poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Podsumowanie sezonu TF



W kwietniowym wpisie tak podsumowałem stan posiadanych rodzin w pasiekach po dużych spadkach zimowych. Stan rodzin w kwietniu był stabilny ale nie gwarantował dalszego prawidłowego rozwoju.

Rodzina ulik – w typie A.m.mellifera
Rodzina nr 2 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 3 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 4 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 5 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 15 – brak przypisania do konkretnej rasy (mieszaniec)
Rodzina nr 16 – przypisano do Buckfast
Rodzina Mac-1 – przypisano do A.m.macedonica
Rodzina Car – brak przypisania do konkretnej rasy, prawdopodobnie mieszaniec carnicaxmellifera
Rodzina B21 – przypisana do Buckfast
Rodzina L1 – brak przypisania do konkretnej rasy (mieszaniec)
Rodzina L2 – brak przypisania do konkretnej rasy, prawdopodobnie Buckfast z domieszką A.m.cypria

W maju sytuacja wyglądała następująco:

Rodzinka z ulika -  dzielnie przeczekała okres kwietniowy i mateczka rozpoczęła nieśmiałe czerwienie dość późno. Postanowiłem przenieść tą małą rodzinkę do dużego ula składającego się z 2 korpusów wypełnionych ramkami z suszem i częściowo pokarmem. Była tam zarówno i pierzga i pokarm węglowodanowy czyli miód z przerobionym syropem cukrowym. Rodzinka została oznaczona jako 70 od nr opalitka jaki posiadała matka… 

Rodzinka nr 2 -  przezimowała dość dobrze. Jeszcze początkiem kwietnia wdać było, że pszczoły jest dużo i że matka powoli rusza z czerwieniem. Niestety początkiem maja zniknęła. Została garstka pszczół bez matki i czerw kryty o wielkości 10 cm.
Rodzinka nr 3 przezimowała bardzo dobrze, dużo pszczoły , matka natomiast rozpoczęła czerwienie z dużym opóźnieniem…  


Rodzinka nr 4 -  przezimowała w średniej sile ale stabilnie i stopniowo się rozwijała

Rodzinka nr 5 -  największa przezimowana rodzina, wiosną miała pełno pszczół. 

Rodzinka nr 15 -  przezimowała jako prężna i solidna młoda rodzina która powinna ładnie ruszyć z z rozwojem. Przy pierwszym przeglądzie zorientowałem się, że młoda matka która chodzi po plastrach niestety czerwi trutowo. Widać było pozostałości po jesiennych matecznikach. Widocznie stara matka zginęła jesienią. Rodzinka nr 15 została połączona a raczej do niej dołączona garstka pszczół z czerwiącą matką Mac czyli czystej krwi macedonką… oznaczona jako Mac

Rodzinka nr 16 -  przezimowała w średniej sile ale później pokazała najszybszy rozwój i największy wigor na tej konkretnej pasiece gdzie stacjonowała. 

Rodzinka Car- przezimowała w bardzo dobrej kondycji i chyba najwcześniej ze wszystkich ruszyła z czerwieniem. 

Rodzinka B21- słabo przezimowała i końcem kwietnia zakończyła żywot.

Rodzinka L1 - rodzinka przezimowała w średniej sile ale jej dynamiczny rozwój i wigor jaki posiada doprowadził do bardzo dużego rozwoju przez co była jedną z pierwszych nadającą się do podziału. Rodzinka bierze udział w projekcie fort knox

Rodzinka L2 - słaba zimowla, mała siła. Przy przeglądzie stwierdziłem nękanie tej rodzinki przez jakieś zwierzę, prawdopodobnie kuna. Mimo takich przejść rodzinka pięknie się odbudowała w sezonie. Rodzinka bierze udział w projekcie fort knox

Początkiem maja do dyspozycji miałem taki skład rodzin ( 9 rodzin) na pasieczyskach:

