środa, 14 czerwca 2023

Pszczoły bez leczenia - 9 sezon


 Krótko o rodzinach, które przeżyły kolejną zimę bez leczenia i jeden z najgorszych sezonów pszczelarskich w mojej okolicy czyli 2022 ( co prawda 2023 idzie z nim łeb w łeb)

Pasieki:

P0:

Stan rodzin jesienią: 3

Stan rodzin wiosną: 2 

Rodziny: L2V/4; TRC2


P2:

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 3 

Rodziny: MacV/3; 16V1/1; X1


P3:

Stan rodzin jesienią: 7

Stan rodzin wiosną: 6 

Rodziny: L2V/1; L2V/3; TRCL; CarVL1; 16V1/1/1; CarV/2


P4:

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 3 

Rodziny: L2V/2; 3V1/1; L2V1/1


Całość rodzin jesienią: 22

Całość rodzin wiosną: 14 

Przeżywalność: 64%





wtorek, 17 stycznia 2023

Czy roje pszczele mogą stanowić wartość w pszczelarstwie bez leczenia? Analiza moich doświadczeń na przestrzeni 7 lat z rojami pszczelimi.

Postanowiłem przyjrzeć się bardziej dokładnie rojom pszczelim które przewinęły się przez moje pasieki. Oczywiście wszystkie roje, które przybyły do pasieki po 2015 roku pozostawały bez jakiegokolwiek leczenia tak jak reszta rodzin pszczelich na pasiekach. Postarałem się zebrać i uporządkować informację na temat pszczół rojowych z którymi miałem do czynienia. W zasadzie większość informacji zawartych w tym tekście będzie znajdować się we wcześniejszych wpisach na moim blogu, jednak pod wpływem ciągle powracającego tematu znaczenia rojów pszczelich w pszczelarstwie TF warto przedstawić mój punkt widzenia wynikający z własnych doświadczeń jako jeden z głosów w dyskusji. Zaznaczam też, że nie prowadziłem bardzo dokładnych zapisów chodź ze 100% dokładnością jestem w stanie odtworzyć linię każdego roju który przybył do mojej pasiek i kiedy zakończył się jego żywot. Pojedyncze roje które zapadły mi w pamięci będę w stanie opisać lub przyporządkować do danej pasieki, miejsca a nawet konkretnego ula.

Na początku warto wspomnieć, że naturalny rój pszczeli który jest dojrzały biologicznie i opuści ul ze starą czerwiącą matką to jedna z najlepszych i najbardziej doskonałych form jeżeli chodzi strukturę rodziny (proporcję pszczół starych i młodych robotnic oraz trutni). Dlatego od samego początku lubię pracę z rojami, lubię osadzać je w ulu i lubię obserwować jak się później rozwijają. Przez te kilka sezonów miałem na swoich pasiekach kilkanaście różnych rójek o czym szczegółowo będę pisał później, jednak żadna z osadzonych lub samozasiedlonych rójek nie zapisała się jako samodzielna linia swojej genetyki, która by była zdolna przeżyć bez leczenia przynajmniej ze 3 sezony.

Sezonem najbardziej rojliwym, w którym pozyskałem dużą ilość rojów pszczelich a telefony dzwoniły praktycznie co drugi dzień był sezon 2016. Na marginesie w całej mojej przygodzie z pszczołami jeden jedyny raz wyroiła mi się rodzina pszczela i rójka uciekła bez mojej wiedzy. Oczywiście tak mała ilość rojących się rodzin nie należy do moich zasług czy częstych przeglądów i stosowania różnych sztuczek pszczelarskich aby ograniczyć rojliwość. Według mnie jest to spowodowane dość dużą kubaturą w moich ulach w stosunku do siły i rozwoju rodzin w danym czasie oraz tym, że zazwyczaj w szczycie sezonu i największej sile biologicznej rodziny pszczelej dokonuje planowych podziałów. Nie ważne... wróćmy do 2016 roku. Był to pierwszy sezon pszczelarstwa bez leczenia. Po zimie z 61 rodzin zostało 10. Jak zawsze w takich przypadkach gdy masz mało i licho przychodzi dobry jak nie bardzo dobry pożytkowo sezon. Pamiętam, że był to jeden z lepszych pożytkowo sezonów z jakimi miałem do czynienia. Można napisać, że teraz pragnie się takich sezonów. Wiadomo, pokarmu było w brud to i pszczoły dochodziły z rozwojem wcześniej i zaczynały się gwałtownie roić. Tak wtedy opisywałem ten stan na blogu:

"Jeszcze nigdy nie doświadczyłem tak dużej ilości zgłoszeń telefonicznych do rojów pszczelich. Praktycznie 80% zgłoszeń to pszczoły które naleciały na przewody wentylacyjne lub znajdują się gdzieś w okolicach dachu budynków jednorodzinnych. Pozostałe zgłoszenia to zazwyczaj klasycznie uwiązane roje pszczele tworzące charakterystyczne grono. Rójki przeważanie wybierają iglaki z tego co widzę, i są to świerki, ozdobne tuje itp. drzewka ogródkowe. Wysokości uwieszania się roi też bywają różne, od całkiem rozsypanych na trawie do wysoko umieszczonych pod dachem bloku. Nie ma konkretnej prawidłowości jeśli chodzi wybór miejsca do uwiązania roju.

Co ciekawe złapane roje fenotypowo odpowiadają pszczołom ciemnym czyli nie posiadają praktycznie żadnych zażółceń czy innych odcieni kolorystycznych. Wszystkie złapane rójki były w typie Amm i Amc dlatego postanowiłem czterem z nich zrobić badanie przynależności rasowej po użyłkowaniu prawego przedniego skrzydełka. Potwierdziły się moje przypuszczenia i 3 na 4 roje przyporządkowane zostały do rasy apis mellifera mellifera. Czwarty rój tworzyły pszczoły mieszańce melifery z carnicami. Można zadać pytanie dlaczego w terenie miejskim o dość dużym rozmieszczeniu pasiek, większość złapanych roi to pszczoły o krajowym pochodzeniu? Spodziewałem się typowych mieszańców zbliżonych bardziej do buckfasta czy typowych krainek."


Wcześniejsze sezony pomijam do szczegółowych opisów na temat występujących rójek i ich losów ponieważ są to lata w których wykonywałem zabiegi lecznicze, czyli lata od 2011-2015. Można szacunkowo przyjąć, że średnio na sezon pozyskiwałem 2-3 rójki. Zatem ilość rójek pszczelich na moich pasiekach na przestrzeni tych sezonów waha się od 10 do 15.

 Sezon 2016


Tak jak wcześniej pisałem był to rekordowy sezon. Złapałem i nabyłem około 15 rójek.

Część rójek wydałem znajomym, pojedyncze sztuki.

Jesień.

11 rójek poszło do zimowli:


A6; B6; C6; D6; E6; F6; G6; H6; I6; J6; K6 (11)

K6- rójka wyjęta z komina

B6 -rójka która naleciała się na ulik weselny (4 korpusy miniplus) na pasiece P2


Rójki były rozmieszczone na różnych pasiekach tak aby nie kumulować ich w jednym miejscu:


P1: roje A6, B6, C6, D6, E6

P2: roje F6, G6, K6

P3: roje H6, I6 , J6




Sezon 2017

Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.


A6; C6; G6; H6; I6; J6 (6)

Krótki opis poszczególnych rójek z wcześniejszych wpisów na blogu


A6- pierwsza rójka w mojej pasiece. Jest to rójka która sama się naleciała na z piętrowane uliki weselne. Na jesieni miałem z nią mały incydent. Dwa razy dostała dawkę około 3 l syropu w stosunku 1:1 ale dopiero za drugim razem odkryłem, że podkarmiaczka była pęknięta i z jednej komory syrop wylewał się do ula i przez siatkę pod ul na trawę. Mimo to nie była rabowana i przeżyła. Rodzinka również malutka, obsiada 3-4 ramki. Loty stabilne.

