środa, 4 maja 2016

Jak ogarnąć temat selekcji naturalnej w pasiece?




Mając za sobą już jakieś wstępne doświadczenie pszczelarskie oraz  rozpoznany temat pszczelarstwa naturalnego w różnych wariantach pewne działania zrobiłbym dzisiaj inaczej. Na pewno dopracowałbym szczegóły i bardziej skupił się na pszczołach lokalnych które uważam za klucz do wszystkiego co związane jest z szeroko rozumianym pszczelarstwem naturalnym, bez leczenia, bezwęzowym itd. 

Początek

Osoby które zaczynają zagłębiać się w tematyce nie leczenia pszczół, selekcji naturalnej, nabywania odporności i samodzielnej przeżywalności według mnie powinny mieć już jakiekolwiek pojęcie o pszczołach i nie ważne czy to przy praktyce czysto komercyjnej czy amatorskiej na własnej pasiece. Uważam, że rok obcowania z pszczołami to niezbędnie minimum. Więcej lat to znowu sporo nieprzydatnych przyzwyczajeń, nakazów i innych czynności które mogą nam tylko utrudnić większość spraw. Optymalnie takie 2-3 lata obycia z pszczołami uważam za prawidłowe. Można się wtedy nauczyć robić odkładów, dzielić rodziny, zobaczyć jak powstaje nowa matka, zobaczyć jak nasze pszczoły reagują na dane środowisko przyrodnicze, jak wygląda zimowla oraz jak przebiegają poszczególne pory roku. Jest to ważne i warto mieć taką wiedzę na starcie.

Pasieki.

Zdecydowanie obstaje za opcją posiadanie dwóch i więcej miejsc przeznaczonych na przyszłe pasieki. Idealnie było by mieć przynajmniej 3 miejsca ale czym więcej tym lepiej. Nie wiadomo kiedy może nam się przydać jakieś inne rezerwowe miejsce które, w danej chwili nie jest zagospodarowane ale w razie awaryjnej sytuacji może być przystosowane na przyszłą pasiekę. Miejsce na przyszłą pasiekę też jest bardzo ważne. Nie oszukujmy się raczej mało prawdopodobne jest prowadzenie pszczół bez leczenia na terenie ubogim pożytkowo i z dużą monokulturą. Różnorodność pokarmu czyli pyłku, nektaru a nawet i spadzi to według mnie następny kluczowy czynnik bez którego nie będziemy w stanie przeskoczyć pewnych spraw. Pszczoły źle odżywione są słabe i mało odporne. Nie nadrobimy tego syropem cukrowym czy substytutem pyłku. Dlatego dobierane miejsce pod pasiekę musi być zróżnicowane przyrodniczo a najlepiej aby był to teren dziki lub półdziki z mało intensywnym rolnictwem. Od lata naturalnym siedliskiem pszczół były lasy więc i do lasów pszczoły były i są przyzwyczajone.  

Zaplecze.

Kto to ma pszczoły ten wie, że prawie zawsze są braki w sprzęcie a to brakuje dennicy a to przydałoby się z 5 dodatkowych daszków itd. Nie bez powodu pisałem o okresie 2-3 lat. Czas ten daje nam racjonalne możliwości rozwoju pasieki która może się sama finansować i dalej inwestować w sprzęt. Jest to jak najbardziej realne i sprawdzone w praktyce. Zgromadzony sprzęt czyli kompletne ule, ramki, inny sprzęt pszczelarski ułatwi nam wystartowanie w pszczelarstwie naturalnym. Na starcie praktycznie nie jesteśmy w stanie zgromadzić potrzebnej ilości sprzętu a często sklecone na szybo ule z byle jakiego materiału przyniosą nam więcej problemów niż oszczędności. Systematycznie w przeciągu 2-3 sezonów jesteśmy w stanie zgromadzić zaplecze sprzętowe oraz pozyskać nowe miejsca na pasieki.

Zaczynamy.

