 i 5 również stanowią cały czas spory udział gentyczny, 12% wszyskich rodzin. Dodatkowo jes także trochę innej gentyki takjej jak OB, rójka z tego rokiu A8 czy rodziny od Bartka w ramach fort knox J1(F) oraz B5(F). Tak więc patrząc na pasieki całościowo jest dość bogata bioróżnorodność.



Wnioski:

Dobra pogoda i umiarkowany ciągły pożytek pozwalają na bezproblemowe namnażanie rodzin pszczelich bez leczenia. Cały sezon i ciepła słoneczna jesień nie ujawniły osłabienia czy załamania chorobowego wśród rodzin pszczelich na moich pasiekach. Ogólnie przez cały sezon spotkałem się z dwoma przypadkami widocznego osłabienia rodzin. Jedną rodzinę zlikwidowałem we wrześniu a drugą w trakcie sezonu, która została przywieziona od Bartka. Ewidentnie nie pasowały jej warunki na mojej pasiece. W tym sezonie złapałem 2 rójki oraz jedna rójka sama przyszła i zasiedliła ul, który stał w tym samym miejscu gdzie rok temu udało mi się nagrać nalot rójki na korpusy z suszem. Doświadczenia z łapanymi rójkami, które zebrałem przez wszystkie sezony utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie warto zostawiać takich rójek na zimę jako niezależny byt. Wszystkie rójki złapane poza moją okolicą pasiek, bezwzględnie będę dzielił na odkłady czy uliki weselne i poddawał im matki z własnego materiału o większym potencjale genetycznym. Zostawiam tylko rójki które same nalecą się na puste ule u mnie na pasiekach. Zazwyczaj z tego co obserwuję przeżywalność takich rójek jest dużo większa niż rójek łapanych gdzieś w mieście, które prawdopodobnie pochodzą z komercyjnych pasiek. Obserwacje tego sezonu przynajmniej u mnie pokrywają się z obserwacjami Kirka, że z sezonu na sezon po większych załamaniach przy sprzyjającej pogodzie i odrobinie szczęścia pszczoły będą coraz lepiej reagować na zagrożenia a ich rozwój będzie zbliżony do rodzin pszczelich w pasiekach komercyjnych.

Uzupełnienie

Zapomniałem napisać co nowego pojawiło się u mnie w tym sezonie. Pierwsza sprawa to cześć rodzin miała zakwaszony pokarm na zimę w sensie syrop cukrowy miał niższe pH. Ogólnie nie jestem zwolennikiem uzdatniania pszczołom pokarmów ale na temat obniżenia pH jest już sporo informacji i zazwyczaj są to pozytywne doniesienia. Zrobiłem zatem już początkiem lipca nastaw domowego octu jabłkowego na własnych papierówkach... wiadro 30 l, naciąłem tam dość grubo jabłek prosto z drzewa bez mycia itd. zalałem do 2/3 wodą dodałem z litr miodu i zostawiłem na miesiąc. Po miesiącu powstała pulpa którą przecedziłem... za jakiś czas zrobiła się matka octowa czyli gruby galaretowy kożuch. Finalnie wyszło tego około 10 l (czytałem, że to bardziej woda octowa niż 100% ocet) nie mniej jednak było to dość mocno kwaśne i fajne do picia. Robiłem napój szklanka wody, łyżka octu i łyżka miodu... bardzo smaczne. Dla pszczół przyjąłem podobny przelicznik więc na wiadro 30 l gotowego syropu dodawałem 1 l tego octu. Starczyło mi to na około 300l syropu czyli jakieś 60-70 dawek. po 5-6 l na rodzinę... Około połowy rodzin dostało po dwie dawki tak zakwaszonego syropu na zimę...reszta czyli druga połowa stołowała się na normalnym syropie cukrowym bez zakwaszenia. Czy przełoży się to na lepszą kondycję rodzin? Nie mam pojęcia...nie mam też pojęcia jak to ocenić wiarygodnie...?