C6- kolejna rójka która przeżyła. Nie znam dokładnie jej pochodzenia i skąd była przywieziona. Na pewno złapana gdzieś w mieście. Rodzinka również malutka, obsiada 3-4 ramki. Loty stabilne.

G6– rójka którą wyciągnąłem z komina w sąsiedztwie mojej pasieki a więc lokalne pszczoły… Przeżyła chodź jesienią dawałem jej 50% szans ponieważ słabo pobierała pokarm i była dość mała. Obecnie obsiada 2-3 ramki.

H6– rójka przedwojenna, bardzo dobra kondycja, nie widać oznak osłabienia, ładnie gospodaruje zapasami. W tej chwili na 6-7 ramkach

I6- również rójka przedwojenna, kondycja podobna jak u poprzedniczki, rozwój bez zastrzeżeń. W tej chwili na 6-7 ramkach. Widać, że idzie w siłę nie tracąc starej pszczoły.

J6- rójka złapana w mieście. Nie znam dokładnego pochodzenia ale również ładnie się prezentuje jak wszystkie rodziny na tej pasiece.


Jesień.

5 rójek oraz 9 rodzin na genetyce z rójek idzie do zimowli:

J6; I6; A7; B7; C7;


W istocie z przezimowanych rójek których na wiosnę było 6 zostało do jesieni 2... Z racji tego, że podsumowania po zimowli robiłem zazwyczaj wcześnie początkiem kwietnia zakładam o ile mnie pamięć nie myli że do maja spadły lub zostały połączone jeszcze ze dwie rójki. Losów reszty nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Prawdopodobnie osłabły w trakcie sezonu i zostały zlikwidowane lub wypszczeliły się samoistnie.


Jesienią po sezonie o rójkach które przetrwały mam krótki wpis:

I6 i J6- obce rójki z roku 2016… Na tą chwilę mogę napisać, że sprawowały się całkiem dobrze. Chciałem je podzielić bo wiedziałem, że wyglądają na dość ulokalnione pszczoły. Udało mi się zrobić trochę młodych matek na tych pszczołach.

Przynależność rasowa rójek A. melliefra. mellifera

W istocie rójki te były namnożone. Z informacji zapisanych na blogu wyglądało to tak

J6→ J6/1; J6/2; J6/3; J6/4

I6→ I6/1; I6/2

Jedna z nowych rójek z tego roku również została namnożona.

A7A7/1; A7/2; A7/3


Komentarz z bloga do tej rójki wyjaśnia dlaczego jej genetyka została powielona. Nie doszło tu do podziału rodziny a jedynie do ofiarowania ramki z larwami:

A7 to tegoroczna rójka. Zrobiłem na tej genetyce 3 młode rodziny tylko dlatego, że stała na nowym pasieczysku i tworzone odkłady którym za pierwszym razem nie udawało się unasienić matki dostawały ramkę z larwami od tej właśnie rodziny… bo była jedyna na miejscu z czerwiącą matką.

Podsumowując do zimy poszło:

J6; I6 - rójki 2 sezon

A7 - rójki 1 sezon

B7 - rójka która naleciała się na ul ( 4 moje korpusy) na pasiece P1

C7 - rójka która naleciała się na ul (2 moje korpusy) na pasiece P2

J6/1; J6/2; J6/3; J6/4; I6/1; I6/2; A7/1; A7/2; A7/3 - rodziny po genetyce z roi

łącznie: 14 rodzin


Rozmieszczenie rójek i rodzin po genetyce z rójek na pasieczyskach:

P2: I6/2; C7

P3: I6/1; B7; J6/2;

P4: J6; I6; J6/1; A7/3

P5: A7; A7/1; A7/2; J6/3; J6/4



Sezon 2018


Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.


B7, J6/3 (2)


B7 - przypisana Amm x Carnica


Krótki opis poszczególnych rójek z wcześniejszych wpisów na blogu:


B7- rójka z zeszłego roku. Tak jak przewidywałem, ostała się tylko ona. Jest to rójka która naleciała się na wierzę korpusów z suszem. Przez sezon praktycznie bez obsługowa, wysoce obronna. Siła wiosną bardzo duża. Postaram się namnożyć ten materiał bo na moich pasiekach rójki rzadko przeżywają...


J6/3 -rodzinka po rójce z 2016 roku



Jesień.

2 rójki oraz 8 rodzin na genetyce z rójek idzie do zimowli:


B7, A8

Rójka J6/3 nie dotrwała do czerwca. Pamiętam, że miała duże problemy z rozwojem i dojściem do siły. Ostatecznie końcem maja zastałem ul w którym była na pasiece w lesie całkowicie opanowany przez wielkie mrówki rudnice. Znakiem tego albo samoistnie padała i mrówki czyściły ul albo pomogły jej mrówki.


Krótki wpis z bloga o rójce B7:

Dodatkowo w tym roku namnożyłem rójkę z 2017 – B7, która bardzo ładnie się rozwijała.

Podsumowując do zimy poszło:

B7 - drugi sezon

A8 -pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul ( Skrzynka odkładowa na ramki WZ) na pasiece P1

B7/s1; B7/s2; B7/3; B7/2; B7/1; B7/4; B7/5; A8/1 - rodziny po genetyce z roi

łącznie: 10


Rozmieszczenie rójek i rodzin po genetyce z rójek na pasieczyskach:

P1: B7/s1; B7/s2

P2: B7/4; B7/5; A8; A8/1

P3: B7/3;

P4: B7/1; B7; B7/2


Sezon 2019


Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.


A8/1; B7/3; B7/1 (3)

A8/1 - przypisana Amm x Carnica

B7/3 - przypisana Amm x Carnica

B7/1 - przypisana Amm x Carnica


Komentarz z bloga na temat przeżywalności rójek:

Chciałem zauważyć, że zimy nie przetrwały także rójki o oznaczeniach B7 i A8 z roku 2017 i 2018. Przetrwały natomiast ich geny w rodzinkach A8/1 i B7/1, B7/3. Tendencja którą obserwuję na pasiekach potwierdza się, że obce pszczoły które przyjdą w postaci roju mają ciężką przeprawę i przeżywają jedynie wybrane z cechami predysponowanymi do gospodarki bez leczenia. Będę dalej obserwował te trzy rodziny i jestem ciekaw czy w kolejnych sezonach utrzymają swoje linię...


Jesień.

0 rójek oraz 6 rodzin na genetyce z rójek idzie do zimowli:

Podsumowując do zimy poszło:

B7/1 - drugi sezon

A8/1 - drugi sezon

B7/3 - drugi sezon

B7.3/1; B7.3/3; B7.3/2- rodziny po genetyce z roi pierwszy sezon

łącznie: 6


Sezon 2020

Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.

Brak rodzin. Wszystkie padły w czasie zimowli


Jesień.

4 rójki idzie do zimowli


Podsumowując do zimy poszło:

A - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul ( 3 moje korpusy) na pasiece P1

B - pierwszy sezon

C - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul ( 3 moje korpusy) na pasiece P4

D - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul (2 moje korpusy) na pasiece P5

łącznie: 4


Rozmieszczenie rójek i rodzin po genetyce z rójek na pasieczyskach:

P0: A, B

P2: C

P3: D; 


Sezon 2021

Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.


A; C

C- przypisana Amm


Jesień.

2 rójki oraz 1 rodzina na genetyce z rójek idzie do zimowli:

C; A0


Podsumowując do zimy poszło:

C - drugi sezon

A0 - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na skrzynkę 6r dadanta na pasiece P1

C/1- rodziny po genetyce z roi pierwszy sezon

łącznie: 3


Rozmieszczenie rójek i rodzin po genetyce z rójek na pasieczyskach:

P1: A0

P2: C

P3: C/1



Sezon 2022

Wiosna.

Rójki które przeżyły zimę.


Brak rodzin. Wszystkie padły w czasie zimowli.



Jesień.