Jesteśmy już po 2-3 sezonach współpracy z pszczołami. Nie ważne jak do tej pory współpraca ta się układała choć warto by było te wstępne sezony przygotowywać się do przejścia na pszczelarstwo bez leczenia i bezwęzowe. Wydaje mi się, że jedno i drugie jest ze sobą również bardzo ściśle powiązane.
Dlaczego te powiązania są tak ważne?
O ile mamy swój wosk który znamy i wiemy z czym poprzez nasze leczenie pszczół miał kontakt to możemy być w miarę spokojni ale często na starcie nie stać nas jeszcze na samodzielny wyrób węzy a węza pochodząca z obojętnie jakiego źródła w dużym procencie będzie miała jakieś pozostałości leków. Z tego co pamiętam Puławy chyba w 2010-2011 robiły badania pozostałości akarycydów w próbkach węzy i wosku. Wyniki był smutne bo prawie 50% próbek zawierało sztuczne substancje chemiczne. Dlatego warto na samym początku już zastanowić się nad próbą wprowadzania gospodarki bezwęzowej lub znaleźć pewnego, lokalnego dostawcę węzy jaka nas interesuje.  Można również przez pierwsze sezony używać węzy o komórce 4,9 mm. Jest ona zbliżona do naturalnie budowanych komórek pszczelich na pszczoły robotnice. Warto w tym okresie nauczyć swoje pszczoły budowy takiej komórki. Zaletą gospodarki na małej komórce jest na pewno zwiększona higieniczność oraz wzmożone cechy opornościowe czyli grooming, VSH itd. Cechy te będą przydatne w dalszej gospodarce. Pewny wosk lub pewna dzika zabudowa pszczół nie osłabi nam dodatkowymi chemicznymi obciążeniami rodziny pszczelej. 

Kolejna sprawa to zestaw pszczół w naszych pasiekach. Na pierwszym miejscu skupiłbym się na pszczołach lokalnych pochodzących ze starych wręcz „zaniedbanych” pasiek w których matki nie były wymieniane a rozwój pasieki opierał się na naturalnych rójkach lub sztucznych podziałach ze swobodnym własnym odchowem matek przez rodziny pszczele. Na takich pszczołach oparłbym przynajmniej 50% całości rodzin pszczelich w pasiekach. Drugą połowę mogą stanowić inne pszczoły choćby pochodziły z komercyjnego źródła. Jednak warto wyszukiwać pszczół o znanych cechach higienicznych i o udokumentowanym przetrwaniu bez leczenia czy też przy udziale małej ilości środków organicznych takich jak tymol, olejki, kwasy itd. Na tym etapie nie przejmowałbym się, że pszczoły były leczone. Liczą się potencjalne przydatne cechy do całości puli genetycznej na naszych pasiekach. Rasa, linia itd. nie ma żadnego znaczenia. Co warto zrobić jeszcze w tym kierunku. Okres 2-3 sezonów to jednak mało czasu i nie w pełni możemy poznać sprowadzone pszczoły, zwłaszcza jeśli pochodzą z innych rejonów Europy. O ile lokalne kundle jesteśmy w stanie wysondować po pierwszej zimowli to często sprowadzone komercyjne pszczoły różnie reagują na pogodowe zawirowania. Często na jesienne ocieplenia i dopływ pyłku zwiększają czerwienie. Są mało przewidywalne i dlatego warto je obserwować dłuższy czas ale podstawowym warunkiem jest przez ten okres wyprowadzenie przynajmniej jednego pokolenia córek unasiennionych z wolnego lotu a dobrze by było odchować jeszcze wnuczki czyli F2 aby mieć lepszy pogląd na sprowadzony materiał. Jest to trudne do przeprowadzenia przez 3 sezony ale możliwe. 

Podstawowe sprawy mamy już wstępnie ogarnięte. Wchodzimy w 3-4 sezon w którym będziemy chcieli pójść krok dalej czyli zaprzestać całkowitego leczenia czy wspomagania pszczół w krytycznych momentach. Wcześniej już o tym pisałem ale jeszcze raz podsumuje. Warto już mieć większość plastrów na małej komórce lub z dziką zabudową. Mamy „pewność” czystego wosku a przynajmniej wiemy, że sami nie wprowadzaliśmy substancji które lubią w tym wosku się kumulować i szkodzą pszczołom. Pomysłów na okres przejściowy będzie tyle ile jest pszczelarzy. Ja mimo zrozumienia pewnych zależności naturalnych, presji selekcyjnej itd. nie rozpoczynałbym wstępnej zabawy z pszczołami od braku całkowitego leczenia itd. W pierwszych latach popełniamy za dużo błędów własnych oraz ograniczeni jesteśmy ilościowo oraz jakościowo zarówno odpowiednimi pszczołami jak i sprzętem. Dlatego te pierwsze sezony są ważne logistycznie i organizacyjnie. Przez ten czas gromadzimy zasoby sprzętowe, pszczele oraz doświadczenie do dalszej współpracy z pszczołami już na trochę innych zasadach. 