P1: 70
P2: 3, 4, 5, 16, Mac
P3: Car
P4: L1, L2

Jak widać nie jest to oszałamiająca ilość ale jednak taka grupa stanowi pewien potencjał do dalszego namnażania i rozwijania pasieki TF. Podstawiając tą liczbę 9 rodzin do mojego dość pesymistycznego wzoru odnośnie namnażania rodzin które przetrwały wychodzi nam:
9 rodzin = 5 rokujących dobry  rozwój, 4 słabsze oraz 4 rójki obce
5 x 3 = 15 rodzin
4 + 15 + 4 rójki = 23 rodzin… 

Z praktyki tego sezonu jednak stwierdzam, że wzór przyjąłem za bardzo pesymistyczny i można wprowadzić do niego pewne poprawki takie jak przyjęcie, że w II grupie tej słabszej będzie dało się wykonać przynajmniej jeden podział z każdej rodziny:

Liczba rodzin które przezimowały (PR)= 12 szt.
I grupa( GI) = 6 szt. ( grupa w której są rodziny zdolne do podziału na 3 części)
II grupa (GII)= 6 szt. (grupa w której są rodziny zdolne do podziału na 2 części)
Rójki (R)= 4 szt. ( średnia stała ilość złapanych obcych rójek w sezonie)

Suma rodzin= 3xGI + 2xGII + R
SR= 3x6 + 2x6 + 4 = 18+12+4= 34 rodziny pszczele

Czyli podstawiając do nowego wzoru moje dane SR= 3x5 +2x4 + 4= 15+8+4=27 rodzin
Teoretycznie tyle rodzin jestem w stanie stworzyć podczas całego sezonu.

Jak to wyglądało w praktyce?

Obawy związane z możliwością rozmnożenia rodzin były spore ponieważ przeciągająca się brzydka pogoda wiosenna nie dawała szans na wczesny rozwój i pozbieranie się po trudnym sezonie (2015) ubogim w pyłek ale za to obfitującym w różne inne zagrożenia takie jak varroa, wirusy itp. Na szczęście pogoda w maju w moim regionie była optymalna dla pszczół. Dość wysokie temperatury, słoneczne dni przeplatały się z deszczowymi bez gwałtownych dłuższych przerw w lotach pszczół na pożytek. Wszystko to zdecydowanie bardzo dobrze wpłynęło na rozwój poszczególnych rodzin. Obawy co do ewentualnych załamań oraz upadków rodzin były na wyrost. Praktycznie tylko 3 rodziny wolniej wchodziły w rozwój. Reszta rodzin rozwijała się stosunkowo normalnie, chodź siłą wyjściową specjalnie nie zachwycały. Późna wiosna oraz wyjściowy stan rodzin ustaliły wstępny plan podziałów na koniec maja i cały czerwiec. Chciałem w tym sezonie wdrożyć model ekspansji o którym dużo wiedziałem teoretycznie a praktycznie tylko od strony technicznej czyli wykonywania odkładów itd. Teoretycznie wydaje się to łatwe. Rodzinę pszczelą podzielić na pewną ilość małych odkładów i czekać aż rodziny wychowają swoje matki, następnie czekać aż matki rozpoczną czerwienie… W praktyce niestety trzeba wziąć pod uwagę jeszcze kilka innych czynników takich jak: obecny stan rodziny, możliwości sprzętowe, możliwości pożytkowe, możliwości pogodowe itd. Jak nam dopisze pogoda i pożytki to mamy połowę sukcesu. Druga sprawa warto tworzyć młode rodziny na matecznikach zasklepionych wychowanych w dużej rodzinie z większą ilością pszczół, z lepszą strukturą, z ciągłym dopływem pokarmu pyłkowego i nektarowego czyli dzielić wtedy kiedy mamy już mateczniki zasklepione w rodzinie. Idealnie byłoby zastać rodzinę w nastroju rojowym z matecznikami zasklepionymi i starą matką. Podstawową zasadą jaką się kierowałem przy tworzeniu młodych rodzin to przewóz na inne pasieczysko. Druga ważna sprawa to tworzone młode rodziny muszą być zaopatrzone w niezbędny pokarm jaki jest im potrzebny na start. O ile na samym początku młode rodziny nie potrzebują dużej ilości pierzgi to pokarm węglowodanowy czyli miód jest im niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Dlatego młode rodziny trzeba tworzyć racjonalnie z zapasem miodu i pierzgi. Według mnie takim minimum wielkościowym młodej rodziny jest dwie ramki czerwiu plus 1-2 ramki miodu plus ramki z suszem. Taki skład daje nam większe prawdopodobieństwo uzyskanie młodej, prężnej rodzinki. Oczywiście mówię o terminie maj/czerwiec. Późniejszy termin niestety wymusza dokładanie ramek z czerwiem. W lipcu czy końcem czerwca tworzyłbym raczej rodzinki 3-5 ramek czerwiu plus matecznik na wygryzieniu tak aby końcówką lipca młoda matka już zaczynała wchodzić z czerwieniem na obroty. 