3 rójki idzie do zimowli


Podsumowując do zimy poszło:

R1 - pierwszy sezon

R2 - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul (3 moje korpusy) na pasiece P1

R3 - pierwszy sezon - rójka która naleciała się na ul (2 moje korpusy) na pasiece P4

łącznie: 3


Rozmieszczenie rójek i rodzin po genetyce z rójek na pasieczyskach:

P2: R3

P4: R1; R2


Liczby i statystyki z lat 2016-2022


R - rójki

GR - rodzina po genetyce z rójki

SR- rójki które same wprowadziły się do ula

2016

Stan do zimy: R-10; SR-1 (11)

2017

Stan po zimie: R-6

Przeżywalność całkowita: 55%

Stan do zimy: R-3; SR- 2; GR-9 (14)

2018

Stan po zimie: R-1; SR-1 (2)

Przeżywalność całkowita: 14%

Stan do zimy: SR- 2; GR-8 (10)

2019

Stan po zimie: GR- 3

Przeżywalność całkowita: 30%

Stan do zimy: GR-6 (6)

2020

Stan po zimie: 0

Przeżywalność całkowita: 0%

Stan do zimy: R-1; SR- 3 (4)

2021

Stan po zimie: SR- 2

Przeżywalność całkowita: 50%

Stan do zimy: SR- 2; GR-1 (3)

2022

Stan po zimie: 0

Przeżywalność całkowita: 0%

Stan do zimy: R-1; SR- 2; (3)


Suma ilości rójek i rodzin utworzonych na rójkach ze wszystkich lat:

Stan do zimy: 51     R:15   SR:12    GR:24

Stan po zimie: 13    R:7     SR:3      GR:3

Procent:         25%  46%    25%      12,5%


Żadna z rójek oraz rodzina pszczela o genetyce pochodzącej od rójki nie przetrwała dwóch pełnych zimowli.  


Liczba rójek które same wprowadziły się do ula na przestrzeni lat 2016-2022:


SR- 10

Na jakiej pasiece najczęściej nalatywały się rójki

P1: 5 - bardzo duże napszczelenie w okolicy w promieniu 2 km około 500 rodzin sezonowo

P2: 2 - również duże napszczelenie w okolicy w promieniu 2 km około 300 rodzin sezonowo

P4: 2 - pasieka leśna bardzo małe napszczelenie w promieniu 2 km około 50 rodzin

P5: 1 - pasieka leśna skrajnie małe napszczelenie w promienu 2 km tylko moje rodziny pszczele


Wybór przez rójki miejsca na gniazdowanie:

-ul z 2 korpusami (80l) - 3 rójki

-ul z 3 korpusami (120 l)- 3 rójki

-ul z 4 korpusami (160 l)- 1 rójka

-4 korpusy miniplus (40l)- 1 rójka

-odkładówka D 6 ramkowa (40l)- 1 rójka

-odkładówka WZ 8 ramek (40l) -1 rójka


Wszystkie dostępne miejsca czyli ule i odkładówki posiadały ramki z suszem i resztkami pokarmu. Również wszystkie te miejsca miały w środku martwe pszczoły na dennicy w różnych ilościach. Co więcej na pasiece P1 cztery roje przyszły w to samo miejsce. Zmieniał się tylko rodzaj ula. Raz była to wieża z suszem 4 korpusowa, raz ul odkładowy lub inna ilość korpusów.


Wnioski

Powtórzę zadane pytanie tytułowe. Czy roje pszczele mogą stanowić wartość w pszczelarstwie bez leczenia?

Przeanalizowałem dotychczasowe doświadczenia z rojami pszczelimi oraz z rodzinami powstałymi na genetyce z rojów. Przez lata 2016-2022 na moich pasiekach było około 27 roi pszczelich o różnej sile i pewnie o różnej wartości genetycznej. 90% z nich były prawdopodobnie pierwakami ponieważ z tego co pamiętam nigdy nie miałem problemów z rozpoczęciem czerwienia przez matki pszczele w takich rodzinach. Dodatkowo utworzyłem na genetyce z rojów około 24 rodziny. Niestety nie zaobserwowałem w tych rodzinach jak i rojach umiejętności radzenia sobie z varroa. Można założyć że część roi pszczelich mogła być osłabiona i nie w pełni rozwijała się jak powinna z racji manipulacji przy nich czyli zabieraniu od nich ramek z czerwiem do nowo tworzonych rodzin. Jednak nie wszystkie roje w pierwszym roku po osadzeniu były użytkowane do tworzenia odkładów. W 2016 żadna z rójek nie była namnażana. W 2017 z trzech rójek nowo przybyłych tylko jedna była obciążona jako dawca 3 ramek z larwami czy jajkami do nowo powstałych rodzin. W 2018 z jednej rójki która przybyła został zrobiony jeden odkład na tej genetyce. W 2019 nie przybyła żadna nowa rójka. W 2020 przybyły cztery nowe rójki. Żadna nie została użyta do powielenia genetyki. W 2021 przybyła jedna rójka. Nie została namnożona. W 2022 przybyły trzy rójki, które po zagospodarowaniu i podkarmieniu urządzały się same do zimy po czym jesienią zostały zakarmione odpowiednim zapasem zimowym. Oczywiście jestem przekonany, że jak zachodziła potrzeba rodziny z rójek mogły mieć podbierane ramki z czerwiem ale na zasadzie zdrowego rozsądku i dostosowania sytuacji rodziny do pory roku i panujących warunków. Czy mogło to mieć decydujący wpływ na przeżywalność tych rodzin? Raczej nie. Otóż nawet zabierając im ramkę czerwiu zasklepionego pozbywałem ich części pszczół które mogły pracować na rozwój i liczebność rodziny ale również zmniejszałem im presję Varoa. Dlatego twierdzę, że nie miało to decydującego wpływu na dalszy rozwój czy umiejętności radzenia sobie z zagrożeniami jak i docelowo prawidłową zimowlą. Moje doświadczenia wskazują, że wartość rójek pod względem radzenia sobie z zagrożeniami bez leczenia, które przybyły do moich pasiek jest raczej niska. Wpływać na to może wartość ogólna pszczół komercyjnych oraz pasiek które utrzymują rodziny pszczele w standardowy sposób w najbliższej okolicy. Bardzo duże napszczelenie w obrębie dwóch moich pasiek P1 i P2 nie daje powodów do myślenia, że przybyłe czy złapane rójki z tych okolic będą stanowić wartościowy materiał w pszczelarstwie bez leczenia. Szanse na to, że rójka która wyjdzie z pasieki komercyjnej leczonej latami i zmienianej co sezon czy dwa genetyki hodowlanej będzie posiadać unikatowe cechy genetyczne jest równa lub bliska zeru. Oczywiście te dwie pasieki stacjonują na skraju dużych kompleksów leśnych więc jest też jakieś prawdopodobieństwo, że część rójek może pochodzić z lasu czyli przedstawiać jakiś dziki potencjał. Niestety mimo jakiegoś prawdopodobieństwo nie zauważyłem wyjątkowości takich rodzin. Większość moich nowo tworzonych rodzin unasienniam w pasiekach leśnych gdzie sytuacja wygląda inaczej. Pasieki leśne P4 i P5 to tylko trzy rójki. Rójki które samoistnie zasiedliły ule. Tu sytuacja może wyglądać inaczej ale też nie należy oczekiwać, że przybyłe rójki pochodzą z dzikich leśnych populacji czy nawet pasiek zaniedbanych lub które nie ingerują w swoje pogłowie od strony genetycznej bo o leczeniu już nawet nie piszę. Co prawda szanse tutaj i prawdopodobieństwo na takie wartościowe rójki wzrastają zdecydowanie zwłaszcza że do najbliższych pasiek które graniczą ze ścianą lasu lub są w pobliżu będzie około 3 km w linii prostej. Podsumowując każda nowo przybyła rodzina może wnieść jakąś wartość, a zwłaszcza jeśli przeżyje chodź jeden sezon. Można podejść ostrożnie do tematu i spróbować po pierwszym sezonie wykonać jedn/dwa odkłady z takiej nowej genetyki i dalej obserwować ich rozwój i efekty po zimowli. Doświadczenia tych kilku sezonów wskazują, że czasami mimo możliwie dobrej i obiecującej genetyki rodziny pszczele przegrywają z prozaicznymi powodami takimi jak susza oraz braki pożytkowe w kluczowych miesiącach w lipcu i sierpniu. O ile pokarm węglowodanowy da się uzupełnić cukrem chodź nie jest tak wartościowy jak nektar czy spadź to niestety wartościowego pokarmu pyłkowego nie uzupełni się substytutami w takich ilościach aby rodzina mogła prawidłowo i nieprzerwanie się rozwijać, zachowując stale wysoką odporność. Biorę też pod uwagę błędy własne które, zapewne się zdarzają ale dotyczą wszystkich rodzin na pasiekach a jak wiadomo niektóre rodziny jednak przeżywają lepiej a nie które linie mają już sporą historię w pasiece. Moje wnioski są zatem takie. Wykorzystuj wszystkie rójki, które wpadną w Twoje ręce... na pewno duża część z nich umrze ale może być też tak, że w sprzyjających warunkach pożytkowych i pogodowych trafi się ta jedyna, która pozwoli Ci zrobić krok do przodu z pszczołami bez leczenia. Jednak wiedz, że prawdopodobieństwo spotkania takiej rójki jest bardzo małe...  