Przystępując do pszczelarstwa naturalnego bez leczenia czyli nie oszukujmy się zgadzamy się na selekcję naturalną musimy mieć bardzo dużą ilość rodzin pszczelich. Według mnie takie minimum na start pszczół wstępnie przygotowanych to ilości rzędu 40-60 rodzin pszczelich. Czym więcej tym lepiej. I znowu czas czyli okres przejściowy daje nam możliwość rozwinięcia pasieki do oczekiwanego stanu rodzin pszczelich. W okresie przejściowym będziemy musieli wspomagać pszczoły organicznymi środkami ograniczającymi namnażanie się Varroa. Jakie te środki wybierzemy to już nasza indywidualna sprawa ale na etapie namnażania, kompletowania sprzętu i uczenia się pszczół jest to przydatna sprawa. Starajmy się tylko używać wszystkiego z głową i działać w takich okresach aby zminimalizować szkody wyrządzone pszczołom a środki te nawet organiczne będą miały negatywny wpływ na rodzinę. Oczywiście wiemy o tym doskonale ale przyjęliśmy sobie za założenie rozbudować pasiekę do potrzebnej nam ilości pszczół. Następną sprawą będzie odpowiednie rozmieszczenie pszczół na pasiekach. Cztery pasieki (różne miejsca) w sezonie przejścia na PNBL to bardzo dobry start. Czym więcej tym lepiej. Rodziny powinny być rozmieszczone w grupach po 8 - 20 szt. o różnym pochodzeniu genetycznym. Warto już wtedy mieć pszczoły wstępnie ulokalnione czyli przewaga matek pszczelich F2 unasiennionych z wolnego lotu. Tyczy się to głównie sprowadzonych pszczół. 

Startujemy wiosną z ilością 40 rodzin pszczelich na 3 pasiekach. 50% rodzin pszczelich to pszczoły lokalne bytujące na naszym terenie od lat. 50% rodzin pszczelich to pszczoły uloklanione pochodzące od pszczół sprowadzonych. Można by jeszcze stworzyć pasiekę „matkę” na której będą tylko rodziny z matkami sprowadzonymi załóżmy 4-6 szt. które dalej będziemy prowadzili z użyciem środków organicznych jako rezerwa genowa. Rozpoczęty sezon bez całkowitego leczenia. Rodziny prowadzimy normalnie czyli tak jak do tej pory starając się przechodzić całkowicie na gospodarkę bezwęzową. Co możemy zrobić z takim potencjałem pszczół w sezonie. Na początku musimy przyjąć do wiadomości, że pszczoły na pewno będą umierać i może zdarzyć się to już bardzo szybko choćby w połowie lata czy jesienią. Musimy więc przyjąć dość smutny czy mało optymistyczny scenariusz jeżeli chodzi o straty po zimie. Warto liczyć się ze stratami rzędu 100% ale mamy bardzo duże szanse, że nasz okres przygotowawczy jednak pomógł pszczołom w przejściu pierwszej większej naturalnej selekcji.  Możemy działać na dwa sposoby. Założyć, że spadki będą bardzo duże rzędu 80-90% (jest to bardzo prawdopodobna wersja) lub założyć że spadki będą rzędu 50-60% co również przy tak przygotowanych pszczołach może mieć miejsce. 

Zakładając bardzo duże spadki skupiamy się na podziałach czyli wykonujemy Model Ekspansji opisywany przez Bartka i wspomniany przezemnie. Wtedy staramy się dzielić rodziny w ich największej sile, kiedy wykazują naturalną gotowość do rozmnożenia się czyli w okresie stanu rojowego. Myślę że optymalnie będzie stworzenie z 1 rodziny 3 czyli zostaje rodzina ze starą matką plus dwie nowe. Przy 40 rodzinach da nam to 120 rodzin. Oczywiście część matek się nie unasienni, coś zawsze może pójść nie tak więc przyjmijmy że ostatecznie udaje nam się do zimy doprowadzić  90 średnich rodzinek zdolnych samodzielnie zazimować. 