Druga sprawa to mój odwieczny problem z pokarmem i końcem zimowli. Duże spadki w ostatnich sezonach według mnie były bardziej spowodowane jakimiś zawirowaniami z pokarmem niż finalnie chorobami. Takie mam przypuszczenia. Rok temu wypróbowałem na kilku rodzinach trik z odsunięciem ramki końcem września, początkiem października. Trik ten polega na zakarmianiu rodzin tak jak to się robi normalnie na zimę i przy ostatniej kontroli zapasów co zazwyczaj wypada początkiem października odsunięciu skrajnej ramki która zalana jest pokarmem. Co to powoduje? Zauważyłem, że jak jest ciepła jesień lub mniej ciepła lub jaka by nie była to pszczoły przenoszą pokarm z tej odsuniętej skrajnej ramki do centrum gniazda i jeszcze lepiej go układają. Nie wiem czy tak jest w istocie w każdej rodzinie ale wydaje mi się, że tam gdzie mogłem źle ocenić ułożenie zapasów taki manewr może właśnie pomóc pszczołom w końcówce zimy... nie mam też na to konkretnych dowodów. Dzielę się tylko przemyśleniami i działaniami jakie poczyniłem

Chętnie udzielę odpowiedzi w komentarzach na pytania związane z podsumowaniem sezonu 2018.

38 komentarzy:

  1. Łukasz, po pierwsze piękna sprawa i pozazdrościć. :-)

    Po drugie - nie wiem czy Twoje wnioski dotyczące tego co upowszechnia się na Twojej pasiece będą w pełni zasadne z racji tego, że dobierasz sam to co chcesz namnożyć i rozmnażasz to w różnych proporcjach i przy różnych warunkach. A część tych, które jak czytam byłyby na pewno wystarczająco dobre na namnażanie (mówię o 16) nie upowszechniałeś, bo miałeś z nich produkcję. Czyli masz rodzinę, z której zrobiłeś z 10, a z innych po 2, 3, a są i takie z których nie zrobiłeś nic. Jednym słowem to bardziej Ty decydujesz w którą stronę to zmierza niż sama selekcja naturalna.

    wydaje mi się, że żeby pewne wnioski byłyby wymierne musiałbyś zrobić jedną z kilku praktyk:
    1. iść całkowicie w naturę, czyli co się samo rozmnoży to się upowszechni, a co się nie rozmnoży i padnie to oczywiście znika (tyle, że to dość mało realny projekt w pasiece)
    2. rozmnażać wszystko po równo
    3. rozmnażać to co idzie w siłę i daje się namnożyć, przy czym każdą z tych rodzin traktować tak samo wg obiektywnych kryteriów (przykładowo te, co mają 3 korpusy dzielić na 5 rodzin, te co mają 2 korpusy na 3 itp). Wówczas też ingerowałbyś sam i rozmnażałbyś w różnych liczbach różne rodziny, ale byłoby to zależne tylko od ich obiektywnego rozwoju czy siły. wtedy wiadomo, że byłoby więcej tych, które są (teoretycznie) "lepsze" (wg kryterium zarówno zdrowia - bo żyją i się rozwijają, ale i gospodarczego/ekonomicznego - bo silne i produktywne).
    4. oceniać nie tyle co się upowszechnia na pasiece, ale raczej procent który przeżywa w danej grupie (np. z Bf przeżyło X, z określonej liczby utworzonych Y, z AMM X1 z utworzonych Y1 itp).

    tak mi się wydaje. :-) choć długofalowo pewnie i tak będzie decydować przede wszystkim zdrowie rodzin, bo wiadomo, że z czasem niektóre linie wyeliminują się same.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem o jakie wnioski chodzi?
    To co ja wybieram do dalszego namnożenia w tym roku wynikało z obserwacji siły rodzin. Fakt pominąłem cześć rodzin z linii 16 ale nie robiłem tego celowo ot samo wyszło pozwoliłem im popracować troszkę bardziej na pszczelarza. Według mnie może to tylko jeszcze bardziej pomóc w dalszej selekcji... mniej podziałów, większa presja itd.

    To o czym piszesz nie ma szans na powodzenie w sezonie przy tylu rodzinach... ograniczenia logistyczne, czasowe i moce przerobowe by na to nie pozwoliły. Dlatego praktycznie zawsze do podziału idą rodziny najsilniejsze które wykazują wigor i bije od nich zdrowiem... Na inne raz, że nie ma już czasu, dwa praktyka pokazuje, że taki wybór dobrze działa, trzy to prosta sprawa z czasem po prost któraś linia przestanie istnieć od strony matecznej i tyle bo strona ojcowska gdzieś tam będzie krążyć jeszcze w rodzinach poprzez trutnie.