środa, 14 grudnia 2022

Podsumowanie sezonu 2022




Podsumowanie sezonu 2022 w 8 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne tutaj: wiosna 2022

Wiosną 2022 w kwietniu moja pasieka liczyła 17 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 38. Dało to przeżywalność na poziomie 45%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 16 rodzin. Jedną rodzinę zlikwidowałem matka nie potrafiła prawidłowa zaczerwić 2-3 ramek... czerw był przestrzelony, mało zwarty, w małej ilości. 


Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: 

TRC, MacV/3, MacV3/1, 16V/1/1, X1,

L2V/1, L2V/3, CarV, TRC1, TRC2, 

L2V/4, L2V/2, 3V1/1, L2V1/1


Przynależność rasowa poszczególnych rodzin: 

przypisana Amm: CarV, 3V1/1, L2V/3, 16V/1/1, TRC, TRC1, L2V1/1

- przypisana Amm x Buckfast:  L2V/1,  L2V/4, L2V/2, MacV/3, TRC2

przypisana  Buckfast: X1

przypisana Amm x Carnica: MacV3/1


Moja ocena przynależności jak widać kumuluje się głównie w obrępie pszczół w typie A.mellifera mellifera. Praktycznie 13 na 14 badanych rodzin posiada znaczny udział genów A.m.m. Rodzina X1 czysty buckfast (obca genetyka). 


Podział na pasieczyska


P0(3): TRC2, L2V/4, TRC

P1brak rodzin

P2(6): MacV3/1, R3, MacV/3, CarV/3, 16V1/1, X1

P3(7):  L2V/1, L2V/3, TRCL, CarVL1, 16V1/1/1, CarV/2, TRC1

P4(6):  L2V/2, 3V1/1, L2V1/1, R1, R2, CarV

P5: brak rodzin

P6: brak rodzin

P7: brak rodzin


Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 22 rodziny pszczele. 


Namnożenie rodzin:

TRC → TRCL

CarV → CarVL1, CarV/2, CarV/3

16V1/1 → 16V1/1/1

Rójki: R1, R2, R3


W tym sezonie namnożenie rodzin było minimalne. Tylko 3 rodziny zostały  podzielone i powstały z nich młode kopie rodzin matecznych. Wszystkie te młode rodziny unasienniły się w pasiece leśnej. Sezon był wybitnie niekorzystny w mojej lokalizacji, dlatego nie próbowałem namnażać większej ilości rodzin ponieważ braki pokarmowe występowały od zimnej wiosny do końca lata. Przyszły za to dwie rójki do pustych uli i jedna którą złapałem w mieście. Rójki wyglądały na zdrowe i były raczej rojem głównym z matkami czerwiącymi, ponieważ bardzo szybko rozpoczynały czerwienie. Ogólnie moje doświadczenia wskazują, że wartość rójek z mojej okolicy jest zerowa. Dlatego często zagospodarowywałem takie rójki tworząc młode rodziny ale zawsze jakiejś części pszczół z przybyłą matką pozwalałem zimować na odpowiednim zapasie pokarmu. W tym sezonie z racji paskudnego pożytkowo sezonu rójki pozostały nietknięte. Dostały dwa korpusy ramek z suszem oraz pustych i zagospodarowały się do zimowli jak chciały. Kiedy ostatni raz do nich zaglądałem wyglądały całkiem nieźle. 


 Sezon kiepski, zimna wiosna, braki pożytkowe i słabe rodziny nie pozwoliły bardziej rozwinąć pasieki czy przeprowadzić jakieś małe projekty. Jedyna rzecz jaka mi się udała to sprawdzenie kilku wybranych rodzin pod kątem VSH według protokołu Harbo oraz sprawdzenie recappingu. Jak zawsze o tej porze na pasiekach jest cisza i spokój, nie ma co robić. Zostają jakieś drobne prace stolarskie i oczekiwanie do wiosny. Oby była ciepła i przyjazna pszczołą... chodź już od 4 lat niestety jest na odwrót. 


środa, 18 maja 2022

Wiosna 2022 - pszczoły bez leczenia (8 sezon)

 



Tradycyjnie podsumowanie zimowli i tego co pozostało po bardzo zimnym kwietniu. Zimny kwiecień wykosił niemałą grupę słabych rodzinek które możliwe, że przy sprzyjającej pogodzie rozwinęłyby się w późniejszych miesiącach. Już czwarty sezon z rzędu z zimną wiosną... Tak bywa i można mieć nadzieję, że za rok wiosna będzie jednak ciepła... Maj przyniósł normalną dość stabilną pogodę i dzięki temu reszta rodzin ruszyła ze znacznym opóźnieniem. 


Pasieka P0

Stan rodzin jesienią: 4

Stan rodzin wiosną: 2

Rodziny: TRC; TRJ

Procent przeżywalności: 50% 


Pasieka P1

Stan rodzin jesienią: 9

Stan rodzin wiosną: 2

Rodziny: CarV/1; MacV3/1

Procent przeżywalności: 22% 


Pasieka P2

Stan rodzin jesienią: 8

Stan rodzin wiosną: 4

Rodziny: 3VMacV/3; 16V/1/1; X1

Procent przeżywalności: 50% 


Pasieka P3

Stan rodzin jesienią: 11

Stan rodzin wiosną: 6

Rodziny: L2V/1; L2V/3; CarV; TRC1; TRC2; L2V/4

Procent przeżywalności: 54% 


Pasieka P4

Stan rodzin jesienią: 6

Stan rodzin wiosną: 3

Rodziny: L2V/2; 3V1/1; L2V1/1

Procent przeżywalności: 50% 


Całość rodzin jesienią: 38

Całość rodzin wiosną: 17

Przeżywalność ogólna: 45% 


Co przeżyło z danych linii:

linia L2V : zimowało 8, przeżyło 5 - 63%

linia 16V : zimowało 3, przeżyło 1 - 33%

linia MacV: zimowało 4, przeżyło 2 - 50%

linia CarV: zimowało 3, przeżyło 2 - 67%

linia 3V: zimowało 4, przeżyło 2 - 50% 

Suma przeżywalności z tych wszystkich linii wynosi 56%

Jak widać trzon linii które selekcjonowane są od lat ma ogólnie lepszą przeżywalność niż cała pasieka. 

Reszta rodzin które nie zostały wymienione w liniach to rodziny przybyłe. 

Rodziny X czyli genetyka hodowlana buckfast z Belgii, selekcjonowana pod kątem radzenia sobie z warrozą, z cechami VSH niestety nie dała rady z miejscowymi warunkami i całym dobrodziejstwem. Ostała się jedna rodzina na oryginalnym materiale.