W drugiej wersji przy założeniu mniejszych spadków również staramy się uchwycić moment nastroju rojowego i dzielimy rodziny na pół czyli tworzymy imitację rójki (pakiet ze starą matką) i zostawiamy macierzak który sam sobie wychowa nową matkę. Jest to bardzo ważna sprawa, okres bez czerwiowy będzie kluczowy w pasiekach bez leczenia. Z jednej rodziny powstają dwie. Przy 40 rodzinach dałoby nam to około 80 rodzin. Zakładając błędy i niepowodzenia uznajmy, że do zimy udaje nam się doprowadzić 65 rodzin. 

Na wiosnę po zimowli zostaje nam:
I wariant (80% strat) = 18 rodzin
II wariant (60% strat) = 26 rodzin 

Dopiero w tym sezonie tak naprawdę zacznie się zabawa i decydująca rozgrywka z selekcją naturalną.  Jak widać duża ilość rodzin nawet przy wysokich procentowo stratach pozwala nam na odbudowę pasieki. Warto wiedzieć, że rodziny które przeżyły załóżmy te 18 szt. z pierwszego wariantu to rodziny po ciężkich przejściach nie zawsze w doskonałej kondycji. Na ten sezon zarówno w wariancie I jak i II musimy robić to samo czyli dalej maksymalnie dzielić. Te 18 rodzin z pierwszego wariantu można przyporządkować do dwóch grup. Rodziny stabilne które będą dały się podzielić na więcej niż 2 i rodziny słabe które wymagają pomocy pszczelarza lub same dojdą do siły ale podział nie będzie możliwy. Trzeba przyjąć równy podział czyli 50% stabilnych i 50% słabych. Lepiej na początku podejść pesymistycznie niż później się rozczarować. 

Pierwsza grupa czyli 9 rodzin podzielimy na 3-4 nowe. Daje nam to 27-36 szt. Uznajmy 27 finalnych rodzin. Druga grupa to dalej 9 rodzin której poradziły sobie z naszą pomocą i do zimy pójdą jako średnie. Daje nam to razem 36 szt. rodzin. W sezonie często zdarzają się obce rójki, przynajmniej ja mam ich zawsze jakąś pewną ilość wahającą się od 4-6. Możemy dodać 4 rójki do całości czyli do zimy wędrujemy z ilością 40 rodzin pszczelich. Fakt obliczenia czysto teoretyczne ale oparte już na własnym doświadczeniu dają pobieżny obraz jak to wszystko może wyglądać. Na tą chwilę rozpatrywałem mało optymistyczny wariant ale na taki wariant na samym początku trzeba się przygotować aby nie czuć się rozczarowanym. Co będzie dalej?

O ile spadki w następnych latach nie będą większe niż 60-70% to prawdopodobnie co roku pasieka będzie mogła samoistnie się odbudowywać. Problem pojawi się przy 2-3 latach z rzędu ze spadkami 80-90%. Wtedy możemy być przyciśnięci do muru. 

I sezon TF (80%) = 18 rodzin (40 )
II sezon TF(80%) = 8 rodzin (22)
III sezon TF(80%)= 4 rodziny (12)

Widać postępujący spadek liczebny rodzin. Oczywiście jest to progres bo ciągle coś przeżywa i zostaje to co jest najlepsze i najsilniejsze na danym terenie. Możemy tylko gdybać na razie, że w IV sezonie spadki osiągną 30-40% a później ustabilizują się na poziomie 40-60% z okresową co 3-4 lata większą śmiertelnością rzędu 70-80%

Gdyby już w III sezonie śmiertelność zmalała to:

III sezon TF (30%)= 15 rodzin (33)
IV sezon TF(40%)= 20 rodzin (44)
V sezon TF(50%)= 22 rodziny (48)

Jak widać jesteśmy wtedy w stanie utrzymywać pasiekę na odpowiednim poziomie i prawdopodobnie przy zdecydowanie mniejszym nakładzie pracy pozyskiwać miód na jej utrzymanie.

Podsumowanie:
1-3 sezony:
- swój wosk, swoja pewna węza, dzika zabudowa
-lokalna pszczoła, pszczoła komercyjna o cechach przydatnych
-wspomaganie środkami organicznymi w celu powiększenia pasieki do potrzebnej ilości pni na start
3-6 sezony:
- dzika zabudowa
- brak leczenia
- lokalna i ulokalniona pszczoła komercyjna
- model ekspansji

Do tego wszystkiego można by jeszcze dopisać o potrzebie zimowania na miodzie czy na większym udziale miodu do cukru, o nie ingerowaniu w środowisko ula czyli o zaprzestaniu dezynfekcji itd.