Jak wyglądały podziały na poszczególnych rodzinkach?

Na samym początku opiszę sprawę tegorocznych rójek. Nie wiem czy przyroda chciał zrekompensować zadane straty czy ten sezon należał do wybitnie rojnych ale to był naprawdę bardzo intensywny sezon jeżeli chodzi o ilość rójek które złapałem i które mogłem złapać a nie miałem ku temu możliwości. Pierwsze rójki i w sumie większą ich ilość złapałem końcem maja. W czerwcu też się trafiały ale były to głównie rójki mniejsze i trudniejsze do pozyskania. Wszystkie złapane roje rozpoczęły czerwienie i ładnie poszły w rozwój. Postanowiłem porozmieszczać roje przynajmniej na 3 pasieczyskach tak aby nie kumulować wszystkich w jednym miejscu. Poszczególny rój w kolejności oznaczałem literą z alfabetu i rokiem pozyskania czyli A6,B6 itd.  

P1: roje A6, B6, C6, D6, E6

P2: roje F6, G6, K6

P3: roje H6, I6 , J6

Finalnie zostało u mnie 11 rójek o różnej sile. Dodam, że część rójek które złapałem powędrowało do nowych właścicieli. Pozyskane roje były przez mnie wykorzystywane czyli podbierałem im ramki z czerwiem do zasilenia lub tworzenia nowych rodzin. Ostatnia rójka K6 została wydobyta z przewodu wentylacyjnego domu jednorodzinnego. Pewnie i o niej będę musiał coś napisać bo namęczyłem się z jej wydobyciem jak nigdy. 

Podziały rodzin które przetrwały zimę

Car – jako pierwsza i ostatnia na moich pasiekach weszła w stan wysoce rojowy. Nie miałem więcej okazji do dzielenia pszczół w stanie rojowym. Rodzina została zastana z zasklepionymi matecznikami rojowymi i starą matką która biegała sobie już po dennicy… pewnie kwestia kilku godzin i poszedłby piękny rój z moją staruszką z 2014 roku. Oczywiście zabrałem mały odkład z czerwiącą matką a z macierzaka stworzyłem 4 dość prężne małe rodzinki z zasklepionymi matecznikami. Finalnie 3 młode matki podjęły czerwienia a czwarty odkład niestety ostał się bez matki ale został poratowany ramką z matecznikiem od rodziny L1 dzięki czemu udało się go uratować bo młoda matka podjęła czerwienia. Car → Car1, Car2, Car3 