    Ogólnie tam gdzie podaję ilość rodzin z danej linii to nie znaczy, że tyle rodzin powstało z tej jednej rodziny. Oznacza to rodzinę z genami tej danej wyjściowej linii bo w przypadku L2 ja hodowałem matki i dzieliłem je na odkłady od dawców czerwiu...

    Myślałem nad celowością dzielenia wszystkiego i niestety nie byłbym w stanie tego równo podzielić z tych powodów o których pisałem. Wolę więc co sezon wybierać grupę rodzin wyjściowych i dzielić na planowaną ilość plus jakieś spontaniczne podziały. Na przyszłość przydałby się jakiś plan podziałów z uwzględnieniem co sezon nowych rodzin do dzielenia...
    bo trzeba wprowadzać rodziny młodsze do podziału. Ogólnie wydaje mi się, że przy dużej ilości rodzin przeżywających lepiej skupić się na pomnożeniu genetyki 3-4 letniej niż młodej 1-2 sezonowej, chodź z drugiej strony warto by było wprowadzać i namnażanie rodzin przynajmniej 2 letnich w większych ilościach. Uważam też, że do póki mam dość dużą bioróżnorodność rasową i unasiennianie z wolnego lotu i wszystko to się razem przenika nie widzę zagrożenia w takim działaniu wybierania grupy rodzin wiodących czy bardziej namnażanych... Tak czy siak nie da się tego ogarnąć w sposób schematyczny aby dzielić wszystko po równo... przynajmniej ja bym miał ciężko to zastosować. Zobaczymy co przyniesie kolejny sezon i jaka będzie przeżywalność. Jak będę miał dużo i stabilnie to zacznę mniejsze podziały a z większej ilości rodzin...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wybory dotyczące dzielenia są dla mnie w pełni zrozumiałe i racjonalne. i są pewnie zbliżone do jakichś decyzji optymalnych jeżeli chodzi o tego typu projekt. ale ja nie o tym :-)
      Mi bardziej chodzi o to, że badasz przynależność rasową i piszesz: "pokazuje to i będzie pokazywać w którą stronę będą przesuwać się pszczoły jeżeli chodzi o przynależność rasową w danym okresie czasu". No więc zmierzam tylko do tego, że będzie to się przesuwać w tą stronę, w którą sam to przesuniesz. Jeżeli np. nie rozmnożyłeś mocno w tym roku 16tki a rozmnożyłeś L'kę, to ciężko, żeby przesunęło się to w stronę 16tki, a przesunie się w L. (akurat obie te rodziny przypisujesz do Bf i AMMxBf, ale teoretycznie mogłoby być inaczej)

      Usuń
    2. Moim zdaniem na takiej liczbie rodzin i przy mamnazaniu co sezon i unasiennianiu z wolnego lotu jest to całkowicie bez znaczenia... z wielu jeszcze innych powodów...

      Usuń
    3. Chodźby dlatego że jest całkowita i swobodna możliwość wychowu trutni... całkowita i swobodna możliwość lotów matek na gody itd.

      Usuń
    4. ... innymi słowy Bartek to, że 16tka nie "poszła w odkłady" nie oznacza wcale, że jej genetyka się nie powieliła.
      - Łukasz, piszesz o tym tak, że wydaje się to proste. Ech, oby dla każdego... ;)

      Usuń
    5. oczywiście, że się powieli też przez trutnie.
      ale powielenie linii matecznej to też nie tylko jedna rodzina więcej z danej linii, która może przeżyć albo i nie, ale to też trutnie w kolejnym roku. Jeżeli w tym roku wychowam z rodziny X nowych 10 rodzin, to trutni "w typie" tej rodziny (bo wiadomo, że nie ma nad tym kontroli) będzie statystycznie/teoretycznie 10 razy więcej kolejnego roku - bo każda z tych rodzin będzie miała trutnie w kolejnym roku. Więc to, że przy unasiennieniu z wolnego lotu w danym sezonie ma to względnie niewielkie znaczenie, to nie zmienia wpływu na większe upowszechnienie danej genetyki na kolejne sezony jeżeli jedną linię powielimy 10 razy, a inną raz czy dwa. W każdym kolejnym roku z powielonych bardziej rodzin będzie też więcej i więcej trutni w powietrzu. to jest przecież podstawą każdej hodowli - czyli nasycenie nieba określonymi trutniami.