Przedstawiłem temat pobieżnie i raczej chciałem wskazać pewien kierunek działania niż gotową receptę na pszczoły bez leczenia . Dużo spraw o których tu nie napisałem można uzupełnić czytając forum WolnychPszczół  czy naszą stronę stowarzyszenia. Dodam tylko, że cały czas jest jeszcze wszystko testowane i sprawdzane w praktyce dlatego z biegiem czasu i bieżącym doświadczeniem wypłyną nowe problemy i inne sprawy. Wszystkie obliczenia były uproszczone i dostosowane do moich realiów.

środa, 20 kwietnia 2016

Pierwszy sezon TF



Postaram się podać suche fakty minionego sezonu.
Wcześniejsze wpisy naświetlały kierunek mojej współpracy z pszczołami. W 2014 jesienią większość rodzin dostała 5 gram tymolu i na tym etapie postanowiłem (konkretne decyzje podjęte później) zakończyć podawanie środków chemicznych rodzinom pszczelim w moich pasiekach.  W 2015, 4 rodziny dostały około 30 kropel olejków eterycznych oraz 2 rodziny zostały zamgławione olejkiem pichtowym prze Giliana. Reszta rodzin pszczelich była normalnie obsługiwana. Do zimowli poszło 61 rodzin oraz 6 rodzinek w ulikach weselnych MiniPlus. 

Przebieg sezonu 2015 jest praktycznie znany przez każdego pszczelarza. Do połowy lipca piękny pożytek spadziowy i pyłkowy do póki w przyrodzie była odpowiednia ilość wody. Po połowie lipca niesamowita susza i głód pyłkowy. Ciężka końcówka sezonu z pewnością miała spory wpływ na stan rodzin które szły do zimowli. 

Jesienne przeglądy pokazały, że rodziny są w średniej sile ale wystarczającej do prawidłowego zazimowania. We wpisie „O potrzebie umierania rodzin pszczelich” przekazałem dość optymistyczne informację gdzie na 61 rodzin, śmierć poniosło 9 rodzin + 1 rodzina w MiniPlusie. Daje to około 15% strat. Na tym etapie śmierć tych rodzin była spowodowana według mnie słabym ograniczeniem roztocza przez same pszczoły i ogólnym osłabieniem wirusowym. Przeważnie padały rodziny które w sezonie były bardzo silnie i przynosiły duże ilości miodu, chodź zdarzyły się też i rodziny młode utworzone w roku 2015. 

Jesień przedłużyła się praktycznie do końca grudni więc i pszczoły miały możliwość oblotów jak i prawdopodobnie wydłużonego czerwienia. Oczywiście nie wszystkie rodziny czerwiły. Zazwyczaj były to rodziny z matkami pochodzącymi z cieplejszych stref klimatycznych. W telefonie odnajduje zapisaną notatkę na dzień 28.12.2015 rok czyli końcówka grudnia, gdzie P1- stan 11 rodzin, P2 – stan 18 rodzin, P3 – stan 10 rodzin, P4- stan 5 rodzin. Daje to 44 rodziny które końcem roku żyją. Ocena stanu rodzin tylko i wyłącznie wizualna po oblotach pszczół. Daje to około 28% strat. Okres przełomu roku z 2015/2016 uważam za kluczowy ponieważ nastąpił bardzo duży skok temperaturowy. Gdzie końcem grudnia temp. dochodziła do 15 st. C w cieniu a w słońcu była wyższa to początkiem stycznia temperatura potrafiła zejść do  – 20 st. C. W tym okresie chodź tego nie sprawdzałem przypuszczam, że spadło wiele rodzin jakieś 20% całości. Oczywiście winną za taki stan rzeczy można obarczyć osłabienie rodzin wirusami czy Varroa ale również moimi błędami w układaniu gniazd. Przypuszczam bo nie mogę być tego pewien na 100%, że przestawienie korpusów w niektórych przypadkach spowodowało spadek rodzin z głodu. Część gniazdowa która przez cały sezon była u góry powędrowała na dół a na górę poszedł korpus z suszem i ramkami do odbudowy do zalania na zimę. Rodziny które dłużej czerwiły zostawały na dolnym korpusie i pewnie miały jakieś miejsca z czerwiem. Przy skoku temperatury i dużym mrozie nie potrafiły wejść wyżej do pokarmu i umierały z głodu na dolnym korpusie. Nie znam dokładnej liczby rodzin które w ten sposób poniosły śmierć ale obstawiam, że było to z 5-6 rodzin. Inne rodziny w tym okresie padały ze względu na słaby stan ilościowy pszczół i brak możliwości utrzymania odpowiedniej temperatury.