L1 – jako druga nadawała się do fajnego podzielenia. Bardzo szybki i dynamiczny rozwój przez co końcem maja osiągnęła siłę 3 korpusów i postanowiłem podzielić tą rodzinę metodą z  nalotem na matkę czerwiącą. Chciałem ją podzielić jak najwcześniej ze względu na jej udział w projekcie fort knox gdyż z tej rodziny miał pochodzić odkład dla biorcy. Na czerwiącą matkę naleciała się pszczoła lotna a macierzak odstawiony w inne miejsce na pasiece odchował sporo mateczników. W 9/10 dniu po zasklepieniu mateczników dokonałem podziału na 3 odkłady które wywiozłem i jeden odkład który został na miejscu. Zabrana też została ramka z matecznikiem zasklepionym do odkładu Car o którym wspomniałem. Finalnie powstało 5 młodych rodzinek z czerwiącymi matkami. Jedna z nich najsilniejsza powędrowała do biorcy z projektu fort knox. L1 → L1/1, L1/2, L1/3, L1/4 

70 - Historia tej rodzinki została opisana powyżej. Powstała z małego ulika i urosła do dwóch pełnych korpusów pszczoły i sporych zapasów miodu. Jakoś nie miałem serca dzielić jej na wiele małych rodzinek dlatego zrobiłem odkład z matką czerwiąca a macierzak posłużył mi do odchowania podanych larw pochodzących od Macedonki. Oczywiście macierzak odchował również swoje matki a jedna z nich ładnie się unasienniła i została w macierzaku. 70 → 70/1

16 - Jest to siostra P8 którą ma również Bartek u siebie na pasiece. Bardzo fajna pszczoła o średniej sile, ale dynamicznym wiosennym rozwoju. Podzieliłem ją początkiem czerwca sposobem nalotu na matkę czerwiącą. Macierzak został podzielony na 4 odkłady. Finalnie unasienniły się 3 matki a rodzina bez matki została dołączona do odkładu z czerwiącą matką. 16 → 16/1, 16/2, 16/3

Mac zastąpiła 15 która również była siostrą P8. Również bardzo fajny chodź dość późny rozwój ze względu na późne połączenie z większą ilością pszczół z rodziny 15. Tą matkę chciałem rozmnożyć jak najwięcej ponieważ była to czysto rasowa Macedonka unasienniona w Macedonii na kontrolowanym trutowisku. Rodziny z tymi matkami brały udział w projekcie Coloss i ich przeżycie bez leczenia trwało najdłużej. Rodziny z matkami macedońskimi przeżyły 860 dni bez leczenia. U mnie z 4 sióstr ostała się tylko ta jedna matka dlatego chciałem dać szanse jej córką unasiennionym u mnie lokalnymi pszczołami. Często pewnie i trutniami z moich pozostałych rodzin. Zrobiłem odkład ze starą matką a macierzak podzieliłem zaraz po zasklepieniu mateczników na 7 małych rodzinek które zasiliłem czerwiem od najwcześniejszych rójek które już wydały pierwsze pokolenie pszczół. W tym pierwszym rzucie praktycznie unasienniły się tylko 2 matki a reszta 5 rodzinek niestety poniosła porażkę. Odchowałem dodatkowo serię matek po Macedonce aby podać tym pozostałym rodzinkom. Oczywiście odkłady znowu zasiliłem czerwiem od rójek oraz stworzyłem 3 uliki weselne aby mieć matki awaryjne w razie kolejnej porażki… tym razem w 4 odkładach matki zaczęły czerwić a jeden niestety utracił kolejny raz matkę. Do tego odkładu poddałem ramkę z młodym czerwiem od rodziny L2. Tym razem za 3 podejściem młoda matka rozpoczęła czerwienie. Mac → Mac1, Mac2, Mac3, Mac4, Mac5, Mac6

L2- mała rodzinka z zimy po spotkaniu z jakimś leśnym zwierzęciem ruszyła z kopyta zaraz po zasileniu jej ramką czerwiu. Tu również po dojściu do dwóch pełnych pszczół korpusów było mi szkoda dzielić tej rodzinki bo bardzo łanie się pozbierała i świetnie sobie radziła. W dodatku bierze udział w projekcie Fort Knox więc raczej oszczędzam jej stresów podziału. Dlatego zrobiłem z niej tylko jeden odkład i zasiliłem czerwiem ten felerny odkład który szykowany był na Macedonkę. 
L2 → L2/1, L2/3

3- Ta rodzinka od początku miała słaby ale stabilny rozwój. Była pozostawiona na 2 korpusach i w sumie jakoś nie miałem ochoty jej rozmnażać. Zazwyczaj podbierałem od niej czerw do zasilenie słabszych odkładów i zrobiłem tylko jeden nieduży odkład z młodą matką pochodzącą od tej rodzinki. 3 → 3/1

4 i 5 – rodzinki praktycznie rozwijały się identycznie, raczej mało intensywnie. Powolny rozwój bo siłę osiągnęły na połowę czerwca. Z racji późnego terminu i dość porywistego charakteru nie miałem ochoty przy nich grzebać i robić odkłady. Zrobiłem to co było najprostsze i najszybsze. Podszedłem do ula i zabrałem większą połowę ramek z czerwiem jak leci bez szukania starej matki. Następnie ta większa połowa została podzielna na dwa dość solidne odkłady które pozostawiłem same sobie bo nie miałem ochoty zaglądać do rozwścieczonych pszczół bez matki. O dziwko odchowały swoje ratunkowe matule które podjęły czerwienie. 4→ 4/1, 4/2 ; 5 → 5/1, 5/2

W sumie udało mi się zrobić 33 rodzinki. 9 rodzin to przezimowane rodziny które przetrwały miejmy nadzieję mój największy kryzys a 24 to młode rodzinki na tegorocznych matkach pochodzących od przetrwałych rodzin. Czyli teoretyczne 27 rodzinek w praktyce zamieniłem na 33 ale trzeba dodać, że posiłkowałem się czerwiem od rójek a to też pozwoliło mi na tworzenie silniejszych, prężniejszych odkładów.


Pozostałe rodzinki:

PJ1 – rodzinka utworzona z młodą matką unasienniona u mnie po oryginalnym materiale od Paula Jungelsa. W tej chwili mogę o niej napisać, że czerwi jak szalona i idzie w bardzo duży rozwój. Co będzie dalej i czy postanowi wyhamować tego nie wiem. W ulikach mam jeszcze 2 czerwiące matki PJ1 i PJ2 które chyba będę chciał tak zazimować…

B3 – rodzinka od Bartka w ramach uzupełniana strat w projekcie Fort Knox. Na tą chwilę jest dosyć malutka ale nabiera na siebie… jak będzie miała trochę szczęścia i wywinie się z kryzysu to powinna dać radę przezimować. Przewiduje jeszcze opcję zasilenia czerwiem od zdrowej rodziny. 

Sz- rodzina od Szymona w ramach uzupełnienia strat w projekcie Fort Knox. Jak na razie nie mam czasu i możliwości jej odebrać… czeka na lepsze czasy. 

3 ulik z matkami F2 po Macedonce – idą swoim małym rytmem, żyją jak chcą. 

Całość pogłowia

Namnożone rodziny plus rójki plus inne rodzinki dają całkiem sympatyczne stadko rozmieszczone na 4 pasieczyska. W sumie mam nadzieję, że do zimy pójdzie około 45 rodzin co przy dość pesymistycznym założeniu i powtórce z 2015 roku może dać na wiosnę (80% strat) 9 rodzinek. W każdym bądź razie mamy dopiero pierwszą dekadę sierpnia i przed nami jeszcze prawie 2 miesiące względnie dobrej pogody. Wszystko się może jeszcze wydarzyć.