      Mam pełną świadomość, że to są gdybanki teoretyczne, a przyroda i tak swoje wybierze. I mam też świadomość, że tu jest bardzo duża bioróżnorodność i powielenie czegoś raptem 10 razy nie jest zaburzeniem tej bioróżnorodności - ja tu tylko zaznaczam, że wpływ pszczelarza nie może być pomijalny przy badaniu zjawisk. Można go pominąć raz, ale w kolejnych latach już swoje "piętno" odciśnie.

      Usuń
    6. Zgodziłbym się z tym co piszesz w innej sytuacji niż moja... np. wprowadzając do pasieki nową genetykę i namnażając ją w dużych ilościach niech będzie 30-40% całości rodzin... w moim przypadku kiedy rodziny nie mają wymienianych matek, może i pewnie nawet dochodzi do cichych wymian sprawa większego namnożenia danej linii przeżywającej nie ma dużego znaczenia w tym kontekście bo zima zweryfikuje pójście w stronę jednej z linii w za dużej ilości, liczbą żywych rodzin... dlatego nie widzę tego nawet teoretycznie za bardzo a już praktycznie całkiem... Może by to mogło mieć większy wpływ gdybym namnażał z uporem maniaka daną linię co sezon w ilości 50% wszystkich rodzin... Praktyka jednak pokazuje, że co sezon i tak dochodzą inne rodziny które bardziej warto namnożyć...
      Bo badaniach przynależności stwierdzam też... że mniej jest czystych amm ale zdecydowanie więcej przybywa mieszańców amm a mogę iść o zakład, że za 5 lat takiego procesu nawet jakbym zdecydowanie promował rodziny w których drzemie buckfast większość pszczół będzie w typie amm z nielicznymi domieszkami pozostałych ras... Przyjmuje ktoś zakład?

      Usuń
    7. Łukasz, w każdej sytuacji to działa tak, że jak gdzieś jest presja, to ma ona dalsze odzwierciedlenie. Nie zawsze natomiast zgodne z oczekiwaniem - ciężko gdybać, ale zaczęlibyśmy wchodzić w filozofię ;)
      wszystko zależy też od Twojej bieżącej i przyszłej praktyki. Generalnie to nie działa tak, że jak pszczelarze coś wspierają to i tak natura wybierze swoje. Gdyby tak było to byłoby zaprzeczeniem wszelkich prawideł hodowli.

      co do zakładu. ja nie przyjmuję, bo Ty namnażasz i Ty badasz hehe ;-))
      Gdybyś namnażał co roku intensywnie zawsze tylko Bf (a nie np. Bf x AMM) to z czasem dominowałby Ci Bf. Nie ma innej opcji, chyba że wszyscy dookoła mieliby AMM ;)
      być może w Twoich warunkach tak by mogło być jak mówisz, jakbyś nie badał co namnażasz tylko wybierał najzdrowsze, albo pozostawił wszystko naturze. Ale jeżeli upowszechniałbyś Bf stale i konsekwentnie to nie ma prawa wyjść coś innego niż Bf ;-) jak mnożysz króliki to nie wyjdzie nigdy nutria ;-)

      Usuń
    8. A jasne, że natura wybiera swoje a mało to masz przykładów... namnożysz z jednej linii 10 rodzin a z drugiej 3 i po zimie z tych dziesięciu nie zostaje nic a z tej drugiej wszystkie 3... więc natura wybiera swoje.

      Jasne, że jest inna opcja i cały czas o niej piszę... bo bf to nie jest czysto rasowa pszczoła a zlepek pszczół który ma w swoim składzie amm... i to właśnie te amm z tego bf by po czasie wychodziły i dominowały... plus unasiennienie z wolnego lotu.
      Gdyby namnażał bf i unasieniał go bf to możliwe żeby tak było jak piszesz... inaczej nie ma na to 1% szans w warunkach pasiek które unasienniają się z wolnego lot....