Okres zimowy to praktycznie miesiąc styczeń, luty i większa połowa marca. Pierwsze wyloty pszczół które można nazwać oblotami to dni świąt Wielkanocnych… W tym czasie miałem szanse zobaczyć co pozostało po zimowli i ocenić po intensywności oblotów. Nie był to jeszcze czas na wgląd do rodzin pszczelich. P1 - stan 1 rodzina + 1 MiniPlus, P2 - stan 11 rodzin, P3 – stan 2 rodzin, P4 – stan   3 rodziny. Daje to 17 rodzin które przeżyły a straty wynoszą ok 72%. 

Okres wiosenny to pierwsze naprawdę ciepłe dni kwietnia w granicach 20 st. C. Stan rodzin na tą chwile przedstawia się następująco. P1 – stan 0 rodzin + 1 MiniPlus, P2 – stan 7 rodzin, P3 – stan 2 rodziny, P4 – stan 2 rodziny. Daje to 11 rodzin w których są matki i czerwią czyli pszczoły idą w rozwój. Do procentowych strat musze doliczyć 2 rodziny na plus czyli 13(przeżyło) rodzin ponieważ okazało się, że dwie rodziny dość spore przezimowały ale z matkami NU które jesienią nie zdążyły wylecieć na loty i teraz na wiosnę nie podjęły czerwienia. Te rodziny zostały połączone a raczej do nich dołączyłem dwie najsłabsze rodziny na pasiece które miały matki czerwiące ale były w bardzo słabej sile. Straty wynoszą około 78% i można je uznać za ostateczne na tą chwilę po pierwszym pełnym sezonie TF.  Jak widać selekcja naturalna jest bezlitosna i likwiduje wszystko co nie radzi sobie z jakichkolwiek powodów. 

Można próbować zastanawiać się z jakich powodów głównych padały rodzin pszczele. Według mnie procentowo można to tak rozłożyć:
Varroa i wirusy – 50%
Nieprzystosowanie genetyczne – 20%
Błędy własne – 20%
Inne (brak matki, myszy itp.) – 10%

Charakterystyka i przegląd rodzin na moich pasiekach. 

Poszczególne ule w których bytowały rodziny pszczele były zazwyczaj opisane przez mnie pod daszkiem skrótem pochodzenia matki pszczelej. Dlatego miałem bardzo dobry pogląd na pochodzenie pszczół w moich pasiekach. Na 90% wiedziałem co w którym ul siedzi. Nie będę pisał o poszczególnych wyliczeniach tylko procentowo przedstawię rodzaj pszczół w moich pasiekach.

Pszczoły typu Buckfast ( matki od hodowców, po moich rep. F1) – 50%
Pszczoły mieszańce ( matki pochodzące od matek F1 różnej rasy) – 20%
Pszczoły w typie AMM – 20%
Pszczoły czysto rasowe – 10%

Rodziny które przeżyły zostały przeze mnie zbadane programem IdentiFly którego autorem jest Pan Adam Tofilski. Dziękuje za pomoc w zrozumieniu obsługi programu. 

Pasieka P1 – stan 1 mała rodzinka w MiniPlus. Są to pszczoły w typie AMM bardzo żywotne bo mimo małej liczebności dalej trwają i próbują się rozwijać. Co do zimowli w MiniPlus to główny powód pozostałych spadków według mnie to problem z wentylacją i dużą wilgocią. Zamknięta góra i otwarty dół (4 pajączki w dennicy) to zdecydowanie za mało. Wypadałoby robić siatkę na całej powierzchni dennicy i dodatkowo zrobić wentylację w daszku a część gniazdową przykryć czymś aby powietrze przechodziło bokiem lub jedną z uliczek… 

Pasieka P2 – stan 7 rodzin 

Rodzina nr 2 – pszczoły w typie AMM, analizowałem 16 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

Obraz z przypasowania 16 skrzydełek. Czarna kropka w położeniu (x=5,2 ; y=-3,4) wskazuje na przypisanie do przedstawionej rasy w tym wypadku A.m.mellifera. Trzeba dodać, że jest to średnia z 16 poszczególnych skrzydełek. Bo każde konkretne skrzydełko ma taką swoją kropeczkę w odpowiednim miejscu w układzie w zależności od posiadanych parametrów. Dla przykładu wkleję dwa inne układy z przypasowaniem pojedynczych skrzydełek aby pokazać o co chodzi.