Co ciekawe w 100% przeżyły rodziny TR czyli genetyka od Terije Reinertsena. Co prawda były to dwie siostry unasiennione u niego i dwie siostry unasiennione u mnie w lecie. W sumie 4 rodziny. Można założyć, że te pszczoły mają swój potencjał. Będę w tym sezonie sprawdzał ich dalszą przydatność. 

Czas na krótkie wnioski.

Niestety przeżywalność pasieki na poziomie 45% jest dla mnie niezadowalająca. Wymusza zmianę planów dalszego postępowania. Stan rodzin które przetrwały też nie jest idealny. Większość rodzin to małe rodzinki które dopiero zaczynają rozwój. Jest grupka przodujących rodzin ale to ciągle nie taki efekt jaki chciałem uzyskać w tym sezonie po tej zimowli. 

Zatem zmieniam plany na ten sezon. Wracam do testowania rodzin. Prawdopodobnie będę wykonywał dwa testy. Test VSH i recapping. Ogólnie wykonując test VSH jestem w stanie przy okazji sprawdzić również recapping a przynajmniej jego uproszczoną wersję, która daje już jakiś obraz na temat danej rodziny. Chciałbym pierwsze testy wykonać do 20 czerwca tak aby jeszcze móc podjąć finalne decyzję odnośnie dalszego namnażania rodzin a bardziej w którą genetykę pójść. Będę też chciał wykonać drugą serię testów na przełomie sierpień/wrzesień aby już wstępnie ocenić rodziny całościowo z myślą o kolejnym sezonie. 

Jaki to będzie miało finalny wpływ na dobór genetyki. Z 17 rodzin które mam do dyspozycji będę chciał wybrać przynajmniej 5 wiodących i 5 o najgorszym wyniku. Środek który pozostał zostanie podzielony tylko na pół plus jako dawcy do planowanych odkładów. Znaczy się te 7 rodzin dostanie szanse wychować swoją nową matkę w macierzaku a stara matka pójdzie w odkład i rozwój do zimy. Z wiodącej genetyki będę chciał wyprowadzić młode matki do nowo tworzonych rodzin oraz do wymiany matek w tej najgorszej 5 rodzin. Wzorem Osterlunda stare matki z najgorszej piątki rodzin będę przewoził na wspólną pasiekę szpitalną w małych odkładach, zapewniając im odpowiedni pokarm itd., dam im po prostu szansę na przeżycie bo nie jestem zwolennikiem uśmiercania takich matek w palcach... 

Taki mam zarys na dalsze prowadzenie pszczół. Czy plan zostanie w 100% wykonany to się zobaczy. Kwestia czasu, dobrej pogody i fajnych pożytków. Zapomniałem napisać, oczywiście wszystko jak do tej pory bez leczenia... 



poniedziałek, 3 stycznia 2022

Czarne pszczoły z wyspy Groix plus propolisowy dodatek

 

Zespół Steeva Shepparda (USA), który przybył, aby odzyskać i chronić genetykę, a także zwiększyć różnorodność pszczół w USA, na zdjęciu prof Lionel Garnery (Francja) / Susan Cobey (USA) / Brandon Hopkins (USA) / Christian Bargain (Francja - prezydentstowarzysznia Asan-GX ) / Steeve Sheppard (USA).
Profesor Lionel Garnery jest naukowcem z Francji, który wspiera stowarzyszenie Asan-GX od bardzo dawna i to także dzięki niemu wciąż na wyspie znajdują się czyste czarne pszczoły.



Artykuł został opublikowany na stronie https://bractwopszczele.pl

Dziś już mało kto ma podstawy do tego, aby zaprzeczać zdolności pszczół miodnych do przetrwania bez leczenia w dzikich populacjach – takie znajdowane są praktyczne na całym świecie. Pojawiają się również pasieki które udowadniają, że pszczoły w ulach potrafią przeżyć bez chemii zwalczającej warrozę, a ich wyniki produkcyjne nierzadko nie odstają od pasiek komercyjnych. Dowodów na takie pszczelarstwo przybywa z każdym rokiem. Powstały liczne prace podsumowujące odkryte populacje, projekty selekcyjne i badania naukowe nad pszczołami, które wypracowały sposoby na życie w ulu razem z dręczem pszczelim. Jedno jest pewne: duża część rodzin pszczelich z tych zbadanych populacji potrafi ograniczać namnażanie dręcza pszczelego na różne sposoby, do takiego poziomu, który pozwala na wypracowanie równowagi i zachowanie zdrowia.


Jakiś czas temu na swoim blogu (www.llapka.blogspot.com) opisałem znaną i przebadaną populację pszczół miodnych z Norwegii, która dobrze sobie radzi z dręczem w komercyjnej pasiece... Chwilę później trafiłem na kolejne, podobne informacje – tym razem dowiedziałem się o tym, że na francuskiej wyspie przy minimalnej ingerencji ze strony pszczelarzy funkcjonuje bez stosowania leczenia populacja czystej genetycznie pszczoły zachodnioeuropejskiej (Apis mellifera mellifera – AMM). Występuje tam także dzika populacja pszczół licząca około 50 rodzin.


Czy słyszeliście o wyspie Groix? Nie? W takim razie zapraszam do przeczytania tej historii o ciekawym przypadku współistnienia ludzi i pszczół, a także o dużym zaangażowaniu całej społeczności, która ze zrozumieniem podchodzi do problemu ochrony lokalnych populacji Apis mellifera.


Groix to wyspa ulokowana u wybrzeży Francji w regionie historycznie nazywanym Bretanią. Na wyspie funkcjonuje całkiem spora populacja pszczoły miodnej – rodziny żyją zarówno dziko, jak i są zarządzane przez pszczelarzy w pasiekach. Wszystkie pszczoły na wyspie to rodzima czarna pszczoła środkowoeuropejska. Przebadana populacja jest czysta genetycznie - ma to ogromne znaczenie w dobie sprowadzania pszczół z różnych zakątków świata o całkowicie odmiennej genetyce. Lokalna społeczność podjęła decyzję, że na wyspie powstanie rezerwat czarnej pszczoły, a pszczelarze nie będą sprowadzać obcych genetycznie pszczół. Stowarzyszenie odpowiedzialne za ochronę miejscowych pszczół już od ponad 12 lat monitoruje przetrwanie dzikich rodzin pszczelich, które żyją w skalnych ścianach i formacjach z kamienia oraz w innych siedliskach, jakie mogą znaleźć pszczoły na wyspie. Populacja dziko żyjących pszczół jest stabilna i liczy około 50 rodzin pszczelich. Każdego roku zimę przeżywa nie mniej niż około 30 rodzin. Jak wiadomo dziko żyjące rodziny pszczele poddawane są ciągłej presji selekcyjnej ze strony różnych czynników. Towarzyszy im okresowy głód oraz choroby - w tym najgroźniejsza: warroza. Mimo wszystko wydaje się, że populacja pszczół na wyspie osiągnęła wystarczający poziom równowagi z dręczem pszczelim aby utrzymać długoletnią stabilność. Objawia się to tym, że zarówno dzikie rodziny pszczele, jak i te zarządzane przez pszczelarzy nie wykazują znaczących problemów zdrowotnych łączonych standardowo z osłabieniem wywołanym przez żerujące na owadach roztocza. Śmierć dzikich rodzin pszczelich najczęściej związana jest z prozaicznym czynnikiem: głodem. Jest to, zresztą, główna przyczyna śmiertelności pszczół na wyspie. Udokumentowano również, że populacja roztocza Varroa w wyspiarskich rodzinach pszczelich nie rozwija się dynamicznie w okresie późnego lata, co najczęściej jest przyczyną osłabienia pszczół idących do zimowli.