      Usuń
    9. hehe. kusisz mnie, żeby podjąć ten zakład ;)

      Natura wybiera swoje, ale tylko spośród opcji, które jej dajesz.

      Jeszcze raz: zgodziłbym się jakbyś powiedział, że zostawiasz wszystko względnie własnemu losowi. Ale nie wtedy gdy piszesz, że byś namnażał Bf. Wtedy natura wybierze swoje spośród Bf.

      Uproszczony model:
      masz 10 AMM i 10 Bf. Wybierasz Bf i mnożysz każdą razy 5, a AMM podwajasz. Przyjmijmy nawet, że spośród AMM przeżywa 70%, a spośród Bf 50%. Czyli po 1 roku masz 14 AMM i 25 Bf. Znów podobnie mnożysz. Po 2 roku zostaje ok 22 AMM i 67 Bf. Kolejny rok to samo. I zostaje 31 AMM i 167 Bf. Itp itd.
      Czyli jeżeli coś wspierasz "sztucznie" to nawet jak "umiera bardziej", to się upowszechnia w populacji - tym bardziej, że jest dodatkowo więcej takich trutni oprócz linii matecznych. Zupełnie inaczej by było, jakby to zostawić własnemu losowi, albo wspierać obydwie równo. A jeszcze inaczej jak byś wspierał odwrotnie.

      Dokładnie tak się przecież działo w przypadku wyrugowania AMM na margines populacji.

      Oczywiście to uproszczony model i masz rację, że w Bf jest AMM. Myślę, że Ty piszesz o pewnej swojej praktyce, a ja o teoretycznym modelu, dlatego się nie możemy zgodzić ;-)

      ale Ty tu deklarujesz (do zakładu), że będziesz badał pszczoły i wybierał te w typie Bf, żeby je namnożyć. Czyli sam w tym zakładzie sam wyeliminowałbyś z procesu namnażania te Bf z których powoli "wychodzi" AMM ;-)

      Więc jeszcze raz: być może AMM będzie dominować, jeżeli nie będziesz nadmiernie wspierał innych linii, albo wybierał te, które są "wigorne", ale nie w określonej rasie. Ale jeżeli uprzesz się na wybieranie stale do rozmnażania Bf (po badaniach), to długofalowo nie ma prawa wyjść nic innego ;-)

      Już prędzej pasieka padnie, jeżeli okaże się przykładowo, że Bf nie są odporne (bo one będą umierać, a Ty z uporem maniaka do zakładu byś je stale wybierał do namnażania) ;-) Ale ja nie jestem jednoznacznie przekonany, że tylko AMM ma w sobie tą potrzebną odporność, żeby przetrwać.

      W każdym razie będę śledził coroczne doniesienia o populacji ;-)

      Usuń
  3. No nie dogadamy się w tej kwestii... ja to widzę całkiem inaczej. Może dlatego że wiem co badam i jak to wygląda...

    Nie zmienię zdania w tym zakresie. Praktycznie wygląda to tak jak ja pisze a teoretycznie no cóż w teoriach jestem słaby...

    OdpowiedzUsuń
  4. A jeszcze co do zakładu.. napisalem że drzemie buckfast czyli chodzi o mieszance buckfastxamm a nie czysty buckfast bo takiego nie mam...
    Jedna rodzina jest przypisana do buckfast ale pewnie za rok ta sama rodzina jak przeżyje i ja zbadam może okazać się już mieszkańcem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Prace kolegi są bardzo interesujące, ale ja mam inna koncepcję. Czy po to by ludzie się nie przeziębiali, trzeba ich trzymać w lochach po to by przetrwali tylko ci, którzy są w stanie znieść tak ekstremalne warunki ?

    Oczywiście nie, trzeba tylko człowieka umieścić w takim środowisku, aby efektywnie działał jego system odpornościowy.
    Moim zdaniem z pszczołami jest podobnie, trzeba im stworzyć takie warunki, by poradziły sobie same z roztoczem.