P1(10): A6, B6, C6, D6, E6, Mac, Mac1, 70/1, L1/1, L1/2
P2(15): F6, G6, K6, Car, Car3, 70, 3, 3/1, Mac2, Mac3, Mac4, Mac5, Mac6, L2/2, PJ1
P3(11): H6, I6 , J6, Car1, Car2, 16/2, 16/3, 4/1, 4/2, 5/1, 5/2
P4(10): L1(F), L1/1, L1/2, L2(F), L2/1, 16, 16/1, 4, 5, B3(F) 

Wnioski:

- w maju wyjaśnia się kondycja rodzin albo rodziny będą szły w rozwój, albo będą stały i próbowały zwalczyć kryzys
- tworzyć młode rodziny wtedy, kiedy rodzina wyjściowa jest w dużej a najlepiej w maksymalnej sile czyli wchodzi w stan rojowy
- warto mieć odpowiedni zapas suszu ze sprawdzonego wosku
- warto mieć zapas pokarmu w plastrach, miód i pierzga
- warto tworzyć uliki aby mieć zapas czerwiących matek (warto umieć wychować matki pszczele)
- koniecznie przewozić młode rodziny z macierzystego pasieczyska na inne
- zabezpieczyć rodziny przed rabunkami, zmniejszyć wylotek
- tworzyć racjonalne rodzinki z min. 2 ramek czerwiu plus odpowiednim zapasem pokarmu
- przewóz rodzinek na podziały z matecznikami tuż po zasklepieniu lub tuż przed wygryzieniem
- planować pracę przy podziałach, nie dzielić wszystkiego w jednym czasie
- uczyć się na błędach z poprzednich sezonów 

Problemy

Najwięcej trudności w tym sezonie sprawiała mi hodowla matek pszczelich. O ile matki pszczele stwarzane przez pszczoły prędzej czy później jednak się unasienniały to wszelkie próby hodowlane w tym sezonie praktycznie zawsze kończyły się porażką. Pierwsze dwie serie praktycznie zaraz po odpaleniu przestawały dalej być wychowywane i zostawał 1-2 matecznik na 22. Trzecia seria na której mi zależało bo w młodych rodzinach matki zaczynały długo zwlekać z czerwieniem i obawiałem się słabego unasiennienia lub jego braku też niestety zakończyła się wychowem 4 matek pszczelich. Dopiero ostatnia czwarta seria udała się w połowie bo pszczoły odchowały 12 dość ładnych mateczników z których wygryzły się matki i 9 szt. podjęło czerwienie. Tak więc w każdym sezonie trzeba się spodziewać jakiegoś problemu czasami niezależnego od naszych działań. Szczęśliwie, że chociaż unasienniania matek pomimo słabego początku później bardzo ładnie się odbywały i ogólnie stanęły na około 80% skuteczności. 

Zdrowotność rodzin

Obawiałem się słabego rozwoju i powtórki problemu z wirusami. Jak do tej pory nie widziałem żadnych objawów wirusowych występujących w rodzinach pszczelich. Nie spotkałem się z osłabieniem rodzin, z ubytkiem pszczoły lotnej czy problemem wygryzających się słabych, niewykształconych pszczół. Wręcz przeciwnie mam wrażenie, że rodziny czyli pszczoły jakby dłużej żyły, odkłady którym się nie udawało z matkami często pozostawały bez czerwiącej matki blisko 30 dni. Nie zauważyłem masowych ubytków a rodzinki trzymały początkową wielkość. Co do samic Varroa to pojawiały się bardzo rzadko i to zazwyczaj w młodych rodzinkach bez czerwiu. Mam nadzieje, że przerwy bez czerwiowe zostały dobrze wykorzystane przez pszczoły do oczyszczenia się z roztocza. Nie udało mi się w każdej rodzinie wykonać przerwy w czerwieniu ale tam gdzie nie było przerw rodzinka została pozbawiona prawie całego czerwiu. Stan zdrowotny na sierpień oceniam na wysokim poziomie i porównując ten sezon do poprzedniego 2015  jest widoczna różnica w zdrowotności. Całkowity brak załamań rodzin. Całkowity brak oznak wirusów, działania nosemy, czy inwazji Varroa. Przede mną okres jesienny, czas dokarmiania rodzin na zimę bo chciałbym zazimować część rodzin w 100% na miodzie a drugą część przynajmniej w stosunku 1:1 (miód : syrop cukrowy). Wszystko jeszcze będzie ostatecznie zależeć od pogody i pożytków oraz pewnie od stanu zdrowotnego rodzin.