Jedna z dzikich rodzin pszczelich zajmuje charakterystyczną dla wyspy formacje skalną, nazywaną Dolmenem. Była to prehistoryczna budowla kamienna, wznoszona zazwyczaj jako starożytny grobowiec. Wydawać by się mogło, że takie warunki nie są korzystne dla pszczół - zimny kamień jako siedlisko na długie i wietrzne zimy, jakie występują na wyspie. Mimo to, czarne pszczoły tej populacji dają sobie radę nie tylko z takimi warunkami zimowli, ale są w stanie przetrwać także w starciu z nowym zagrożeniem w postaci dręcza pszczelego. Badacze którzy zainteresowali się adaptacją pszczół z wyspy Groix zastanawiają się co ma większy wpływ na przetrwanie tych lokalnych pszczół. Umiejętność przystosowania się do nowych warunków czy może izolacja przed czynnikami zewnętrznymi na jaką pozwala wyspa?


Dzika zabudowa w ramce


Od 2019 roku adaptacją czarnych pszczół z wyspy Groix zajmuje się Jeff Pettis. Krótkie jak na razie badania pokazują, że średnia śmiertelność nieleczonych pszczół na wyspie waha się w granicach od 15% do 20%. Jeff Pettis twierdzi, że współistnienie pszczoły i dręcza pszczelego możliwe jest dzięki kilku czynnikom. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć że na wyspie znajduje się najczystsza genetycznie populacja pszczół Apis mellifera mellifera, jaka została stwierdzona dotychczas na obszarze całej Francji. Wytrzymałość czarnych pszczół na trudne warunki jest powszechnie znana. Jest to pszczoła pierwotna na tych terenach, która nie raz musiała wykorzystywać swoje walory adaptacyjne. Wyspiarski charakter Groix również przyczynił się do izolacji pszczół dzikich jak i tych w pasiekach i ochronił je przed hybrydyzacją. W ten sposób pszczoły zachowały swoje zdolności odpornościowe jak i adaptacyjne - a trzeba zauważyć, że Varroa pierwszy raz pojawiła się na wyspie już w 1989 roku. Monitoring populacji potwierdził, że liczba dzikich rodzin rośnie – zdaniem badaczy świadczy to o ich dobrym zdrowiu i odporności. Duże znaczenie ma też podejście miejscowych pszczelarzy do pszczół w pasiekach. Ich gospodarka pasieczna ogranicza się do bardzo rzadkich wglądów do gniazda rodziny pszczelej. Praktykuje się sprawdzenie kondycji rodzin tuż przed okresem zimowli, a następnie z końcem zimy . Oprócz tego w ciągu sezonu pszczoły pozostawione są w spokoju. Oczywiście, nie praktykuje się jakichkolwiek zabiegów leczniczych jak i dokarmiania rodzin cukrem. Pszczelarze przybyli na wyspę dostosowują się do lokalnych zwyczajów i uprawianej tu gospodarki pasiecznej - ze zdziwieniem stwierdzają, że mają mniejsze straty pszczół, niż mieli wcześniej, często w dużych komercyjnych pasiekach standardowo leczonych zgodnie z wszelkimi zaleceniami.

Christian Bargain / Dr Joann Sy / Dr Jeff Pettis (Prezydent Apimondii)


Jeff Pettis monitoruje poziom porażenia warrozą w sześciu wyspiarskich pasiekach za pomocą flotacji cukrem pudrem. Co ciekawe poziom porażenia roztoczem często bywa zdecydowanie większy niż 5 osobników pasożyta na 100 pszczół, a mimo to rodziny nie wykazują żadnych niepokojących objawów. Taki poziom porażenia w komercyjnych pasiekach i przy wykorzystaniu nieodpornej populacji często oznacza, że śmierć rodziny pszczelej nastąpi w krótkim czasie. Koresponduje to również z obserwacjami moimi, jak i moich znajomych, że ilość dręcza pszczelego w rodzinie pszczelej nie jest decydującym wyznacznikiem przeżycia takich pszczół. Jeff Pettis podsumowuje to krótko: Jeśli damy pszczołom czas na przystosowanie się, to bez ingerencji człowieka zawsze nastąpi konieczna adaptacja. Autor badań kontynuuje swoją pracę i próbuje rozszyfrować tajemnicę zdolności pszczół z wyspy Groix. Mechanizmy odpowiedzialne za współistnienie tych pszczół z dręczem pszczelim są bardziej złożone niż się wydaje - prawdopodobnie pszczoły wykorzystują kilka metod ograniczania populacji roztocza. Wstępne badania potwierdzają obecność cechy recappingu (odsklepiania i zasklepiania komórek z czerwiem) oraz groomingu, czyli uszkadzania samic Varroa.


Warto również wspomnieć, że rodziny które żyją dziko lub ich obsługa w pasiece jest minimalna wykorzystują większe ilości propolisu, niż rodziny w pasiekach komercyjnych – zresztą, są one często w toku selekcji pozbawiane tej cechy w sposób celowy. Pszczoła środkowoeuropejska znana jest ze zdolności do intensywnego kitowania gniazda jak i całego wnętrza ula. Najnowsze badania [1] sugerują, że pszczoły mogą wykorzystywać propolis, jako naturalny pestycyd do zwalczania dręcza pszczelego! Nawet w tym kontekście warto zastanowić się nad problemem hybrydyzacji lokalnych populacji, bo ta może przyczynić się do osłabienia tej cechy. Czy aby nie stwarzamy sobie problemów za cenę kilku dodatkowych kilogramów miodu? Jest to jednak głębszy problem, o którym można by napisać osobny artykuł.

Badacze, którzy analizowali właściwości propolisu, postawili hipotezę, że propolis, który znajduje się wewnątrz komórek pszczelich na plastrze może oddziaływać na dręcza pszczelego. W tym celu wyekstrahowano propolis z plastrów pszczelich za pomocą różnych rozpuszczalników. Oszacowano, że wewnątrz komórek pszczelich znajduje się rozprowadzonych kilka miligramów żywicy. Analiza chemiczna potwierdziła obecność 30 związków. Najliczniej występującymi związkami w propolisie były fenole, w tym kaempferol który jest naturalnym flawonolem. Analiza wykazała, że pszczoły po wybudowaniu plastra nakładają na niego bogaty w fenol propolis. Aby zweryfikować, czy propolis wewnątrz komórki pszczelej wpływa na samice dręcza i ich płodność stworzono sztuczne komórki, z których część potraktowano ekstraktem etanolowym propolisu w obecności roztocza, inne pozostawiono bez takiego zabiegu. Ekstrakt nanoszony był pipetą do wnętrza komórek następnie przez 15 godzin trzymano takie komórki pod wyciągiem w celu odparowania etanolu. Analogicznie zrobiono z komórkami bez udziału propolisu. Nadmienić trzeba, że w tych sztucznych komórkach umieszczono larwy pszczoły miodnej, a potrzebną ilość ekstraktu dopasowano w toku wcześniejszych eksperymentów. Kolejną grupę, jako kontrolną, stanowiły komórki potraktowane ekstraktem propolisowym z larwami pszczół, ale bez roztoczy. Celem grupy kontrolnej było stwierdzenie, czy taki zabieg ma wpływ na zdrowotność przyszłych młodych pszczół. Wyniki potwierdziły wcześniejsze obserwacje naukowców: robotnice wykonywały dużo lotów po propolis w rodzinach, które były bardziej w danym momencie porażone roztoczem Varroa – te obserwacje, zresztą, były punktem wyjścia do wspomnianych badań nad właściwościami propolisu. Okazało się, że w komórkach, które były potraktowane ekstraktem śmierć roztoczy nastąpiła w 19%, a w komórkach bez ekstraktu tylko w 6%. Kolejnym krokiem było sprawdzenie zdolności reprodukcyjnych roztocza. Okazało się, że tylko 26% roztoczy, które miały kontakt z ekstraktem propolisowym wydało potomstwo, w stosunku do 46% roztoczy, które nie były poddane ekspozycji. Ekstrakt propolisu nie miał też wpływu na rozwój młodych pszczół. Wyniki te wskazują, że propolis podany do komórki czerwiu przed złożeniem jaj może w znaczący sposób wpływać na przeżywalność roztoczy oraz ich dalszą płodność. Naukowcy sugerują, że roztoczobójcze działanie propolisu opiera się na zakłóceniu transmisji neuronalnej pasożyta. Dodatkowym czynnikiem jest również to, że pszczoły wygryzione z komórek potraktowanych propolisem miały niższy ładunek DWV, w porównaniu z pszczołami, które wygryzły się z komórek nie traktowanych propolisem. Sugeruje to wpływ propolisu na zmniejszenie replikacji wirusa.