    Przez ostatnie kilkadziesiąt lat pszczelarze coś robili nie tak, ze osłabili odporność pszczół. Pytanie - co w "postępowej" gospodarce pasiecznej jest tym "nie tak". Nie wiem. Czy wycinanie ramek z czerwiem trutowym nie ogranicza populacji genów i nie powoduje spadku odporności pszczół ? O chemii nawet nie wspominam bo to ona przyczyniła się do drastycznego spadku odporności populacji pszczół.
    Z moich obserwacji wynika, że warrozy w ulu nie ma dopóty, dopóki pszczoła nie wyleci z ula. Jak wyleci to przyniesie, w jednym ulu więcj, a w drugim mniej, ale przyniesie. Tak wiec wszystkie zabiegi chemiczne sa do bani bo na drugi albo tzrci dzień lotny w ulu mamy prawie to samo. Lanie kwasem, daje nam spokojne sumienie, że przez zime, nie bedzie w ulu roztocza ale ..... czy wykąplibysmy sie domestosie, by mieć swiadomość, że nie ma na nas ani jednej bakterii mogącej spowodować infekcję?
    Tak wiec trzeba sie cofnąć 50-60 lub nawet wiece lat wstecz i zastanowić , ktore z metod mogły w jakiś sposób zaburzyć odporność pszczół.

    A selekcja genetyczna .... cóż moim zdaniem to nie selekcja genetyczna tylko hodowanie pszczół dostosowanych i idealnie wpasowanych do miejscowych warunków .... a wiec pszczół odpornych. Częsta wymiana matek ( często wymieniamy bo nie czerwia, nie czerwią bo potraktowane chemia itd. ....), sprowadzanie ich z odległych rejonów o zupełnie innych warunkach klimatyczno-pożytkowych nie dają szans na ulokalnienie pszczół - kolega właśnie to robi

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli tak w skrócie jaka ta koncepcja w Twoim wydaniu?
    Pisz konkretnie ile lat utrzymujesz pszczoły bez leczenia z sukcesami?

    Napisz ile tych pszczół i jak to robisz że żyją bez leczenia itd.

    Twój tekst powyżej to nic nowego...

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy ja twierdzę, że to coś nowego.
    7 rok około 1O uli. W gnieździe trzymam bardzo ciasno, żadnych otwartych dennic, choć mam higieniczną. Warroza nie lubi normalnej dla gniazda temperatury, natomiast przeciwrójkowa wentylacja gniazda, niestety stwarza warunki idealne dla jej rozwoju. W czasie trwania pożytku optymalnie powiększam miodnię. Nie zdarzyła mi się rójka,jeśli są , to tylko ciche wymiany matek.Jak której rodzinie za gorąco potrafią wygryźć swój otwór wentylacyjny w korpusie, tam gdzie im pasuje. Większość tego nie robi.
    Do kontroli ilości warrozy olejek pichtowy - nasączona gąbczasta ściereczka w ilości 2-3 ml.
    Nie krytykuje pracy kolegi,bo to jest krok we właściwym kierunku, dorzucam swoje trzy grosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli 7 lat bez leczenia pszczół i cały czas taka liczba 10 uli?

      Jakie były straty w poszczególnych latach?

      Nie ma czegoś takiego jak kontrola... ot zwykle leczenie olejkami... niektórzy też tak kontrolują tylko że apiwarolem a później piszą że pszczoły bez leczenia bo oni tylko kontrolują...

      A jeszcze gdzie masz pasiekę?
      Jakieś namiary, nazwa?

      Usuń
  8. Aha, nie mam jakiś super czerwiących matek w gnieździe na zimę zawsze są 2 pełne ramki miodu plus to co w wianuszkach nad czerwiem na wiosenny start. Nie jestem zwolennikiem wożenia pszczół na pożytki. Owszem powoduje to wzrost zbioru miodu, ale , moim zdaniem, tez nie jest obojętne dla odporności pszczół. Cóż, że nie przyniosą dużo ... może i nie dużo ale i dla nich i dla mnie starczy.
    Poznałem kiedyś z 10 przezimowanych uli zrobił 50, które mu jeszcze nanosiły ileś tam set kilogramów nawłoci. Przepraszam, ale jak tak "pędzone" pszczoły maja sobie poradzić z roztoczem i w jakim stanie ma być ich odporność.
    Tak wiec kłopoty pszczół wynikają z przedsiębiorczości i pazerności prawdziwych pszczelarzy wg. których "to pszczoła jest dla pszczelarza".