 

Średnia dla rodziny nr 2

 
Skrzydełko „1” z rodziny nr 2

 
Skrzydełko „2” z rodziny nr 2
 

Rodzina nr 3 – pszczoły w typie AMM, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

 
Średnia dla rodziny nr 3
 
Rodzina nr 4 – pszczoły w typie AMM, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.
 
 
Średnia dla rodziny nr 4
 
Rodzina nr 5 – pszczoły w typie AMM, analizowałem 12 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.
 
 
Średnia dla rodziny nr 5

Rodzina nr 15 – pszczoły o żółtym zabarwieniu w typie buckfast, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.
Tu przypasowanie błądziło, ponieważ parametry poszczególnych skrzydełek nie potrafiły przypasować pszczół do konkretnej rasy które tworzą zbiory. Praktycznie wszystkie skrzydełka (czarne kropeczki) umiejscowione były tuż pod A.m.siciliana i skręcały na prawo albo wędrowały poniżej wykresu w okolicach wartości na osi Y „-6”. Dlatego nie jestem w stanie określić przybliżonej rasy dla tej pszczoły. Z oznaczeń pochodzenia matki wiem, że wywodzi się od pszczoły primorskiej P8 którą swego czasu w ofercie miał Polbart. Miałem na pasiece 8 sióstr odchowanych po jednej matce. Około 15 szt. matek dostał kolega od którego pobierałem materiał na matki czyli rameczkę z jajeczkami. 

 


Średnia dla rodziny nr 15

Rodzina nr 16 – pszczoły o żółtym zabarwieniu w typie buckfast, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

Matka w tej rodzinie jest siostrą matki z rodziny nr 15. Z ośmiu szt. matek przeżyły tylko 2 szt. Fenotypowo te pszczoły są bardziej żółte co również oddaje przypasowanie które umieszcza je w obszarze dla pszczoły buckfast.

 


Średnia dla rodziny nr 16

Rodzina Mac-1 – pszczoły srebrno-szare czyste A.m.macedonica, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

Co ciekawe program nie ma zbioru odpowiadającego za pszczoły o tej rasie. Przypasowanie wyszło ciekawie bo średnia przypasowuje pszczoły w dolnym obszarze wykresu w okolicach A.m.siciliana.


 


Średnia dla rodziny nr Mac-1 

Pasieka P3- stan 2 rodziny.

Rodzina Car – pszczoły srebrno-szare w typie krainki, stara matka z 2014 roku, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

Praktycznie wyniki poszczególnych skrzydełek dzieliły się na pół przypasowując to jedno skrzydełko do carnicy drugie do mellifery. Średnia wyszła gdzieś po środku.
 

Skrzydełko „1” z rodziny Car

 
Skrzydełko „2” z rodziny Car

 
Średnia dla rodziny Car

Rodzina B(W) – pszczoły w typie buckfast po matce rep.

Tej rodziny nie analizowałem z pomocą programu. Znałem jej dokładne pochodzenie ponieważ odhodowałem ją po reproduktorce. Unasienniona w wieczornym unasiennianiu jako jedyna przetrwała z tej próby. Ogólnie w bardzo słabej sile. 


Pasieka P4 - stan 2 rodziny 

Rodzina L1- pszczoły w typie buckfast, analizowałem 14 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.

Brak przypasowania do konkretnej rasy, średnia dla wszystkich skrzydełek w dolnej części wykresu w stronę A.m.mellifera. Pewnie mieszaniec wielorasowy.

Średnia dla rodziny L1
 


Rodzina L2 – pszczoły w typie buckfast, mają sporo zażółceń, analizowałem 10 prawych skrzydełek w programie IdentiFly.
Większość wyników krąży w obszarze A.m.ligustica i A.m.siciliana. Oczywiście nigdy takich pszczół czysto rasowo w moich pasiekach i pasiekach pobliskich raczej nie było. Miałem sprowadzone Cypryjki (SB) i podejrzewam, że może być to jedna z córek które odchowywałem z oryginalnego materiału. 

 


Średnia dla rodzin L2


Podsumowanie:

Rodzina ulik – w typie A.m.mellifera
Rodzina nr 2 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 3 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 4 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 5 – przypisana do A.m.mellifera
Rodzina nr 15 – brak przypisania do konkretnej rasy (mieszaniec)
Rodzina nr 16 – przypisano do Buckfast
Rodzina Mac-1 – przypisano do A.m.macedonica
Rodzina Car – brak przypisania do konkretnej rasy, prawdopodobnie mieszaniec carnicaxmellifera
Rodzina B21 – przypisana do Buckfast
Rodzina L1 – brak przypisania do konkretnej rasy (mieszaniec)
Rodzina L2 – brak przypisania do konkretnej rasy, prawdopodobnie Buckfast z domieszką A.m.cypria

Wnioski:

Podstawowy wniosek jest taki, że mamy bardzo słabe pszczoły jeżeli chodzi o zdolność do przeżywania w danym środowisku. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ młode rodziny utworzone w maju, czerwcu czy nawet w lipcu z młodymi czerwiącymi matkami od rodzin które wydawałoby się, że posiadają już pewne zdolności higieniczne, ograniczające pasożyta itd. nie gwarantują przetrwania do następnego sezonu. Jest to bardzo dziwne i niepokojące. Tworzone rodziny poprzez pakiet czyli sama pszczoła bez czerwiu i bez dużej ilości Varroa (wykonałem około 18 szt.) nie są w stanie przeżyć i przetrwać okresu zimowego mimo opieki nad nimi czyli zapewnieniu odpowiedniej ilości pokarmu, plastrów do bytowania itd. Można by za to winić okresowy upadek rodzin pszczelich na danym terenie czy nasilenie objawów chorobowych itd. ale nic takiego nie miało miejsca w mojej okolicy w tym czasie. Pasieki sąsiednie bardzo ładnie przezimowały ze stratami 5-10% lub wcale nic nie straciły. Oczywiście sąsiednie pasieki leczą pszczoły praktycznie 3 razy w roku czyli wiosną, na przełomie lipca/sierpnia i po zakończeniu karmienia zwykle w połowie października. Leczenie raczej standardowe czyli pochodne amitrazy w różnej postaci od pasków poprzez tabletki do spalania czy nawet polewanie. O powodach czy moich przypuszczeniach upadków rodzin pszczelich pisałem wyżej. Jeden znajomy w okolicy który już ok kilku lat nie leczył (nawet nie wiedział, że trzeba) a utrzymywał zazwyczaj 10-15 rodzin w tym roku również poniósł duże straty.  Uważam, że daną śmiertelność można obniżyć eliminując błędy własne, pozostawiając   pszczołom więcej swobody w decydowaniu o ich własnym rozwoju itd. Podejrzewam, że 50% śmiertelności jest do osiągnięcia przy sprzyjającym roku czyli w miarę stabilnej pogodzie, średniej bazie pożytkowej i mniejszej ilości odebranego miodu oraz przy dostępie do pszczoły lokalnej lub nie poddanej selekcji na cechy typowo komercyjne.
Co do rodzin które przeżyły i ich przynależności rasowej czy bardziej jakiejś próby przyporządkowania to na pierwszy rzut oka widać, że pszczoły w typie AMM jednak bardziej znoszą zagrożenia środowiskowe. Dlatego na pierwszy rzut selekcyjny warto mieć takie pszczoły aby można było dalej coś kombinować w tym kierunku z innymi pszczołami. Biorąc pod uwagę, że z całości pasiek pszczoły w typie AMM stanowiły tylko jakieś 20% czyli 12 rodzin z których przeżyło 5-6 to możemy być zadowoleni  bo stanowi to 50% przeżywalności… która według mnie jest do osiągnięcia w pierwszych latach selekcji. Reszta pszczół która przeżyła może okazać się jeszcze bardziej cenniejsza ponieważ ich cechy higieniczne mogą być bardziej rozwinięte przez co nadrobiły pewne braki przystosowania środowiskowego. Dlatego warto też mieć i takie pszczoły do porównania.
Przedstawione sprawozdanie nie ma na celu udawadniania lub obalania czegoś. Chciałem tylko pokazać rzetelnie jak to realistycznie będzie wyglądać. Dalsze plany to podziały rodzin które przeżyły i dalsza selekcja naturalna. Najbliższe dni, tygodnie pokażą jak rodziny będą się rozwijać i czy będzie można wdrożyć plan modelu ekspansji…  Liczę na zrozumienie… bo wsparcie mam od kolegów z „Wolnych Pszczół”.