Badania sugerują też jeszcze jedną rzecz, którą uważam za istotną. Przenoszenie ramek z gniazda do miodni – co przez niektórych pszczelarzy uważane jest wręcz za zbrodnię - może przynieść więcej pożytku niż szkody. Będzie tak przynajmniej w pasiekach, w których pszczół się nie leczy (zapobiega to zagrożeniu przenikania substancji chemicznych wykorzystywanych do zwalczania pasożyta). Dzięki temu zabiegowi możemy wzbogacić miód o związki pochodzące z propolisu. Autorzy zakładają, że miód - ze względu na swoją polarność - będąc składowany w komórkach może zostać wzbogacony o pewne związki aktywne z propolisu. Z przytoczonego badania po raz kolejny widzimy jak błędne są założenia hodowców dotyczące selekcji pszczół. Ludzie od dekad selekcjonują pszczoły, które pozbawione są cechy kitowania – robią to, aby ułatwić sobie obsługę rodziny pszczelej. Tymczasem ograniczenie cechy propolisowania przyczynia się bezpośrednio do pogorszenia zdrowotności pszczół (propolis wpływa również na spory zgnilca jak i inne drobnoustroje).

Dziś okazuje się, że propolis pomaga też pszczołom w walce z dręczem pszczelim. Zatoczmy więc koło i wróćmy do populacji Apis mellifera mellifera, które, podobnie jak ta z wyspy Groix, nie były poddane intensywnej selekcji na cechy komercyjne, a w toku doboru naturalnego mogły swobodnie rozwijać te cechy, które są im potrzebne do przetrwania – m.in. cecha intensywnego wykorzystywania propolisu. Obawiam się, że dziś powrót do pszczół wysokopropolisujących będzie trudny, bo cecha ta została wyrugowana z wielu komercyjnych linii. Mimo to warto poszukać w swojej pasiecie pszczół, które mocno kitują i zadbać o nie w nadchodzącym sezonie. Znam jednak już sposób myślenia pszczelarzy. Mam w związku z tym pewne obawy czy pszczelarze nie będą raczej woleli opracować syntetyczny propolis, którym z zamiłowaniem będą opryskiwać ramki w ulu, zamiast pozwolić pszczołom propolisować na własną rękę, łapkę czy odnóże....

[1] Alberto Satta i in., Honeybees use propolis as a natural pesticide against their major ectoparasite, 2021. 

Źródło zdjęć: Christian Bargain (Francja - przedstawiciel stowarzysznia Asan.GXP)


wtorek, 30 listopada 2021

Podsumowanie sezonu 2021

 





Podsumowanie sezonu 2021 z uwzględnieniem stanu rodzin, liczebności oraz krótkie wnioski dotyczące całego sezonu i jego przebiegu w 7 roku bez leczenia rodzin pszczelich.

Podsumowanie wiosenne znajduje się w tym wpisie: Wiosna 2021 - pszczoły bez leczenia (7 sezon)

Wiosną 2021 w kwietniu moja pasieka liczyła16 rodzin pszczelich które przetrwały zimę z całości rodzin które szły do zimowli w liczbie 22. Dało to przeżywalność na poziomie 72%. Do okresu czerwcowego rozwoju dotrwało 14 rodzin. Dwie rodziny osłabły a zimny i mokry maj nie dał im szans na wyjście z dołka i prawidłowy rozwój.


Rodziny które obleciały się wiosną i obecnie zimują: CarV, Witek, 3V/1, C, L2V/1, 16V/1, MacV/2, L2V/2, L2V/3, MacV/3, 3V, MacV, 16V, L2V/4


Rodziny które przetrwały zostały zbadane programem Identifly na przynależność rasową:

3V-                 przypisana Amm x Buckfast

MacV-            przypisana Amm x Carnica

L2V/2-           przypisana Buckfast x Amm

16V-               przypisana Amm x Buckfast

CarV-             przypisana Amm

Witek-            przypisana Carnica

3V/1-             przypisana Amm

C-                   przypisana Amm

L2V/1-           przypisana Buckfast x Amm

16V/1-            przypisana Amm

MacV/2-         przypisana Amm x Carnica

L2V/3-            przypisana Amm

MacV/3-         przypisana Amm x Buckfast

L2V/4-            przypisana Amm x Buckfast


Jak widać w prawie każdej linii jest udział Amm. Rodzina Witek pochodząca z zewnątrz ma czyste geny Carnicy. Pojawiają się też geny Buckfast w niektórych rodzinach. Geny Macedonek zostały już całkowicie wyparte a przynajmniej nie pojawiają się w badanych skrzydełkach z rodzin oznaczonych jako Mac.


Opis przypisanych ras. Program „Identifly” na podstawie 19 punktów umiejscowionych na skrzydełku pszczelim w charakterystycznych miejscach czyli na przecięciach żyłek, zakończeniach itp. przypasowuje pszczołę do danej rasy odnosząc się do biblioteki zgromadzonych ras.


Moje przypasowania i przypisane przeze mnie rasy przedstawiam w następujący sposób. Rzadko zdarzy się że badana grupa skrzydełek załóżmy 12 szt. będzie w 100% zgodna z jedną rasą. Dlatego jeżeli na badanych 12 szt. skrzydełek 8-9 przynależy do danej rasy a pozostałe 4 są całkiem innych ras to pszczoły przypisuje do rasy dominującej. Jeżeli na badane 12 szt. skrzydełek mniej więcej połowa przynależy do jednej z ras a druga do innej rasy wtedy dana pszczoła przypisana jest jako krzyżówka np. Buckfast x Amm z tym że pierwsza wymieniona ras miała przewagę w ilości rozpoznanych skrzydełek pszczelich. Według mnie badanie przynależności rasowej warto sobie zrobić przynajmniej na rodzinach które przeżyły i przetrwały do okresu jesiennego… pokazuje to i będzie pokazywać w którą stronę będą przesuwać się pszczoły jeżeli chodzi o przynależność rasową w danym okresie czasu.


Przebadane rodziny i ich przynależność wygląda tak:


A.mellifera.mellifera - 36%

A.m.m.x Buckfast - 43%

A.m.m x A.m.car. - 14%

Carnica - 7%


Uwzględniając udział poszczególnych ras w krzyżówkach wyniki ilościowe domieszek w poszczególnych rodzinach będą przedstawiały się następująco. Zbadano 14 rodzin pszczelich które w większości stanowią mieszańce.


- w 13 rodzinach jest udział mellifera mellifera

- w 6 rodzinach jest udział buckfast

- w 3 rodzinach jest udział carnica


Daje to obraz całkowitego udział genotypów pszczół w rodzinach pszczelich na pasiece. Pokazuje to, że aż 93% rodzin ma dopływ krwi mellifera, 43% rodzin ma dopływ krwi buckfast, 21% rodzin ma dopływ krwi carnica.


Podział na pasieczyska


P0(4): CarV/2, Witek/2, TRC, TRJ

P1(9): L2V4/1, L2V3/1, MacV3/1, CarV/1, X2/2, X1/2, A0, 16V, MacV

P2(8): 3V, MacV/3, C, 16V/1/1, X1, X2, X2/1, X1/1

P3(11): MacV/2, Witek, C/1, L2V/1, L2V/3, CarV, TRC1, 3V/1, 16V/1, TRC2, L2V/4

P4(6): Witek/1, 3V1/2, L2V1/2, L2V/2, 3V1/1, L2V1/1

P5: brak rodzin

P6: brak rodzin

P7: brak rodzin


Sumując wszystkie pasieczyska do zimy idzie 38 rodzin pszczelich z czego 22 rodziny bazuje na genetyce nieleczonej od 7 lat plus 5 rodzin na genetyce nieleczonej 2 sezony. Nowa genetyka 10 rodzin (rodziny X i TR) – córki unasiennione u mnie na pasiekach oraz 1 rójka.


Nowa genetyka:

Pszczoły „X” - X1 i X2 dwie siostry buckfast pochodzące i unasiennione na trutowisku w Belgi. Cztery sezony nieleczone unasiennione 100% trutniami VSH. Udało mi się pociągnąć po nich po dwie córki: X1/1, X1/2, X2/1, X2/2 i unasiennić w lesie na mojej pasiece. Rozwój w trakcie sezonu dość dynamiczny jak to buckfast ma w zwyczaju. Końcem lata widocznie osłabły ale nie na tyle, żeby je łączyć czy likwidować. Rodziny macierzyste gęsto obsiadały cały mój 12 ramkowy korpus. Córki słabsze w średniej silę na 6-8 ramkach.


Pszczoły TR - TRC i TRJ dwie siostry pochodzące z pasieki Terje Rejnertsena. Genetyka zacna i dość dobrze udokumentowana jeżeli chodzi o przeżywalność bez leczenia. Ponad 25 lat bez zabiegów chemicznych. Matki z 2021 roku unasienniane na pasiece Terje w swego rodzaju centrum kopulacyjnym. Udało mi się pociągnąć i szczęśliwie unasiennić tylko dwie matki córki po TRC. Dwie siostry TRC1 i TRC2 zostały poddane jesienią do bardzo silnych rodzin. Niestety mała ilość matek-córek wynika z tego że oryginalne matki przyszły początkiem lipca. Miałem też spory problem aby skutecznie poddać je do nowych rodzin. Wersja pakietowa z dobrze osieroconymi pszczołami przetrzymanymi 48 h w piwnicy okazała się prawie zgubna ale dodatkowe zabiegi szczęśliwie skończyły przyjęcie prawdopodobnie obcych genetycznie matek. Okres w którym były poddawane też nie był szczęśliwy ponieważ wypadł na dziurę pożytkową i rabunki. Tak czy siak cieszę się, że udało się zabezpieczyć dość cenne geny dwoma córkami unasiennionymi u mnie na pasiece. Teoretycznie pszczoły te mają wszystko co potrzeba. Praktyka jednak i zderzenie z lokalnymi warunkami każe zakładać że z tych dwóch grup X i TR wiosną może się ostać niewielki procent.


Ogólnie staram się namnażać rodziny mniej licznie. Dawniej w początkowym etapie modelu ekspansji dzieliłem i namnażałem tyle ile się dało często po 4-6 nowych rodzin z rodziny wyjściowej. Od 2-3 sezonów ograniczam namnażanie i przeważnie powstają 1-2 młode rodziny z rodziny macierzystej. Często powstanie tylko jedna nowa rodzina. Wszystkie rójki które przyjdą do mnie na pasiekę lub zostaną złapane bezwzględnie miesiąc po osadzeniu dzielę i poddaje swoje matki. Matki z rójek zostawiam w mini odkładach i jeżeli dojdą z siłą i odpowiednim zdrowiem do okresu zakarmiania zimowego zakarmiam i normalnie zimuje. W tym roku tylko jedna rójka A0 nadawała się do zazimowania.


Namnożenie rodzin:


3V

3V/1 → 3V1/1; 3V1/2;

MacV

MacV/2

MacV/3 → MacV3/1;

L2V/2

L2V/1 → L2V1/1; L2V1/2;

L2V/3 → L2V3/1;

L2V/4 → L2V4/1;

16V

16V/1 → 16V/1/1;

CarV → CarV/1; CarV/2;

Witek → Witek/1; Witek/2

C → C/1

X1 → X1/1; X1/2

X2 → X2/1; X2/2

TRC → TRC1; TRC2

TRJ

A0


Jak widać część rodzin nie została w ogóle namnożona są to: 3V; MacV; MacV/2; L2V/2; 16V. Są to rodziny które mają za sobą kilka sezonów bez leczenia. Mimo to nie namnażałem ich typowo genetycznie z przekazaniem bezpośrednio genów ale czerpałem z nich inne korzyści. Podbierałem ramki z czerwiem i pszczołami oraz stanowiły trzon produkcyjny.


Do zimy idzie więc sporo grupa pszczół bez leczenia. Wchodzą w 8 sezon. Jak zwykle zima oraz ostatnio chłodna wiosna zdecydują jak będzie wyglądał sezon 2022. Jest trochę nowości. Cztery obce genetycznie matki unasiennione poza moimi pasiekami ale o przetestowanej genetyce. Sześć córek po nich unasiennione na moich pasiekach w lipcu i sierpniu będą jakimś odniesieniem jak te pszczoły reagują na wszelkie zagrożenia lokalne na moim terenie.

Moje stare rodzin MacV, CarV, 16V czy 3V żyją u mnie już w ciągłości 6 i 7 lat bez leczenia. Są to rodziny które przeżywają różne załamania i dalej trwają. Na tą chwilę to one stanowią główny trzon przydatnej genetyki. Z obserwacji tych rodzin wynika, że w sezonie mają charakterystyczne wahania ilości pszczół w rodzinie. Wiosną rozwijają się powoli. W maju kiedy temperatura wzrasta i dopływ pożytku jest już zdecydowanie lepszy wybuchają i z główną siłą dochodzą na początek czerwca. Następnie cały czerwiec do pierwszej dekady lipca utrzymują dużą siłę po czym wyraźnie słabną aby znowu ruszyć z rozwojem w okolicach połowy sierpnia. Intensywne czerwienie kończą początkiem września. Resztki czerwiu wygryzą się do końca września. Rodziny do zimy zazwyczaj idą w średniej lub nie dużej sile. Potrafią przetrwać zimę w stosunkowo małych rodzinach. Gdy większość nowo powstałych rodzin tak reagował na warunki lokalne myślę, że przeżywalność pszczół na moich pasiekach byłaby dużo większa. Oczywiście jeśli nowe rodziny posiadają w genach przydatne cechy ograniczenia Varroa i są w miarę odporne na wirusy i nosemę.


Na marginesie

Ostatnio chciałem sobie przypomnieć filozofię buckfast którą raczej dobrze znam ale warto odświeżyć temat, zobaczyć czy jest coś nowego i czy Hodowla ruszyła w końcu w stronę pszczół radzących sobie z chorobami bez leczenia. Oczywiście nie znalazłem odpowiedzi na w/w pytania. Dowiedziałem się natomiast, że w Polsce mamy już 6 zarejestrowanych Hodowców pszczoły buckfast wchodzących w skład Europejskich Hodowców Buckfast... to są Ci z "papierami" ale nie o tym chciałem. Trafiłem na ciekawy artykuł o opactwie Buckfast i o zmianach jakie tam zaszły po śmierci brata Adama.

Ogólnie zredukowano drastycznie liczbę pni pszczelich do 30 szt. Wybrano podobno te najlepsze. Obecnie nie przekraczają ilości 40 rodzin pszczelich w sezonie. Działalność czysto produkcyjną i hodowlaną zamienili na typowo edukacyjną. Prowadzą liczne kursy i szkolenia. Nowa "właścicielka" pszczół w opactwie wyznaje zasadę bioróżnorodności lokalnej a więc skupia się na hodowli pszczół  przystosowanych do  lokalnych warunków. Czyż to nie jest zabawne? hehe... Los jednak lubi płatać figle i tak z intensywnej gospodarki gdzie było w szczycie 400 rodzin i pełne selekcyjne zarządzanie zostało 40. Nowa szefowa mówi, że ich obecne pszczoły tworzą mniejsze rodziny ale przez to nie są fabrykami roztoczy oraz potrafią być bardziej samowystarczalne w czasach niedostatku. Co więcej rodziny w opactwie nie mają numerków jako nazwy. Wszystkie nazywane są po imieniu np. Eleanor... hehe... bardzo mi się to spodobało i szczerze się zastanawiam czy na wiosnę sam nie ponazywam tak swoich rodzin np. Basia, Kasia czy Karolinka- mam nawet pod te nazwy krainki....