    OdpowiedzUsuń
  9. A po co więcej ? To ma być przyjemność :)
    Upadki ? Max 2 rodziny, ale z mojej winy.
    Wiesz, niektórzy twierdza, że olejki nie działają. Poza tym , olejki to nie leczenie, a raczej przywrócenie homeostazy w ulu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mógłbyś odpowiedzieć na wcześniejsze pytania...?
    Mówisz że olejki to nie leczenie hehe... A czy nie działają na Varroa?

    Wiesz co jakos ciężko mi jest uwierzyć w to co piszesz z racji własnych doświadczeń jak i innych w Polsce no ale z chęcią bym odwiedził taka pasiekę chodźby to było 7 lat na olejkach. Skoro piszesz że straty marginalne to aż dziw że to tak ładnie działa...

    OdpowiedzUsuń
  11. Może przypadek, może mam więcej szczęścia, jak dociągnę do dyszki, to Ciebie zaproszę. Niedaleko mamy :)
    Do zobaczenia z 3 lata :)
    Wiesz wole pozostać anonimowy. Ci "prawdziwi" pszczelarze ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisz na pocztę na llapka@interia.pl

      Zwłaszcza jeśli mamy blisko...
      To warto chodźby wymienić genetyke...

      Usuń
    2. Na podstawie jakiego wzorca okreśnił Pan przynależność do bucfasta? 12 pomiarów to trochę mało

      Usuń
    3. Na podstawie jakiego wzorca okreśnił Pan przynależność do bucfasta? 12 pomiarów to trochę mało

      Usuń
    4. Na podstawie programu Identifly.
      12 prawych skrzydeł. Wiem że mało ale tak jak pisałem to amatorska zabawa... nie robię z tego pracy badawczej.

      Usuń
    5. z tego co się orientuje i z badań jakie robiono na moich pszczolach ten program nie określał ze to bucfast tylko przynależność do rasową

      Usuń
    6. z tego co się orientuje i z badań jakie robiono na moich pszczolach ten program nie określał ze to bucfast tylko przynależność do rasową

      Usuń
    7. No to się słabo orientujesz...
      Jest aktualizacja programu...
      Zobacz sam... Dodatków subrasy są dodane jak się chce jeszcze dokładniej..

      Usuń
    8. NO moźe i słabo sam tego nie robiłem tylko prof Tofilski określali przynależność do podgatunków carnica ligustica macedonica mellifera lub caucasica mój bucfast wyszedł ligustica, tylko do czego program porówna bucfasta jak to nie rasa

      Usuń
    9. NO moźe i słabo sam tego nie robiłem tylko prof Tofilski określali przynależność do podgatunków carnica ligustica macedonica mellifera lub caucasica mój bucfast wyszedł ligustica, tylko do czego program porówna bucfasta jak to nie rasa

      Usuń
    10. No program mam bezpośrednio od prof. Tofilskiego...

      Wiesz to jest baza danych więc parametry skrzydełka odnoszone są do bazy danych. Pewnie baza danych tworzoną jest o duża ilość skrzydełek pszczół buckfast. Trzeba by pytać prof.
      Prześlij skrzydełka buckfast skany to Ci sprawdzę...

      A skąd jesteś?

      Usuń
    11. Zapytam go o to bo zaciekawił mnie fakt źe w swoich badaniach bucfasty są przypisywane do podanych wyźej ras

      Usuń
    12. Zapytam go o to bo zaciekawił mnie fakt źe w swoich badaniach bucfasty są przypisywane do podanych wyźej ras

      Usuń
  12. Trzymam kciuki, powodzenia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć. Nie mam jeszcze pszczół, ale niebawem się to zmieni. Zamierzam skorzystać z porad zawartych w tekście: "Metoda Małych Kroków do Pszczelarstwa Naturalnego dla Początkujących". Czy z perspektywy czasu, dodałbyś lub ujął jakieś kwestie zawarte w tym artykule? Z góry dziękuję i również trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tą chwilę, raczej nic bym nie modyfikował... Jeżeli zamierzasz iść tą drogą to musisz posiadać doświadczenie oraz sporą ilość rodzin... Zacznij powolutku a kiedy uznasz, że już czas to zdecydowanie i bez cofania się

      Usuń
  15. Super. Takie podejście zachęca początkujących. Wielkie dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń